Kilkadziesiąt złotych to koszt zabezpieczenia rodziny na wypadek śmierci. Pieniądze zgromadzone na wszelkich rachunkach bankowych wchodzą w skład masy spadkowej w sytuacji, gdy ich właściciel umiera.
Oznacza to, że bank blokuje wszystkie rachunki, a odblokuje je dopiero po przedstawieniu przez spadkobierców postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku lub poświadczenia o dziedziczeniu. Załatwienie formalności z tym związanych może trwać miesiące, a w wyjątkowych sytuacjach nawet lata. Jeżeli chcesz oszczędzić swoim bliskim kłopotów z tym związanych, możesz zadbać o to za swojego życia, składając w banku dyspozycję na wypadek swojej śmierci.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami środki rozdysponowane w ten sposób za życia nie wchodzą w skład masy spadkowej. – Istnieje jednak maksymalny limit kapitału, jaki możemy w taki sposób przekazać innym – mówi Łukasz Dąbrowski z Raiffeisen Banku. To 20-krotność przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, ogłaszanego przez prezesa Głównego Urzędu Statystycznego. Obecnie kwota ta wynosi ok. 70 tys. zł. Ponadto krąg osób, którym w ten sposób możemy przekazać pieniądze, jest dość wąski. Są to przede wszystkim małżonkowie, dzieci i wnuki, a także rodzeństwo, rodzice i dziadkowie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.