25 marca Sąd Najwyższy ma odpowiedzieć na sześć pytań zadanych przez I prezes SN dotyczących hipotek walutowych. Jedno dotyczy momentu startu biegu terminu przedawnienia roszczeń. Odpowiedź może skutkować tym, że przy unieważnieniu umów klienci będą mieć mieszkania uwolnione od hipotek, a równocześnie będą się mogli domagać zwrotu rat zapłaconych bankom nawet 10 lat wstecz.

Nad rozwiązaniem kwestii frankowej pracuje także Komisja Nadzoru Finansowego. Pod koniec 2020 roku przewodniczący KNF Jacek Jastrzębski zaproponował bankom, by przedstawiły klientom atrakcyjne dla nich warunki ugód, które byłyby dla klientów banków realną alternatywą do ścieżki sądowej. Według propozycji szefa KNF klienci banków mogliby się rozliczać z bankami tak, jak gdyby ich kredyty od początku były kredytami złotowymi, oprocentowanymi według odpowiedniej stopy WIBOR powiększonej o marżę.

Reklama

Na początku marca UKNF podał, że koszt dla sektora bankowego, związany z konwersją kredytów mieszkaniowych we frankach szwajcarskich według propozycji przewodniczącego KNF szacowany jest na 34,5 mld zł. W wariancie najbardziej kosztownym dla banków, tj. unieważnienia kredytu, koszt ten wyniósłby 234 mld zł.

Do kwestii problemu kredytów mieszkaniowych denominowanych lub indeksowanych do waluty obcej w Polsce odnieśli się 8 marca rektorzy uczelni ekonomicznych z dnia 8 marca 2021 roku. W swoim stanowisku piszą, że choć transformacja systemowa i wdrażanie w Polsce zasad gospodarki rynkowej stanowiło szok kulturowy dla społeczeństwa i wiązała się z wieloma kosztownymi doświadczeniami społeczeństwa wynikającymi z inwestowania w bardzo ryzykowne ("czy wręcz spekulacyjne") instrumenty (np. Bezpieczna Kasa Oszczędności, Bank Staropolski, Amber Gold, BS w Wołominie czy SKOK Wołomin) to nadal nie brakuje chętnych do podejmowania podobnych, z nadzieją na nadzwyczajne korzyści.

Reklama

Do tego typu zachowań rektorzy zaliczyli również zaciąganie kredytów mieszkaniowych denominowanych lub indeksowanych do waluty obcej.

Od samego początku ich zobowiązania miały w sobie skumulowane ryzyko kredytowe i walutowe. Nie bez znaczenia dla oceny sytuacji tych kredytobiorców jest ich ówczesny status edukacyjno-zawodowy i zdolność zrozumienia ryzyka. Z publikowanych informacji wynika, że ok. 70% populacji frankowiczów miało wyższe wykształcenie, a znaczna ich część zaciągała kredyty nie na zaspokojenie własnych potrzeb mieszkaniowych, ale w celach inwestycyjnych.

- czytamy

Zdaniem rektorów te okoliczności mają duże znaczenie dla oceny obecnej fazy konfliktu frankowiczów z kredytodawcami, „a zwłaszcza wyroków sądowych zapadających w tej sprawie oraz pytania skierowanego do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego”.

Jak czytamy w opublikowanym stanowisku

Z pozycji ekonomii i finansów sedno problemu kredytów frankowych nie leży w kontrowersjach dotyczących abuzywności niektórych postanowień umów kredytobiorców z bankami, lecz w zachowaniu sensu ekonomicznego takich pojęć jak stopa procentowa, kurs walutowy czy koszt kapitału. Te bowiem stanowią fundamenty nie tylko rynku finansowego, ale niemal całego systemu ekonomicznego. Podważenie paradygmatu odpowiedzialności podmiotów rynku za ryzyko swej działalności, w normalnych warunkach funkcjonowania oznacza odejście od reguł gospodarki rynkowej.

„Natomiast przerzucanie kosztów zmaterializowania ryzyka walutowego na innych jest podręcznikowym przejawem hazardu moralnego (bezpiecznego hazardu), prowadzi do erozji dyscypliny rynkowej, a w konsekwencji do patologicznych zachowań uczestników rynku, wreszcie kryzysów ekonomicznych o trudnej do oszacowania skali” – czytamy dalej.

Dalej rektorzy piszą, że: "W gospodarce rynkowej korzystanie z cudzego kapitału ma swoją cenę, jaką jest przede wszystkim stopa procentowa, a w stosunkach międzynarodowych – kurs walutowy. Stopy procentowe i kursy walutowe oferowane są przez profesjonalne podmioty na podstawie kalkulacji odzwierciedlających warunki rynkowe. Nabywcy mogą te warunki przyjąć, negocjować lub odrzucić, szczególnie gdy konkurenci mają korzystniejszą ofertę. Na rynku konkurencyjnym, a takim jest polski rynek bankowy, mechanizm rynkowy prowadzi do ustalania warunków transakcji pieniężnych bądź poprzez odpowiedni poziom stopy procentowej, bądź ceny kupna i sprzedaży waluty"

Abstrahowanie od ustalania się ceny pieniądza w postaci stopy procentowej dla pieniądza krajowego lub kursów kupna i sprzedaży dla walut obcych jako rekompensaty za korzystanie z kapitału obcego jest ewidentnym zaprzeczeniem elementarnej wiedzy w dyscyplinie ekonomia i finanse. Natomiast w wymiarze praktycznym jest przyczynkiem do naruszenia stabilności finansowej – jako kluczowego dobra publicznego. Zaś koszty naruszenia stabilności, wcześniej czy później, ponoszą wszyscy podatnicy, a system społeczno-ekonomiczny doznaje szkody.

- czytamy w stanowisku podpisanym przez Rektora Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, dr hab. Piotra Wachowiaka, prof. SGH; Rektora Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, dr hab. Stanisława Mazura, prof. UEK; Rektora Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, prof. dr hab. Macieja Żukowskiego oraz Rektora Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, prof. dr hab. Andrzeja Kaletę.