Wszyscy się boją nadchodzącej zimy – braku węgla, którym ciągle ogrzewa się dużo domów, a przede wszystkim korzystają z niego ciepłownie, oraz gazu. Zostało nam tylko modlić się o to, by pogoda była jak najłagodniejsza?

Rząd podejmuje szereg działań mających przeciwdziałać skutkom ataku Rosji na Ukrainę. Jest jeszcze jeden sposób – termomodernizacja. Powinniśmy zabrać się za nią możliwie jak najszybciej, by możliwe było zmniejszenie zapotrzebowania na energię w budynkach mieszkalnych i co za tym idzie redukcja kosztów ogrzewania mieszkań. W Polsce od lat funkcjonuje cały zestaw instrumentów, które mają obywatelom pomóc i umożliwić termomodernizację.

To realne, żeby przyniosła owoce przed nadchodzącą zimą?

Reklama

Potrzeba poprawy charakterystyki energetycznej budynków nie jest problemem nowym. Od lat działają systemy wsparcia na prowadzenie termomodernizacji, które do niedawna były wykorzystywane głównie w budynkach wielorodzinnych. Od pewnego czasu dostępne są również programy wspierające m.in. wymianę źródeł ciepła w budownictwie jednorodzinnym, które oprócz walki ze zjawiskiem smogu wspierają termomodernizację budynków jednorodzinnych. Wymiana źródeł ciepła jest wspierana również w ramach programów samorządowych służących wymianie „kopciuchów”. Wyzwania związane z sektorem energetycznym, które pojawiły się w tym roku, jedynie przyspieszą toczący się już proces poprawy efektywności energetycznej budynków w kraju.

Obecnie trwają prace nad poprawą atrakcyjności instrumentów wsparcia udzielanego z Funduszu Termomodernizacji i Remontów. Wszystkie opracowane w resorcie instrumenty mają wspomóc Polaków w przeprowadzeniu działań polepszających efektywność energetyczną ich gospodarstw domowych. Przygotowane przez nas narzędzia przyniosą skutki długofalowe i wieloaspektowe – termomodernizacja wpływa na poprawę stanu technicznego budynków, zmniejszenie zapotrzebowania na energię i zmniejszenie kosztów ogrzewania oraz zmniejszenie emisji zanieczyszczeń. Rozwiązania te kierowane są zarówno do gospodarstw indywidualnych, jak i spółdzielni, wspólnot i gmin. W przypadku domów jednorodzinnych sytuacja jest trochę łatwiejsza. Oczywiście wąskim gardłem są terminy ekip budowlanych, ale jeśli chodzi o materiały termoizolacyjne to są one dostępne. Można skorzystać z narzędzi wsparcia dla termomodernizacji i przeprowadzić ją nawet własnymi siłami. Ludzie nie do końca zdają sobie sprawę z tego, że mogą sięgnąć po wsparcie. Tymczasem ocieplenie domu pozwoli zaoszczędzić kilkanaście-kilkadziesiąt procent na ogrzewaniu w zimie. To zresztą korzyści na wiele lat.

Reklama

Fachowcy zwracają uwagę, że prace termomodernizacyjne do 12 m wysokości, zgodnie z prawem budowalnym, nie wymagają nawet zgłoszenia do organu administracji architektoniczno-budowlanej, co praktycznie obejmuje większość budynków jednorodzinnych. Na jakie aspekty techniczne i formalno-prawne powinien zatem zwrócić uwagę taki prywatny inwestor przy wykonywaniu docieplania?

Zgodnie z ustawą - Prawo budowlane w przypadku robót budowlanych polegających na dociepleniu budynku, obejmujących ponad 25% powierzchni przegród zewnętrznych tego budynku, należy spełnić wymagania minimalne dotyczące energooszczędności i ochrony cieplnej przewidziane w przepisach techniczno-budowlanych dla przebudowy budynku. Nie wymaga decyzji o pozwoleniu na budowę oraz zgłoszenia wykonywanie robót budowlanych związanych z przebudową polegającą na dociepleniu budynków o wysokości nieprzekraczającej 12 m. Z kolei roboty budowlane polegających na przebudowie – dociepleniu budynków o wysokości powyżej 12 m i nie wyższych niż 25 m, nie wymagają decyzji o pozwoleniu na budowę, natomiast zgłoszenia. Należy w nim określić rodzaj, zakres, miejsce i sposób wykonywania robót budowlanych oraz termin ich rozpoczęcia. Do zgłoszenia należy dołączyć w szczególności odpowiednie szkice lub rysunki – w zależności od potrzeb.

Przy wykonywaniu robót budowlanych z zakresu termomodernizacji należy również stosować przepisy rozporządzenia Ministra Infrastruktury z 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, które stosuje się przy projektowaniu, budowie i przebudowie oraz przy zmianie sposobu użytkowania budynków oraz budowli nadziemnych i podziemnych spełniających funkcje użytkowe budynków, a także do związanych z nimi urządzeń budowlanych.

Jakie konkretnie programy wsparcia są dostępne?

Dla właścicieli i zarządców budynków wielorodzinnych dostępne są głównie instrumenty wsparcia finansowane z Funduszu Termomodernizacji i Remontów – m.in. premia termomodernizacyjna. Termomodernizacja może kojarzyć się głównie z pracami polegającymi na ocieplaniu ścian budynków, jednak dofinansowanie może być przeznaczone również na wymianę okien, źródeł ciepła, modernizację instalacji oraz przyłączenie do sieci ciepłowniczej. Przy ubieganiu się o premię termomodernizacyjną sporządzany jest audyt energetyczny, gdzie oceniany jest stan budynku oraz są dobierane dla danej inwestycji rozwiązania optymalne pod względem technicznym i finansowym.

W nowelizacji przepisów dotyczących Funduszu, która została przekazana do Sejmu, przewidujemy zwiększenie premii termomodernizacyjnej i remontowej a także wsparcie na montaż instalacji odnawialnych źródeł energii w budynkach wielorodzinnych oraz zwiększone wsparcie na przedsięwzięcia termomodernizacyjne prowadzone w zasobach komunalnych.

Z kolei dla właścicieli i współwłaścicieli budynków jednorodzinnych dostępny jest szereg instrumentów wsparcia, którymi zarządza Ministerstwo Klimatu i Środowiska – programy takie jak „Czyste Powietrze”, „Stop Smog” oraz ulga termomodernizacyjna. Wsparcie na poprawę efektywności energetycznej budynków mieszkalnych jest też dostępne w regionalnych programach finansowanych z funduszy unijnych.

Na terenie całego kraju dostępni są doradcy energetyczni, którzy informują o istniejących instrumentach wsparcia oraz służą radą dotyczącą ich stosowania. Można więc pójść do swojego urzędu gminy, spotkać się z fachowcem, który zna się na systemach dopłat i doradzi, jak daną inwestycję przeprowadzić.

Środki na termomodernizację miały też pochodzić z KPO, ale tych pieniędzy ciągle nie mamy i nie wiadomo, czy dostaniemy…

KPO został zatwierdzony przez Komisję Europejską i jedynym kryterium wypłaty środków jest realizacja ustalonych kroków milowych. Fundusz Termomodernizacji i Remontów jest co roku zasilany z krajowych środków budżetowych, a finansowanie z KPO ma jedynie pozwolić na rozszerzenie dostępnego wsparcia i sfinansowanie nowych instrumentów. Opóźnienia związane z uruchomieniem środków na KPO nie blokują wsparcia na termomodernizację. Natomiast jeżeli chodzi o budownictwo mieszkaniowe o podwyższonych standardach energetycznych, to niebawem w ramach tego programu ogłosimy nabory dla gmin. Będą na to środki zarówno z Funduszu Dopłat, jak i z KPO.

Kiedy ten program mieszkaniowy z KPO ruszy?

Projekt przepisów umożliwiających skorzystanie z finansowania KPO w mieszkalnictwie został już opracowany, przyjęty przez rząd, złożony w Sejmie i czeka na uchwalenie. Równolegle badamy dostępne na rynku rozwiązania technologiczne, których zastosowanie umożliwia osiągnięcie wysokiego standardu energetycznego i możliwie krótkiego czasu samej budowy. Potencjał dostrzegamy przede wszystkim w budownictwie modułowym, którego wykorzystanie może pozwolić na wybudowanie planowanej liczby mieszkań o wymaganych parametrach w założonym czasie funkcjonowania KPO (do 2026 r.).

Obecne obawy przed zimą to skutek tego, że oparliśmy naszą energetykę, ogrzewnictwo, ciepłownictwo na źródłach kopalnych. Czy to nie dobitny dowód na to, że jak najszybciej powinniśmy przestawiać się na OZE?

Żaden rząd wcześniej nie zrobił takiego skoku, jeśli chodzi o odnawialne źródła energii, jak nasz. Ostatnie lata to prawdziwy boom fotowoltaiki na dachach domów jednorodzinnych. I trend, który bardzo chcielibyśmy utrzymać. Wielkim powodzeniem cieszą się też pompy ciepła. Dodatkowo przy zmianach w przepisach dotyczących odnawialnych źródeł energii – w tym przede wszystkim dotyczących prosumentów zbiorowych – na atrakcyjności zyskuje montowanie instalacji odnawialnych źródeł energii również w budynkach wielorodzinnych.

Dobrze rozumiem, że już nie kwestionujecie kierunku w stronę OZE? Ciągnie się za wami taka opinia ze względu na ustawę antywiatrakową…

Grzechem pierworodnym wiatraków – przed 2016 r. – było to, że budowano je bez uzgodnienia ze społeczeństwem. To spowodowało napięcia i w efekcie wprowadzenie zasady 10H, którą rząd chce obecnie zreformować, a projekt ustawy trafił już do sejmu. Dla mnie w tym projekcie kluczowe jest to, że musi być zgoda społeczności lokalnej. Jeżeli ludzie nie chcą wiatraków, to nie powinny być stawiane na siłę, tam zaś gdzie jest zgoda społeczna powinno być to łatwiejsze Innym, bardzo pożądanym efektem zmiany przepisów będzie też odblokowanie terenów położonych w pobliżu istniejących wiatraków pod inwestycje mieszkaniowe. Jeżeli lokalna społeczność będzie gotowa na takie rozwiązanie i będzie akceptować ich sąsiedztwo – dlaczego nie dać im takiej możliwości?

Kontrowersje, jeżeli chodzi o OZE, budzi – szykowana przez pana – reforma planowania przestrzennego.

W tej sprawie jesteśmy na etapie konsultacji. Zależy nam na tym, by rozwijać OZE, ale nie wbrew społeczeństwu. Rolą polityków a także branży fotowoltaicznej jest promowanie OZE w społecznościach lokalnych. Niektórzy oczekują, że duże OZE będzie można budować bez zgody społecznej, tak samo jak kiedyś budowano wiatraki. Takie pomysły są szkodliwe. Wyobraźmy sobie np. co by było, gdyby powstawały farmy fotowoltaiczne o powierzchni np. 20 ha, bez zgody społeczności lokalnych. Skończyłoby się tak samo, jak z wiatrakami, sprzeciwem społecznym. Dlatego chcemy, by tak duże instalacje realizowano w oparciu o plan miejscowy, uchwalany przez radnych i przyjmowany po konsultacjach publicznych. Co ważne, samorządy będą też mogły uzgadniać z inwestorem dodatkowe korzyści dla gminy z tytułu zgody na taką inwestycję. Może to być np. wybudowanie drogi czy chodnika. Jeżeli będziemy tak działać, to w przyjazny sposób będziemy rozwijali OZE, fotowoltaikę, a przy okazji szerzyć w świadomości społecznej korzyści jakie tego typu rozwiązania przynoszą.

Branża fotowoltaiczna boi się jednak, że ta zmiana wydłuży procesy inwestycyjne nawet o kilka lat.

Zapominają o jednym – że nasza reforma zdecydowanie skróci przyjmowanie planów miejscowych. Teraz zajmuje to lata, ale my te procedury upraszczamy. W przypadku planów miejscowych, które będą obejmowały tylko kwestie OZE chcemy, by były one przyjmowane w uproszczonej procedurze. Więc taki proces potrwa kilka miesięcy, czyli nawet krócej niż alternatywnie mogłaby potrwać pozbawiona konsultacji procedura uzyskania WZ. Poza tym prawo miejscowe jest pewniejsze – dzięki zagwarantowaniu partycypacji społecznej w trakcie jego sporządzania jest szansa na uzyskanie konsensusu, co często eliminuje późniejsze, potencjalne konflikty. Chcemy przyspieszyć te procesy, a nie je spowolnić. Uprościć, a nie skomplikować. A do tego włączyć w proces mieszkańców, co uważam za zaletę, a nie wadę.

A jakie zmiany wprowadzicie do projektu reformy planowania, po konsultacjach?

Być może wydłużymy jeszcze w stosunku do pierwotnej propozycji terminy ważności WZ-ek. W dotychczasowej wersji miały obowiązywać 5 lat, ale mamy sygnały by go wydłużyć. Warto wsłuchiwać się w głos społeczeństwa. Ta kwestia jest dobrym przykładem idei partycypacji społecznej – w prekonsultacjach zaproponowaliśmy 3 lata, w formalnych konsultacjach wydłużyliśmy do 5 lat. Teraz wprowadzamy ostatnie zmiany w projekcie, rozstrzygając często przeciwstawne uwagi.

Kiedy więc zmiana wejdzie w życie?

Zakładamy, że w pierwszym kwartale 2023 r.

A kiedy projekt trafi na rząd?

Po wakacjach.

Przejdźmy zatem do sytuacji mieszkaniowej – jest szczególnie ważna w związku z napływem uchodźców i drastycznym ograniczeniem zdolności kredytowej obywateli. Jakie macie recepty na te wyzwania?

Zgodnie z naszymi zapowiedziami chcemy, by wskaźnik mieszkań na 1000 mieszkańców z 367 w 2016 r. osiągnął w 2030 r. 435. Mamy nadzieję, że plan ten osiągniemy nawet szybciej. Już tym roku mamy ponad 400 mieszkań na 1000 mieszkańców. Dostępność mieszkań rośnie. Spada też liczba oczekujących na lokale komunalne – od przyjęcia Narodowego Programu Mieszkaniowego do końca 2020 r. o 18 proc., czyli o 29 tys. rodzin. To też bardzo dobry wynik. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie mieszkań komunalnych będzie dużo więcej. Dopłacamy gminom do ich budowy – za pośrednictwem Funduszu Dopłat obsługiwanego przez BGK – nawet 80 proc. wartości inwestycji. Poza tym – na mocy wspomnianej ustawy dot. inwestycji mieszkaniowych – ze środków KPO planujemy budowę 12 tys. mieszkań komunalnych i społecznych o podwyższonym standardzie energetycznym. Co więcej, przez najbliższe 2 lata, na mocy przyjętej już specustawy, gminy mogą w maksymalnie uproszczonym trybie remontować pustostany i przekształcać na mieszkania nieużywane obiekty – np. usługowe. Tu także gminy mogą otrzymać 80% potrzebnych pieniędzy. Celem jest właśnie to, żeby tych mieszkań powstało jak najwięcej. To kolejne z narzędzi przygotowanych w resorcie, które ma zwiększyć dostępność mieszkań dla osób o niższych dochodach.

Wracając do ograniczenia zdolności kredytowej obywateli, jak funkcjonuje ustawa o gwarantowanym kredycie mieszkaniowym. Macie wstępny bilans?

Jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie na bilans. Program niedawno wszedł w życie. Cieszy nas, że obywatele wykazują zainteresowanie ofertą, a kolejne banki przystępują do programu i chcą proponować ten opracowany przez nas produkt w swojej ofercie. Wiele czynników niezależnych od nas wpłynęło na znaczną destabilizację sytuacji gospodarczej związaną m.in. z wojną w Ukrainie. Aktualnie na bieżąco monitorujemy instrument na rynku kredytów hipotecznych. Musimy jeszcze jednak trochę poczekać na sygnał zwrotny z rynku i ocenę efektywności programu.

Minister Buda zapowiedział, że będzie ona znowelizowana – będzie korzystniejsza, co oznacza, że uczestnicząc w tym programie będzie można m.in. kupić trochę droższe mieszkania. Kiedy ta zmiana wejdzie i co ostatecznie przewiduje?

Tak jak wcześniej sygnalizowaliśmy, chcielibyśmy zwiększyć dostępność kredytu dla możliwie jak najszerszego grona zainteresowanych. Nadal pozostanie on produktem mającym ułatwić Polakom kupno ich pierwszego, a w przypadku większych rodzin – większego własnego M. Chcemy też, by osoby, które mają na wkład własny, mogły skorzystać z dalszych elementów wsparcia jak spłata rodzinna. Proponujemy podniesienie limitu ceny metra kwadratowego do 1,4 proc. wartości wskaźnika odtworzeniowego lokalu dla rynku pierwotnego i 1,3 dla rynku wtórnego. Chcemy znieść przepis o minimalnej wysokości gwarancji. Obecnie musi ona obejmować kwotę niższą niż 10 proc. i nie wyższą niż 20 proc. wartości nieruchomości. To sprawia, że osoby posiadające środki na wkład własny w wysokości np. 15 proc. wartości nieruchomości nie będą mogły ich w pełni wykorzystać. Po zmianie gwarancja będzie udzielana w takiej wysokości, w jakiej będzie to potrzebne dla uzyskania kredytu (wkład własny i kwota objęta gwarancją będą musiały razem wynieść 20 proc.). Jeśli kredytobiorca zgromadzi np. środki w wysokości 17 proc. wartości nieruchomości, to gwarancja obejmie brakujące 3 proc. Jeśli zgromadzi 5 proc., to gwarancja obejmie 15 proc. Tak jak wspomniałem, chcemy otworzyć program również na osoby, które zgromadziły środki na pokrycie dokładnie 20 proc. wartości nieruchomości. Takim osobom gwarancja nie będzie potrzebna, ale jeśli spełnią pozostałe warunki ustawy (brak własnego mieszkania), wówczas podobnie jak kredytobiorcy kredytów objętych gwarancją będą mogli skorzystać ze spłat rodzinnych. Dodatkowo kredytobiorców, którzy zdecydują się na zaciągniecie kredytu o stałej lub okresowo stałej stopie procentowej, obejmiemy systemem spłat rodzinnych nawet wtedy, gdy wkład własny będzie wyższy niż 20 proc. wartości nieruchomości (do 25 proc.). Nowelizację w tym zakresie przewiduje projekt ustawy o kooperatywach mieszkaniowych oraz o zasadach zbywania nieruchomości należących do gminnego zasobu nieruchomości w celu wsparcia realizacji inwestycji mieszkaniowych. Został on przyjęty przez SKRM i rekomendowany Radzie Ministrów. Projekt niebawem trafi pod obrady Sejmu.

Proszę jeszcze przypomnieć, jakie narzędzia da chętnym do budowy domu ustawa o kooperatywach.

Ustawa o kooperatywach mieszkaniowych oraz o zasadach zbywania nieruchomości należących do gminnego zasobu nieruchomości w celu wsparcia realizacji inwestycji mieszkaniowych przede wszystkim wprowadza do obrotu prawnego nieobecne dotąd pojęcie, jakim jest „kooperatywa mieszkaniowa” oraz reguluje warunki zbywania gruntów gminnych na potrzeby kooperatyw mieszkaniowych. Rozwiązania te mają odpowiedzieć na dwa główne wyzwania, z jakimi mierzą się oddolnie zawiązujące się grupy osób, które chcą współpracować przy budowie, remoncie lub zmianie funkcji budynku, by zaspokoić swoje potrzeby mieszkaniowe. To trudności w dostępie do nieruchomości oraz do finansowania. Projektowane przepisy będą pozwalały gminom na organizowanie przetargów ograniczonych na sprzedaż gruntów, skierowane do kooperatyw i nowopowstających spółdzielni mieszkaniowych oraz możliwość zastosowania bonifikaty w cenie nieruchomości. Uregulowanie tej formy współpracy przy tworzeniu budynków mieszkalnych stworzy korzystniejszą pozycję kooperatyw w kontaktach z bankami oraz umożliwi lepszą współpracę z samorządem.

A co z zapowiedziami uregulowania zakupów mieszkań przez zagraniczne fundusze PRS zajmujące się obrotem i najmem komercyjnym? PwC szacuje, że do 2026 roku w Polsce powstaną ponad 54 tysiące mieszkań PRS.

Do tej pory tych transakcji było bardzo niedużo. Przyglądamy się im i analizujemy ten temat. Być może wprowadzimy jakieś narzędzia, ale na pewno nie będziemy ingerowali w wolny rynek w tym zakresie.

Na koniec chciałabym zapytać o kondycję branży deweloperskiej. Nastroje w niej są minorowe, m.in. przez zahamowanie zakupów mieszkań na kredyt.

Mimo perturbacji na rynku mieszkaniowym spowodowanych wydarzeniami z lutego, obywatele nadal są zainteresowani kupnem nieruchomości. Nam zależy na tym, żeby na tym rynku była nawet nadpodaż, żeby ceny mieszkań spadały. Im więcej mieszkań w Polsce, tym lepiej.