Reklama

"W 'Planie Strategii dla Polskiej Energetyki Jądrowej' jako jedno z miejsc dla elektrowni przewidywany jest Bełchatów. On nie będzie w pierwszej kolejności, będzie najprawdopodobniej w drugiej kolejności, ale ponieważ przyjmujemy dwie przynajmniej lokalizacje, w związku z tym Bełchatów jest brany pod uwagę" - powiedział Naimski podczas posiedzenia sejmowej Komisji do Spraw Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych.

Podkreślił, że chodzi o to, żeby wykorzystać "to, co tam mamy". "Te sieci oczywiście się starzeją, one będą wymagały modernizacji, ale łatwiej jest modernizować sieci wysokiego napięcia niż budować nowym szlakiem" - dodał.

Według niego, "to jest logika po prostu nieodparta, że w tym miejscu to, co ewentualnie będziemy musieli zakończyć czyli eksploatację węgla brunatnego i bloki na węglu brunatnym będzie zastępowalne innym źródłem".

Potwierdził, że jeżeli mówimy o elektrowni jądrowej, "mówmy o roku 2033 jako pierwszym".

"Rozumiem, że są pewne wątpliwości, czy to się uda, czy się nie uda. Robimy to, przygotowujemy i jesteśmy przekonani, że Polskę będzie stać na ten wysiłek i ze dokonamy tego" - dodał.

Rada Ministrów 2 lutego br. przyjęła uchwałę w sprawie "Polityki energetycznej Polski do 2040 r.", która przewiduje m.in. uruchomienie pierwszej elektrowni jądrowej w 2033 r.

Jak informował "Business Insider", powołując się na dokument "Polityka Energetyczna Polski 2040 r.", w Polsce ma powstać sześć bloków elektrowni atomowej, potencjalnie zlokalizowanych w czterech miejscach. Dwie z nich miałyby znajdować się na Pomorzu w okolicach polskiej linii brzegowej (Lubiatowo-Kopalino oraz Żarnowiec). Rozpatrywane miały być też lokalizacje na północ od Konina (okolice obecnej elektrowni Pątnów) oraz elektrowni Bełchatów w województwie łódzkim. Uruchomienie pierwszego bloku (o mocy 1-1,6 GW) pierwszej elektrowni jądrowej zaplanowano na 2033 r. W kolejnych latach planowane ma być uruchomienie kolejnych pięciu takich bloków w odstępach 2–3 lat.