Po kilkumiesięcznej debacie w Komisji Finansów Publicznych odbędzie się wreszcie drugie czytanie nowelizacji ustawy o usługach płatniczych. Jest szansa, że jeszcze podczas tego posiedzenia Sejmu ustawa zostanie przyjęta. Projekt opracowany w KFP zakłada maksymalny limit interchange na poziomie 0,5 proc. Prowizję tę sklepy odprowadzają do banków z tytułu przyjętych transakcji kartami płatniczymi. Dziś wynosi ona, w zależności od rodzaju karty, od 0,8 do 1,3 proc., a stawki te należą do najwyższych w Europie. Banki zarabiają na tym blisko 1,5 mld zł rocznie.

Możliwe jednak, że ostateczny kształt ustawy ulegnie jeszcze zmianie. – Zgłosimy poprawkę, w myśl której maksymalnym limitem objęta będzie nie tylko prowizja interchange, lecz także inne opłaty ponoszone przez handlowców na rzecz organizacji płatniczych i banków – powiedział nam Wincenty Elsner, poseł Ruchu Palikota. Chodzi między innymi o opłaty marketingowe. – Musimy je uregulować, ponieważ istnieje obawa, że w przeciwnym razie organizacje płatnicze zrekompensują sobie spadek interchange podwyżkami innych prowizji – przekonuje Wincenty Elsner.

Zdaniem Roberta Łaniewskiego, prezesa Fundacji Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego, obawy o to, że MasterCard i Visa nie pogodzą się tak łatwo ze spadkiem interchange i zechcą się ratować podwyżkami innych opłat lub wprowadzeniem kolejnych, są uzasadnione. – Od dawna postulowaliśmy, aby regulacją objąć wszystkie prowizje, których wysokość ustalana jest na zasadach nierynkowych. Jeżeli nie zostaną wprowadzone mechanizmy blokujące, ryzyko rekompensowania spadku interchange przy pomocy innych opłat jest bardzo duże – twierdzi Robert Łaniewski.

Ale zdaniem posła Platformy Obywatelskiej Jakuba Szulca, poprawka Ruchu Palikota ma niewielkie szanse na aprobatę sejmowej większości. – Byłby to ewenement na skalę światową, ponieważ o ile interchange jest regulowana w kilku krajach, o tyle nigdzie nie próbowano administracyjnie ustalać maksymalnej wysokości pozostałych prowizji. Pojawia się również pytanie, czy takie działanie byłoby zgodne z konstytucją – podkreśla Jakub Szulc. I dodaje, że o wiele lepszym rozwiązaniem problemu jest po prostu monitorowanie zmian stawek. – Właśnie po to wprowadzamy do ustawy obowiązek publikowania przez organizacje płatnicze wysokości wszystkich opłat oraz zgłaszania planowanych zmian – dodaje poseł PO.

Tymczasem bankowcy wciąż mają nadzieję, że administracyjne regulowanie rynku kart uda się odwlec. Związek Banków Polskich wysłał pismo do posłów, w którym argumentuje, że po ogłoszeniu przez Komisję Europejską zamiaru uregulowania prowizji interchange dla całej Unii prace nad krajowymi przepisami w tej sprawie powinny zostać zawieszone. – Albo powinien zostać zastosowany przynajmniej dwuletni okres przejściowy z wyższymi stawkami interchange. W przeciwnym razie polski sektor bankowy będzie dyskryminowany w porównaniu z instytucjami w innych krajach, w których na razie żadnych regulacji nie ma – uważa Mieczysław Groszek, wiceprezes ZBP.