Krajowy ustawodawca ma dużą swobodę w przyjmowaniu przepisów zmieniających stosunek prawny łączący banki z kredytobiorcami. Ma też prawo przeciwdziałać kryzysowi gospodarczemu. W efekcie ustawa sprzyjająca frankowiczom jest dopuszczalna w świetle europejskiej konwencji praw człowieka oraz protokołu nr 1 do tejże konwencji.
Stwierdził tak Europejski Trybunał Praw Człowieka, który oceniał skargę pięciu węgierskich banków przeciwko państwu. Wskazywały one, że państwo złamało m.in. art. 1 protokołu nr 1 do konwencji. Stanowi on, że każda osoba fizyczna i prawna ma prawo do poszanowania swego mienia. Nikt nie może być pozbawiony swojej własności, chyba że w interesie publicznym i na warunkach przewidzianych przez ustawę oraz zgodnie z podstawowymi zasadami prawa międzynarodowego. Zarazem postanowienia te nie mogą naruszać praw państwa do wydawania takich ustaw, jakie uzna za konieczne dla uregulowania sposobu korzystania z własności zgodnie z interesem powszechnym lub w celu zapewnienia uiszczania podatków bądź innych należności lub kar pieniężnych.
– Lektura postanowienia skłania do postawienia tezy, że potencjalna ustawa frankowa przyjęta w Polsce nie mogłaby zostać skutecznie zakwestionowana przed trybunałem – uważa prof. Ireneusz Kamiński, ekspert Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i były sędzia ad hoc ETPC. I to nawet mimo różnic pomiędzy sytuacją na Węgrzech i w Polsce.
Po pierwsze, Węgrzy przepisy korzystne dla frankowiczów zaczęli przyjmować w 2011 r. Zmagali się wówczas z konsekwencjami kryzysu gospodarczego. Dziś, w 2019 r., sytuacja w Polsce jest dobra.
Reklama
– Orzecznictwo trybunału pozwala na przyjmowanie bolesnych rozwiązań dla określonych grup w razie kryzysu. Nie musi to być jednak kryzys całej państwowej gospodarki. Wydaje się, że jeśli tylko krajowy ustawodawca uznałby za niezbędne ograniczenie kryzysu wśród określonej grupy społecznej, np. frankowiczów, byłoby to dopuszczalne – tłumaczy prof. Kamiński.
Rzecz kolejna: kredyty denominowane w obcej walucie na Węgrzech stanowiły znacznie większy kłopot niż w Polsce. U nas kredyty walutowe wzięło 700 tys. osób. Na czterokrotnie mniej licznych Węgrzech ok. 600 tys. osób. Zarazem jednak rozwiązania przyjęte przez Madziarów były radykalne. Ustawodawca wprowadził przepisy, które doprowadziły do usunięcia z umów kredytów denominowanych do waluty obcej części klauzul abuzywnych, zadłużenie przeliczono na forinty, a kurs wymiany ustalony został przez narodowy bank węgierski.
– I tak daleko idącą ingerencję państwa w relacje między bankami i klientami trybunał uznał za dopuszczalną. Teza o dużej swobodzie ustawodawcy krajowego w kształtowaniu stosunków prawnych w sektorze bankowym doskonale pasowałaby do ewentualnego orzeczenia w polskiej sprawie – wskazuje prof. Ireneusz Kamiński.
Nie jest tajemnicą, że rodzimy sektor bankowy bacznie przyglądał się węgierskiej sprawie. Odmienne orzeczenie od zapadłego stanowiłoby istotny argument za tym, by polski ustawodawca nie kontynuował prac nad ustawą wspierającą frankowiczów.

ORZECZNICTWO

Postanowienie ETPC z 20 grudnia 2018 r., sygn. akt 22853/15 i kolejne