Takie rozwiązanie przewiduje projekt nowelizacji ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. Przygotowany został już dwa lata temu przez senatorów. Kilkanaście dni temu zaczęły się nad nim prace w Sejmie. Jest wola, by ustawę uchwalić jeszcze w tej kadencji parlamentarnej.

Ustawa dotyczy rozwiązania kłopotu wyczerpywania się sumy gwarancyjnej. Przez lata była ona dość niska (do 1995 r. było to 7,2 mld zł przed denominacją). W efekcie osoby, które uległy poważnym wypadkom do początku XXI w., otrzymują pieniądze tylko do chwili osiągnięcia limitu sumy. Aby dostawać rentę dalej, muszą pozwać ubezpieczyciela o podniesienie progu.

– Powoduje to jednak konieczność zaangażowania kwot, którymi poszkodowani niejednokrotnie nie dysponują – podkreśla Andrzej Gryczka, założyciel kancelarii prawnej AnLex. Do tego postępowania sądowe potrafią trwać latami. Bywało więc tak, że ktoś zostawał bez środków do życia, a nie miał jeszcze w ręku korzystnego dla siebie prawomocnego wyroku.

Wielokrotnie w sprawie takich osób interweniował u rządzących rzecznik praw obywatelskich.

Jeden zyska, drugi straci

Procedowany właśnie projekt ustawy przewiduje, że w przypadku wyczerpania się sumy gwarancyjnej roszczenia za szkody osobowe z tytułu umów ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych oraz ubezpieczenia OC rolników zaspokajać będzie Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Czynić to będzie aż do wysokości obecnie obowiązującej sumy gwarancyjnej, czyli maksymalnie 5 mln euro.

Wzrosną zatem wydatki UFG. To oznacza, że wzrosną również składki wpłacane do funduszu przez zakłady ubezpieczeń, które na funkcjonowanie UFG się zrzucają. A to z kolei oznacza, że zwiększą się ceny polis komunikacyjnych. Trudno bowiem przypuszczać, by korporacje wzięły koszt na siebie (zwłaszcza że Komisja Nadzoru Finansowego pilnuje, aby wysokość składki odpowiadała ryzyku ubezpieczeniowemu).

Jakie zmiany czekają kierowców w 2019 r. >>

„Projektowane zmiany per saldo będą neutralne dla obywateli – jedna grupa zyska, druga straci” – przyznają autorzy projektu ustawy. Zarazem jednak, czysto matematycznie, zwyżka ceny ubezpieczenia na osobę powinna sięgać co najwyżej 60 groszy. Choć niektórzy eksperci obawiają się, że zakłady ubezpieczeń wykorzystają to do znacznie dotkliwszego dla obywateli podniesienia cen.

Poszkodowana grupa

Generalnie eksperci projekt chwalą. – Jest on bardzo potrzebny i długo oczekiwany – przyznaje radca prawny Piotr Stosio. Wspomina o ułatwieniach dla poszkodowanych, ale zwraca uwagę również na poprawę sytuacji ubezpieczycieli.

– Pewną nierównością było obarczanie towarzystw ubezpieczeń koniecznością kompensacji znacznie wyższych świadczeń niż ograniczenia wynikające z sumy ubezpieczenia, pomimo że otrzymały one wiele lat wcześniej znacznie niższe składki za te ryzyka – spostrzega Stosio. I dodaje, że wyznaczenie UFG jako podmiotu zobowiązanego do wypłacania świadczeń poszkodowanym po wyczerpaniu się sumy gwarancyjnej jest właściwym wyborem.

Podobnie twierdzi Andrzej Gryczka. Choć zaznacza, że kilka kwestii można by jeszcze poprawić. Przede wszystkim zastrzeżenia budzi ograniczenie regulacji tylko do zdarzeń sprzed 1 stycznia 2004 r. Prawnik przypomina, że od 1 stycznia 2004 r. do 31 grudnia 2005 r. suma gwarancyjna wynosiła 350 tys. euro na jednego poszkodowanego. Jest to zatem kwota, której wyczerpanie po poważnym urazie łatwo sobie wyobrazić. Dopiero od 1 stycznia 2006 r. sumę gwarancyjną podniesiono do 1,5 mln euro.

– Z danych KNF wynika, że aktywnych rent za zdarzenia z lat 2004–2005 jest ponad 1400. Jest to więc spora grupa osób i warto się pochylić nad ich sytuacją oraz dokonać zabezpieczenia ich świadczeń rentowych – uważa Gryczka. Przyznaje także, że jeśli ustawodawca tego nie uczyni, osoby poszkodowane w tym czasie będą w gorszej sytuacji i od ofiar wypadków z wcześniejszego okresu, i tych z późniejszego. Nie można by więc wykluczyć nawet zaskarżenia ustawy do Trybunału Konstytucyjnego.

Kolejna wątpliwość to zakres świadczeń. Projekt ustawy dotyczy wyłącznie tych rentowych.

– W proponowanych zmianach nie uwzględniono kwestii związanych z refundacją niektórych kosztów ponoszonych przez osoby poszkodowane, takich jak zakup wózków inwalidzkich, środków zaopatrzenia ortopedycznego, turnusów rehabilitacyjnych, które są każdorazowo rozliczane przez ubezpieczycieli na podstawie rachunków dostarczanych przez poszkodowanego, a nieujęte w rentach – wskazuje Andrzej Gryczka.

Sęk w tym, że rozszerzanie liczby uprawnionych do wypłat oraz zwiększenie finansowych obciążeń UFG przełożyłoby się na wzrost obciążeń ubezpieczycieli, a tym samym klientów zakładów ubezpieczeń. A na to, jak się dowiedzieliśmy, nie ma zgody rządu. Jak usłyszeliśmy, jest wola poprawy sytuacji osób poszkodowanych w wypadkach przed wieloma laty, ale nie może to się odbyć kosztem istotnego wzrostu cen polis.

Jednym z rozwiązań, które mogłoby pomóc pogodzić te interesy, byłoby – na co zwraca uwagę Piotr Stosio – wprowadzenie w ustawie uprawnienia przysługującego UFG do żądania regresu od sprawców wypadków. 

Ustawa dla kilkuset

Etap legislacyjny

Prace w komisji sejmowej