Komisja Europejska wyraziła zgodę na fuzję Orlenu z Lotosem, akceptując zarówno środki zaradcze, jak i partnerów do ich realizacji. O decyzji Brukseli poinformował prezes PKN Orlen Daniel Obajtek. Budowa koncernu multienergetycznego była też jednym z tematów debaty podczas Forum Wizja Rozwoju 2022 w Gdyni.
- Decyzja Komisji Europejskiej ma dwa wymiary. KE jest organem antymonopolowym w tym postępowaniu i potwierdziła najważniejszą kwestię: otóż zaproponowane przez Orlen i Lotos rozwiązania oraz partnerzy stanowią gwarancję dla rynku, że będzie on funkcjonował w wymiarze konkurencyjnym - ocenił Krzysztof Nowicki, wiceprezes zarządu ds. fuzji i przejęć w Grupie Lotos.
Wskazał też, że Saudi Aramco będzie strategicznym partnerem dla łączącego się podmiotu. - Wybrana metodologia tworzenia tego koncernu to nie jest tylko kwestia zbycia aktywów majątkowych; jest to przede wszystkim świadome pozyskanie partnera do tego, żeby w przyszłości koncern multienergetyczny miał szansę na dynamiczny rozwój - tłumaczył Krzysztof Nowicki.
Reklama

Ropa jednego gatunku

Dlaczego koncern multienergetyczny? - Jeżeli przyjrzymy się temu, wokół których podmiotów koncentrowana jest dzisiaj uwaga i zdolność przeprowadzenia transformacji energetycznej wymaganej przez Unię Europejską i światowe społeczności, to są to głównie duże zdywersyfikowane podmioty, które posiadają zdolności inwestycyjne, a przede wszystkim posiadają zdolności technologiczne - komentował wiceprezes Lotosu.

Reklama
W jego ocenie, definiując rolę, jaką uzyska przyszły koncern multienergetyczny, trzeba zwrócić uwagę na jego dwa kluczowe przymioty. Pierwszy z nich to stabilizacja bezpieczeństwa ekonomicznego państwa. Drugi to kwestia bezpieczeństwa energetycznego całego regionu.
O zaletach istnienia dużego koncernu multienergetycznego z polskim rodowodem mówił Piotr Palutkiewicz, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute. Jak wskazał, pierwszy racjonalny argument przemawiający za fuzją Orlenu i Lotosu to fakt, że w obu spółkach pakiet kontrolny akcji posiada Skarb Państwa. - Przez lata nieracjonalne było to, że utrzymywano dwie marki kierowane do klientów detalicznych, które ze sobą konkurują - zauważył. Kolejne zalety połączenia to w jego ocenie większe możliwości negocjacyjne i inwestycyjne, jakimi dysponuje duży podmiot.
Na zakup technologii jako na element budowania przewagi konkurencyjnej zwrócił uwagę Karol Wolff, dyrektor Biura Strategii i Projektów Strategicznych PKN Orlen. - Im większą będziemy mieli skalę produkcji, im większą moc jako połączona grupa, tym łatwiej będzie nam porozumieć się z dostawcami technologii, czy to petrochemicznych, czy energetycznych - podkreślił.
Kolejny istotny aspekt związany z fuzją to bezpieczeństwo. -Obecność Saudyjczyków, którzy wchodzą w największej skali w transakcję, oznacza dywersyfikację kierunków dostaw. Obecność tak silnego partnera z Bliskiego Wschodu na naszym rynku wbrew zarzutom o zmniejszenie bezpieczeństwa energetycznego tak naprawdę je zwiększa - stwierdził Piotr Palutkiewicz.
- To, co jest jedną z wartości tej transakcji, to stabilny kontrakt na dostawy ropy zwłaszcza obecnie, w sytuacji gdy wszyscy szukają ropy nierosyjskiej - uzupełnił Karol Wolff.
Wyjaśnił też, że partnerstwo z Saudi Aramco zapewni polskiemu koncernowi stabilne dostawy ropy jednego gatunku ze stabilnego kierunku. - Na świecie „pływa” bardzo dużo gatunków ropy. Można kupować na rynku spotowym statki z ropą z różnych miejsc i to też robimy. Ale wartość stanowi to, że dzięki kontraktowi z Saudi Aramco dostarczamy jeden gatunek ropy do naszych zakładów. To pozwala na lepsze zarządzanie operacyjne procesem rafineryjnym, nie wymaga przestawiania co chwilę rafinerii na inny gatunek ropy. To przewidywalność, która w obecnym otoczeniu ma dużą wartość - tłumaczył przedstawiciel Orlenu.

Duży może więcej

Dyrektor biura strategii płockiego koncernu wskazał na istotną wartość wynikającą z fuzji, jaką są opcje rozwojowe w sektorze petrochemicznym. Parlament Europejski uchwalił zakaz wprowadzania na rynek nowych pojazdów z silnikami spalinowymi w Unii Europejskiej po 2035 r., dlatego - wskazał Karol Wolff - perspektywa zakładów rafineryjnych przerabiających ropę jedynie na paliwa jest relatywnie krótka. Stąd inwestycje Orlenu w petrochemię i energetykę odnawialną. - W ramach transakcji z Saudi Aramco zadeklarowany został potencjał do rozmów na temat możliwych inwestycji w petrochemię - dodał.
Karol Wolff komentował również dalsze kroki koncernu w związku z procesem fuzji. - W przypadku PKN Orlen i Grupy Lotos mówimy o nadzwyczajnych walnych zgromadzeniach akcjonariuszy. Równolegle do tego odbywa się fuzja z PGNiG. Ten proces również chcemy zrealizować jeszcze w tym roku. Zakładamy, że do końca 2022 r. będziemy mieli połączone cztery grupy energetyczne - Orlen, wcześniej przejętą spółkę Energa, Lotos, PGNiG - i będzie nas czekała duża praca, żeby poukładać biznesy funkcjonujące w tych grupach w taki sposób, aby sprawnie zarządzać nimi w nowym podmiocie - wyjaśniał dyrektor biura strategii Orlenu. Jak dodał, chodzi o budowę nowego modelu operacyjnego dla Grupy Orlen, który będzie w maksymalnym stopniu umożliwiał realizację synergii wynikających z połączenia.
To na przykład synergia z połączenia działalności badawczo-wydobywczej. - Zarówno Orlen, jak i Lotos oraz PGNiG mają swoje jednostki upstream (odpowiedzialne za poszukiwanie, wydobycie i dostarczenie surowca - red.), które po połączeniu powinny sprawnie funkcjonować w organizacji. Jeśli chodzi na przykład o logistykę kolejową paliw, to mówimy też o budowie centrum kompetencyjnego dla takiej działalności - wskazał Karol Wolff.
Zwrócił przy tym uwagę, że duży koncern, który będzie miał cały łańcuch wartości, począwszy od wydobycia ropy aż po jej przerób na paliwa oraz produkty petrochemiczne, jak i będzie w stanie wytwarzać energię elektryczną, zyska możliwość osiągania stabilnych zysków. Wspomniana stabilność powinna zaś wzmocnić zdolności inwestycyjne grupy.

Pomorze zyska na połączeniu

Fuzja Orlenu z Lotosem i budowa koncernu multienergetycznego ma również znaczenie lokalne. - Bez połączenia koncernu nie byłoby szansy na to, żeby w przyszłości Lotos rozwijał się na Pomorzu w takim kształcie, w jakim będzie miał szansę rozwijać się po połączeniu z Orlenem. I to z jednej bardzo prostej przyczyny. Rynek pracowników zajmujących się petrochemią jest ograniczony. Musielibyśmy albo podkupywać ich z Orlenu, albo ściągać ich z zewnątrz, a to jest problem. Nie byłoby alternatywy. Tylko połączenie dwóch podmiotów daje szansę na uzyskanie kompetencji umożliwiających potencjalne inwestycje, czy to w petrochemii, czy kiedy mówimy o zdolnościach rozwojowych w dziedzinie wodoru - ocenił wiceprezes Lotosu Krzysztof Nowicki.
Wskazał też, że aktywa rafineryjne będą zlokalizowane dalej w Gdańsku, w związku z tym wpływy z podatków oraz możliwości tworzenia nowych miejsc pracy pozostaną na Pomorzu. - Jeżeli technologie będą rozwijane w tej lokalizacji, będzie to oznaczało rozwój dla tego miejsca - podsumował.
DZR
PARTNER RELACJI
foto: materiały prasowe