Powiększenie do poziomu ponad 6 mln m sześc. pojemności podziemnych magazynów ropy i paliw w Górze (woj. kujawsko-pomorskie) ma istotne znaczenie dla poziomu bezpieczeństwa energetycznego Polski. Tamtejsze kawerny, będące własnością spółki IKS Solino, która należy do grupy Orlenu (MSP jest największym akcjonariuszem koncernu, ma 27,5 proc. jego akcji), stanowią teraz jedną trzecią krajowej pojemności magazynowej paliw płynnych i ponad połowę pojemności magazynów ropy.

Oddanie do użytku tych pojemności – budowa magazynów w Górze trwała ok. 15 lat – to tylko część niezbędnych inwestycji. Zgodnie z obecnym (po nowelizacji z 22 lipca 2014 r.) brzmieniem ustawy o zapasach ropy naftowej, produktów naftowych i gazu ziemnego (Dz.U. 2007 nr 52 poz. 343) od początku 2018 r. zapasy paliw płynnych muszą być zgromadzone w taki sposób, aby można je było wytłoczyć w ciągu 90 dni, zaś rezerwa strategiczna ropy naftowej – w ciągu 150 dni. W tym przypadku jest to termin tymczasowy, bo od 2024 r. i ten surowiec musi być znacznie bardziej dostępny. Jego wytłoczenie powinno być możliwe w ciągu 90 dni. Zmiana jest konieczna i nie ma przed nią ucieczki, wynika bowiem z wymogów unijnych.

Rok 2018 nadchodzi

Aby sprostać literze prawa, należy z wyprzedzeniem przygotować infrastrukturę. W przypadku kawern w Górze chodzi o podłączenie systemu przesyłowego IKS Solino do drugiej nitki zachodniego odcinka rurociągu Przyjaźń, który jest w gestii PERN. Bez porozumienia wykorzystanie zdolności orlenowskich kawern staje pod znakiem zapytania. Tymczasem przedstawiciele dwóch kontrolowanych przez Skarb Państwa firm już od kilku miesięcy nie mogą się porozumieć. – Rozmowy z PERN się przedłużają – przyznają biurze prasowym Orlenu. – To utrudnia nam dostosowanie zdolności tłoczenia ropy z kawern do wymogów prawnych, które będą obowiązywać od 2018 r. – dodają.

– Orlen jest jednym z naszych kluczowych klientów i wszystkie problemy zgłaszane przez tę firmę są w naszej spółce traktowane priorytetowo – zapewnia Roman Góralski, rzecznik PERN. Dodaje, że to Orlen, a nie PERN jest zobowiązany ustawowo do zgromadzenia, wytłoczenia i zapewnienia dostępności zapasów. Twierdzi też, że choć PERN nie zawarł z Orlenem porozumienia w tej sprawie, zapewniał dotychczas i jest w stanie zagwarantować także w przyszłości wytłoczenie w ustawowych terminach całości zapasów obowiązkowych zgromadzonych w kawernach. – Nasza firma przesłała konkretne projekty aneksów, które rozwiązują definitywnie problem skrócenia terminów tłoczeń rezerw, jakie mają obowiązywać od 2018 r. – deklaruje rzecznik.

Orlen zbuduje rurę

Orlen zwraca jednak uwagę, że PERN jest państwową spółką powołaną do transportu rurociągowego ropy i obsługuje obecnie magazyn w Górze, więc nowe regulacje prawne dotyczą również jego. – Odpowiedzialność podmiotów magazynujących i obsługujących magazyny powinna być taka sama – mówią nam w biurze prasowym paliwowego koncernu. Orlen rozważa więc już teraz alternatywny scenariusz, polegający na budowie własnych rurociągów. To jednak oznaczałoby zdublowanie infrastruktury PERN, zwiększyłoby koszty magazynowania i transportu zapasów i wydłużyło okres dostosowania.

Góralski potwierdza, że jego firma jest zainteresowana współpracą z Orlenem, ale pod warunkiem że będzie się ona odbywać na zasadach komercyjnych z korzyścią dla obu stron. – Nasza spółka złożyła stosowne propozycje, niestety Orlen ich nie zaakceptował, oczekując od PERN bezwarunkowej gwarancji logistycznej dla realizacji wszystkich zobowiązań, jakie koncern zaciągnie wobec swoich klientów. Na takie rozwiązanie, bez dalszych uzgodnień, biorąc pod uwagę interes naszej spółki, jak i szerzej rozumiany interes społeczny, zgodzić się nie możemy – wyjaśnia przeciąganie się negocjacji rzecznik logistycznej firmy.

– Propozycje PERN zmierzały do ograniczenia pojemności kawern dla innych klientów i zostały odrzucone ze względu na ich rynkową szkodliwość – odpowiada Orlen. Brak porozumienia może oznaczać, że nie uda się w wymaganym terminie spełnić wymogów określonych w ustawie.