Nowy Zielony Ład ma być rewolucją dla całej UE, która połączy wzrost gospodarczy z większą dbałością o środowisko. Czy Polska jest gotowa sprostać temu wyzwaniu? O ile dyskusja wokół konieczności odejścia od węgla już się toczy w przestrzeni publicznej, o tyle o koniecznych zmianach np. w ograniczeniu ruchu samochodów czy używaniu pestycydów w rolnictwie tak dużo się nie mówi.
Adam Guibourgé-Czetwertyński, wiceminister klimatu i środowiska / Materiały prasowe
Osiągnięcie celów klimatycznych i zobowiązań, jakie podjęliśmy w ramach porozumienia paryskiego, będzie wymagało zmian praktycznie we wszystkich sektorach gospodarki
Mamy świadomość, że osiągnięcie celów klimatycznych i zobowiązań, jakie podjęliśmy w ramach porozumienia paryskiego, będzie wymagało zmian nie tylko w energetyce, ale praktycznie we wszystkich sektorach gospodarki: przede wszystkim w transporcie, budownictwie i rolnictwie. Nie odżegnujemy się od związanych z tym wyzwań. Jesteśmy na nie gotowi, choć niewątpliwie w niektórych dziedzinach życia gospodarczego dostosowanie się do nowych wymogów będzie trudniejsze, niż w innych. Nie startujemy jednak od zera. Uruchomiliśmy programy „Mój prąd” i „Czyste powietrze”, które wspierają termomodernizację w budynkach, wymianę źródeł ciepła na ekologiczne i rozwój odnawialnych źródeł energii. W zeszłym roku mieliśmy ponad 3 GW mocy w zainstalowanych panelach fotowoltaicznych i obserwujemy przyrost przyłączeń na poziomie 300 proc. rocznie. Wszystkie te działania pozwoliły nam już teraz osiągnąć znaczące redukcje emisji CO2 w sektorze budownictwa, o zmniejszeniu zanieczyszczeń ze smogu nie wspominając.
Anna Kucharska, ekspert Instytutu Polityki Energetycznej im. Ignacego Łukasiewicza / Materiały prasowe
Powinniśmy wzorować się na krajach, które bardzo mądrze przeprowadziły swoje firmy przez proces adaptacji do nowych warunków
To wszystko są bardzo potrzebne reformy, bo rzeczywiście sektor komunalno-bytowy odpowiada w Polsce za wiele problemów z powietrzem. Pamiętajmy tylko, że mówiąc o budownictwie, nie możemy skupiać się wyłącznie na efektywności energetycznej gospodarstw domowych. Musimy wziąć bowiem pod uwagę również emisje CO2 z całej gałęzi przemysłowej związanej z dostarczaniem komponentów do budowy i produkcją materiałów budowlanych. To bardzo duże wyzwanie i przemysł niewątpliwie będzie musiał dostosować się do nowych wymogów. Patrząc na przykłady innych krajów, widzimy, że jest możliwe, by zachować lub wręcz poprawić wydajność procesów przy redukcji zapotrzebowania na energię. Do tego potrzebna jest jednak mądra strategia rozpisana na lata, odpowiedni system wsparcia i korzystne otoczenie regulacyjne.
Ryszard Bartosik, sekretarz stanu, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi / Materiały prasowe
Wieś to nie tylko produkcja rolnicza, a tereny wiejskie, na których mieszkańcy są rozproszeni, idealnie nadają się do produkcji energii poprzez wykorzystanie paneli fotowoltaicznych
Jesteśmy świadomi zmian, które czekają rolnictwo i już dziś wprowadzamy odpowiednie działania między innymi na rzecz poprawy gleby. Od kilku lat znacząco ograniczamy też środki chemiczne stosowane w rolnictwie, co ma ogromny wpływ na poprawę jakości żywności. Niewątpliwie wyzwaniem będzie adaptacja dużych gospodarstw, gdzie stosuje się dużo środków ochrony roślin. Pytanie, na ile możliwe będzie uzyskanie rekompensaty za ich ograniczenie albo zamianę na inne środki, które będą bardziej przyjazne i nie wpłyną na spadek plonów. Dla nas kluczowe jest, aby utrzymać potencjał produkcyjny i dochodowość zarówno dużych. jak i małych gospodarstw. Myślę, że nowa unijna strategia daje na to szanse i możliwa będzie na realną a przy tym korzystną dla wszystkich transformację rolnictwa. Pamiętajmy, że będą na ten cel przeznaczone duże środki. Ważne, aby je odpowiednio rozdysponować. Nad tym w tej chwili pracujemy.
Paweł Kaczmarek, członek zarządu Top Farms Wielkopolska Sp. z o.o. / Materiały prasowe
Już od kilku lat stosujemy zasady rolnictwa regeneracyjnego, które pozwalają znacząco obniżyć zużycie środków ochrony roślin i wywierają pozytywny wpływ na ekosystem
Pojawia się pytanie, jak założenia Nowego Zielonego Ładu w praktyce przełożą się na polskie rolnictwo. W Top Farms, w naszych gospodarstwach już od kilku lat stosujemy zasady rolnictwa regeneracyjnego, które pozwalają znacząco obniżyć zużycie środków ochrony roślin i wywierają pozytywny wpływ na ekosystem. Techniki biologizacyjne, w tym opracowany przez specjalistów Top Farms Kodeks 5C, pomagają w podnoszeniu żyzności gleb, ale i w redukcji śladu węglowego, chociażby poprzez niższe zużycie diesla w naszych ciągnikach. Rolnictwo może odegrać bardzo dużą i pozytywną rolę w redukcji śladu węglowego. Proszę sobie wyobrazić, że zaledwie 50 proc. gleby to frakcja stała, z czego 45 proc. to frakcja mineralna, a pozostałe 5 proc. to właśnie materia organiczna. Gdyby na jednym hektarze gleby o grubości 30 cm podnieść zawartość materii organicznej o zaledwie 0,1 proc., to wówczas na każdym hektarze mielibyśmy związane ponad 2,5 t węgla, a to 9 t CO2. Dużo, zważywszy, że roczna emisja CO2 jednego mieszkańca jest szacowana na ok. 5 t.
Albert Gryszczuk, prezes Krajowej Izby Klastrów Energii / Materiały prasowe
Uważam, że rozwiązaniem, które pozwala osiągnąć cele klimatyczne i zapewnić rozwój samorządów, firm i rolników, są klastry energii
Rolnictwo jest tym sektorem gospodarki, który zużywa dość dużo energii, ale na szczęście transformacja energetyczna wsi wcale nie musi być trudna. Jest dużo terenów, przede wszystkim nieużytków o słabych glebach, które idealnie można byłoby wykorzystać pod fotowoltaikę. Pamiętajmy również o wodzie, którą rolnictwo intensywnie zużywa. Trzeba ją wydobyć, przetransportować, uzdatnić i każdy z tych etapów możemy zoptymalizować, a przy okazji zmniejszyć ślad węglowy.
Ryszard Bartosik: Zgadzam się, że wieś to nie tylko produkcja rolnicza, a tereny wiejskie, na których mieszkańcy są rozproszeni, idealnie nadają się do produkcji energii poprzez wykorzystanie paneli fotowoltaicznych. Dlatego chciałbym, aby jak najwięcej rolników korzystało z takich programów, jak „Czyste powietrze” czy „Mój Prąd”, albo tworzyło przy współpracy z samorządami klastry energii czy też spółdzielnie rolnicze.
Jaka przyszłość czeka pozostałe sektory gospodarki, przede wszystkim duże energochłonne zakłady produkcyjne, ale też mniejsze, działające lokalnie firmy? Czy Zielony Ład to szansa na innowacyjny skok jakościowy, czy groźba utraty konkurencyjności i bankructwa? Co zrobić, by ziścił się ten pierwszy, nie drugi scenariusz?
Anna Kucharska: Wszelkie dyskusje o transformacji przemysłu sprowadzają się do pytania o to, jak planowane zmiany wpłyną na konkurencyjność biznesu. Powinniśmy wzorować się na krajach, które bardzo mądrze przeprowadziły swoje firmy przez proces adaptacji do nowych warunków. Warto spojrzeć na Szwajcarię. Jedną z ważnych gałęzi przemysłu jest tam branża przetwórcza związana z produkcją plastiku i tworzyw sztucznych. To bardzo energochłonny przemysł, który generuje dużo zanieczyszczeń. Pojawiły się więc pomysły, by przenieść te zakłady produkcyjne do krajów, które mają dużo mniej wymogów i obostrzeń środowiskowych. Drugą opcją było utrzymanie produkcji na terytorium Szwajcarii i na to rozwiązanie się zdecydowano. Uruchomiono wiele mechanizmów wspierających ten przemysł, w tym dotacje i dofinansowania, które miały pomóc branży zmienić się w sposób, który realnie ograniczyłby szkody środowiskowe, a jednocześnie utrzymał konkurencyjność tych firm na wysokim poziomie. Takiej strategii i dalekosiężnego myślenia potrzebujemy też w Polsce.
Adam Guibourgé-Czetwertyński: Kluczowym elementem redukowania emisji w Polsce jest wdrażanie gospodarki obiegu zamkniętego. Działania w tym kierunku mają ogromne znaczenie dla nadrzędnych celów klimatycznych i wszystkie scenariusze rozwoju na to wskazują, że najtańszy sposób osiągnięcia tych celów to są scenariusze, w których kładziemy duży nacisk właśnie na GOZ.
Pracujemy nad reformami, które mają zwiększyć poziom recyklingu, a przy tym zmniejszyć ilość powstających odpadów. Pozwoli nam to znacząco redukować emisje, które powstają w procesach przemysłowych. Dzięki tym procesom nie musimy bowiem wydobywać nowych surowców, a jedynie korzystać z surowców wtórnych, które są nam potrzebne do tworzenia pełnych produktów. Gwarantuje to ogromne oszczędności energii.
Największe są w przypadku przetwarzania surowego aluminium, co pozwala zaoszczędzić ponad 80 proc. energii. Już wkrótce będziemy mogli przedstawić szereg propozycji legislacyjnych zwiększających sprawność naszego systemu recyklingu, m.in. system rozszerzonej odpowiedzialności producenta, właśnie by usprawnić i zwiększyć poziom recyklingu, jednocześnie ograniczając koszty dla całej gospodarki.
Albert Gryszczuk: Uważam, że rozwiązaniem, które pozwala osiągnąć cele klimatyczne i zapewnić rozwój samorządów, firm i rolników, są właśnie klastry energii. Pozwalają one tworzyć pełne ekosystemy oparte na lokalnej produkcji zielonej energii, jej oszczędzaniu i zrównoważonej konsumpcji. Eksperci Krajowej Izby Klastrów Energii szacują, że w przyszłości 70–80 proc. potrzeb energetycznych będzie można zrealizować lokalnie. W perspektywie najbliższych 10 lat myślę, że realne byłoby, gdyby ten poziom wynosił ok. 30 proc. Uważam, że to kluczowe z perspektywy nie tylko oszczędności w gminach, ale również bezpieczeństwa energetycznego. Widzimy, że produkcja energii elektrycznej z obecnych źródeł w Polsce spada, a przy tym zwiększa się jej zużycie. Dlatego musimy pilnie znaleźć rozwiązania, które pozwolą, aby w 2030 r. zarówno odbiorcy indywidualni, jak i przemysł mogli bezpiecznie przez całą dobę korzystać z energii. Myślę, że cała gospodarka funkcjonowałaby lepiej, gdyby była w dużo większym stopniu oparta na OZE. W przeciwnym razie możemy stracić atrakcyjność inwestycyjną z powodu naszego ogromnego śladu węglowego. To są megatrendy, od których nie możemy uciekać.
Paweł Kaczmarek: Być może moglibyśmy też poprawić bilans ogólny emisji CO2 w całym sektorze rolno-spożywczym, gdybyśmy rozliczali ślad węglowy kompleksowo, łącząc cały łańcuch dostaw. Przykładowo, jeżeli producent buraków zmniejszyłby swój ślad węglowy, to może powinien on rozliczać emisje bezpośrednio z cukrownią, która od niego te buraki kupuje na potrzeby swojej działalności i w trakcie ich przetwarzania też emituje CO2. Przy takim rozwiązaniu producent mógłby wykorzystać nadwyżkę zaoszczędzoną przez rolnictwo. Miałoby to plusy dla wszystkich uczestników rynku, bo pamiętajmy, że ograniczanie produkcji z powodu limitów emisji CO2 wpłynęłoby bezpośrednio na rolników, którzy dostarczają surowców do produkcji. Warto rozważyć wprowadzenie takiego rozwiązania.
Opracował JP