statystyki

Walutowe kredyty hipoteczne: Sądy zbyt często ignorują prawa ekonomii

autor: Dr Hab. Krzysztof Kalicki26.02.2020, 08:00; Aktualizacja: 03.03.2020, 13:50
Nie jest zrozumiały zarzut, że klient nie zweryfikuje kursu - bo to klient dokonuje wyboru kursu, który mu jest znany w momencie decyzji, gdzie dokonuje zakupu waluty – w kantorze, w banku „swoim” lub innym, w fintechu internetowym. Kurs jest mu znany przy wyborze partnera transakcji – ex ante, a na rynku nie ma logicznego uzasanienia sprawdzanie, w jaki sposób doszło do ustalenia takiej, a nie innej wartości waluty.

Nie jest zrozumiały zarzut, że klient nie zweryfikuje kursu - bo to klient dokonuje wyboru kursu, który mu jest znany w momencie decyzji, gdzie dokonuje zakupu waluty – w kantorze, w banku „swoim” lub innym, w fintechu internetowym. Kurs jest mu znany przy wyborze partnera transakcji – ex ante, a na rynku nie ma logicznego uzasanienia sprawdzanie, w jaki sposób doszło do ustalenia takiej, a nie innej wartości waluty.źródło: ShutterStock

Opinie dotyczące jakości umów walutowych kredytów hipotecznych są skrajne. Opierają się na nieścisłościach i nieprawdziwych twierdzeniach. Wynika to przede wszystkim z braku wiedzy o podstawowych mechanizmach gospodarki i działaniu rynku finansowego.

OPINIA

dr hab. Krzysztof Kalicki, wieloletni prezes Deutsche Banku, prof. Akademii Leona Koźmińskiego

Opinie dotyczące jakości umów walutowych kredytów hipotecznych są skrajne. Opierają się na nieścisłościach i nieprawdziwych twierdzeniach. Wynika to przede wszystkim z braku wiedzy o podstawowych mechanizmach gospodarki i działaniu rynku finansowego.

Fałszywe interpretacje mechanizmów gospodarczych, którym ulegają sądy, prowadzą do orzecznictwa tworzącego rażącą asymetrię między wierzycielami a dłużnikami, uderzającego w fundamenty stosunków zobowiązaniowych i różnicującego dłużników walutowych i złotowych.

Jednostronne, prokonsumenckie interpretacje faktów wprowadzają de facto nierównowagę między stronami, zamiast ją przywrócić, jeżeli faktycznie dochodziłoby do rażącego naruszenia interesu konsumenta. Podważają też wiarę w zasady etyczne leżące u podstaw umowy społecznej kreującej porządek prawny i gospodarczy. Jako ekonomista czuję się w obowiązku odnieść się do herezji ekonomicznych prezentowanych w uzasadnieniach znanych mi wyroków.

Ignorowanie zasad działania rynku

Kredytobiorcy walutowi - konsumenci najczęściej żądają w swoich powództwach (zresztą zmienianych podczas trwania procesu wielokrotnie) unieważnienia umowy kredytu walutowego z powodu zastosowania przez bank, jako przedsiębiorcę, postanowień odwołujących się do tabeli kursowej banku. Na tej podstawie budowana jest przekraczająca racjonalne granice argumentacja, że „sporne klauzule umowne dają bankowi uprawnienie do „dowolnego” i „jednostronnego” ustalania kursów”. Skoro bank rzekomo „jednostronnie kształtował kursy w swojej tabeli i tym samym wysokość spreadu, konsument nie miał na nie wpływu, co stanowi rażące naruszenie interesów konsumenta i jest sprzeczne z dobrymi obyczajami. Takie ukształtowanie umowy oznacza dysproporcję praw i obowiązków konsumenta i przedsiębiorcy”.

Taka argumentacja pokazuje, że niektóre sądy często w ogóle nie przeprowadzają żadnego dowodu w tym zakresie. Nie biorą pod uwagę faktu, że to rynek walutowy, a nie bank, kształtuje kursy walut. Co więcej, widać tu brak zrozumienia, jak i dlaczego zmieniają się spready.

Powtarzanie, że banki jednostronnie i arbitralnie ustalały kursy walut wskazane w tabelach, jest niczym nieuzasadnione, natomiast stanowi chwytliwe hasło wykorzystywane przez lobby, któremu udało się wprowadzić taką nieprawdziwą retorykę do przestrzeni publicznej. Określenia ustalanie/wyznaczanie nie oznacza samo w sobie „dowolnego”, „jednostronnego” wskazania wartości waluty w danej dacie czy godzinie. Wielki Słownik Języka Polskiego bez wątpliwości wskazuje, że „ustalać” oznacza “zdecydować o ostatecznej formie, postaci lub przebiegu czegoś”, „stwierdzić coś, wykazywać po uprzednim zbadaniu, dociekaniu; ustalić stan faktyczny, ustalanie winy, ustalanie autorstwa, faktów”.

Ignorowanie prawidłowej interpretacji terminów i taki sposób myślenia prowadzi do wniosków, że całe nasze otoczenie gospodarcze działa z naruszeniem interesu konsumenta (tj. jest abuzywne) To przecież zawsze sprzedawcy ustalają ceny towarów i usług, do tego przedstawiają klientom tabele ze swoimi produktami i cenami. W tym sensie abuzywne byłyby statystyki państwowe, takie jak ustalana przez GUS inflacja, średnia płaca, kurs Narodowego Banku Polskiego - określają instytucje i zapisują w swoich tabelach. Abuzywne musiałyby być zatem również ustalenia podatkowe urzędów skarbowych, czy ustalenia dotyczące przekroczenia szybkości. Sprowadzając sprawę do absurdu abuzywne są również badania lekarskie, ponieważ analityk ustala poziom białych lub czerwonych krwinek, poziom cukru czy ciśnienia. Tak byłoby, gdyby nie następowało to po uprzednim zbadaniu i odniesieniu się do obiektywnych faktów (jak wskazuje definicja słownikowa).

Tymczasem za każdym ustaleniem stoi proces albo analizy ekonomicznej, albo dane źródłowe, albo inne narzędzie lub fakty. Na wolnym rynku nie można mówić o abuzywności kursu walutowego, czy jakichkolwiek innych wolnych cen. Pytanie, na które sądy nierzadko nie odpowiadają, dotyczy tego, jak kurs waluty (jak każda inna cena) jest „ustalany”. Kursy walut nie są ustalane przez żaden bank indywidualnie, lecz przez efektywny, płynny, funkcjonujący 24 godziny 7 dni w tygodniu rynek. Abuzywne (w moim przekonaniu nadmiarowe i nieuzasadnione) interpretacje niektórych sędziów abstrahują kompletnie od tego faktu. Czy sąd może nie dostrzegać tego oczywistego faktu działania gospodarki rynkowej? Kursy walut wprowadzane do tabel kursowych banków nie są oparte na jednostronnej decyzji, ale wynikają z kursów notowanych obiektywnie na rynku. Banki, podobnie jak inne instytucje, w procesie ustalania kursu walutowego na podstawie informacji z rynku kierują się pragmatyką (a nie dowolnością) – ten proces opisują procedury, work-flow’y, regulaminy. Dlatego też, jeżeli sąd utrzymuje, że bankowa tabela ma charakter abuzywny, ponieważ w umowie „nie określa jednoznacznych i weryfikowalnych zasad określenia tego kursu” i niczym nie uzasadnia tego twierdzenia, świadczy jedynie o tym, że najprawdopodobniej brakuje zrozumienia, jak funkcjonuje rynek walutowy.


Pozostało jeszcze 83% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (4)

  • marekrz(2020-02-26 10:59) Zgłoś naruszenie 200

    Banki takie, jak Deutsche Bank, którego autor tekstu był prezesem przegrały miliardy złotych na forexie grając na FX SWAP-ach. Klienci nie wyrażali na to zgody, by banki posługiwały się innymi transakcjami niż tylko kupno i sprzedaż. Na transakcje kupna i sprzedaży, zgodnie z umową przeznaczony był spread, czyli wynagrodzenie dla banków. Bank nie miał zatem prawa do gry na forexie i przegrywania miliardów złotych. Teraz bank chce obciążyć klientów kosztami swojej nierozsądnej polityki finansowej. Zgodnie z prawem nie ma do tego podstaw. Bankierzy mają nieograniczony dostęp do propagandy przez przyjazne im media, bo mają nieograniczony budżet na PR. Warto o tym pamiętać. Teksty strony społecznej - na przykład Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu są przez redakcje blokowane.

    Odpowiedz
  • Franz-finanz(2020-02-26 10:29) Zgłoś naruszenie 130

    No kto by pomyślał... Jak 800 tys ludzi banki celowo umoczyły na 30 lat *********** wadliwe umowy to jest spoko. Ale jak sądy stają po stronie konsumenta to już trzeba ponieść alarm. Ktoś tu mówił o "nierównowadze"?

    Odpowiedz
  • Gosia(2020-03-18 10:42) Zgłoś naruszenie 00

    I to jeszcze dr hab. -śmiech

    Odpowiedz
  • Priwiślańska Republika Bananowo-Banksterska(2020-04-17 22:50) Zgłoś naruszenie 00

    Te wynurzenia najlepiej pokazują jaki jest "poziom" kadr polskiej tzw. "nauki". Nie jest dziwne, że zagraniczne korporacje wciąż traktują nas jak republikę bananową, skoro mamy takich "uczonych". Wystarczy takiego "uczonego" umieścić na stołku prezesa i już będzie tańczył jak mu zagrają bez oglądania się na konsekwencje dla własnego kraju. A później jeszcze gorliwie bronił owych wałów.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane