Mimo że obie firmy szybko zdobywają nowych klientów, w 2012 r. liczba aktywnych umów urosła o ponad 100 proc., a w 2013 r. o kolejne 40 proc., to zaskakuje wciąż niewielka skala biznesu. Szacuje się, że w miejscowościach powyżej 30 tys. mieszkańców, które znajdują się w orbicie zainteresowania funduszy hipotecznych, żyje 2 mln właścicieli nieruchomości, którzy mają co najmniej 60 lat. 90 proc. z nich do tego osiąga niewystarczające dochody. – Jeżeliby tylko kilka – kilkanaście procent z tych ludzi skorzystało z odwróconej hipoteki, rynek mógłby urosnąć do poziomu kilkuset tysięcy aktywnych umów. Potencjał jest więc ogromny – uważa Robert Majkowski, prezes FH Dom. Ale tylko teoretycznie, bo jak widać po danych, oferta funduszy zdaniem wielu potencjalnych klientów jest kompletnie niekonkurencyjna.

Mechanizm jest prosty: zainteresowany zwiększeniem swych dochodów właściciel nieruchomości sprzedaje ją funduszowi, a w zamian dostaje rentę wypłacaną do końca życia. Do śmierci może też zajmować nieruchomość. Krytycy tego modelu podnoszą jednak, że fundusze to prywatne firmy, które nie podlegają nadzorowi ze strony administracji. Ponadto wypłacane przez nie renty są niewielkie – sięgają 200 zł miesięcznie za każde 100 tys. wartości nieruchomości.

Obecnie fundusze działają na podstawie przepisów kodeksu cywilnego i zawartej w nim instytucji renty dożywotniej. Prace nad ustawą o rencie hipotecznej trwają już od kilku lat. – Jeśli udałoby się ją szybko przyjąć, na pewno zwiększyłoby to poziom zaufania do funduszy hipotecznych i pozwoliłoby rynkowi rozwijać się o wiele szybciej niż obecnie – uważa Andrzej Roter, dyrektor generalny Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych.

Jednocześnie przygotowywana jest ustawa o odwróconym kredycie hipotecznym. Produkt taki mogłyby sprzedawać banki. Umowa między właścicielem nieruchomości a bankiem byłaby podpisywana na czas określony. Dzięki temu wypłacane świadczenia mogłyby być wyższe. Klient pozostaje cały czas właścicielem nieruchomości i dopiero po zakończeniu umowy staje się ona własnością banku. Wada tego modelu uwidacznia się w sytuacji, gdy właściciel nieruchomości przeżywa umowę i z dnia na dzień musi opuścić nieruchomość.