Nie można porównywać kosztów budowy atomówki w Wielkiej Brytanii i Polsce – twierdzi resort gospodarki.
W branży energetycznej zawrzało po tym, jak prof. Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej stwierdził na łamach DGP, opierając się na przykładzie brytyjskim, że elektrownia jądrowa w Polsce nie powstanie, bo projekt nie ma uzasadnienia ekonomicznego.
Resort gospodarki twierdzi, że nie można przenosić realiów brytyjskich na nasz rynek. – Na ceny kontraktów różnicowych poza kwestiami technologicznymi mają wpływ uwarunkowania krajowe, m.in. lokalne koszty pracy, koszty materiałów, ceny gruntów oraz standardy i koszty w zakresie transportu – mówi Hanna Trojanowska, pełnomocnik rządu ds. energetyki jądrowej.