Nabycie przez Skarb Państwa 100 proc. udziałów w spółce celowej realizującej inwestycje w energetykę jądrową w Polsce – to założenie konsultowanego obecnie projektu aktualizacji programu energetyki jądrowej (PPEJ). Chodzi o spółkę PGE EJ1 Sp. z o. o., w której 70 proc. udziałów ma Polska Grupa Energetyczna, a po 10 proc. mają Enea, Tauron i KGHM. „MAP dostrzega zasadność realizacji projektu budowy pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce przez spółkę ze 100-proc. udziałem Skarbu Państwa, z uwagi na jego strategiczne znaczenie dla kraju” – napisał w odpowiedzi dla DGP resort aktywów państwowych.

DGP uzyska też nieoficjalne informacje o wstępnych założeniach przyszłej transakcji, z których wynika, że to obecni wspólnicy zlecą oszacowanie wartości spółki, a resort aktywów państwowych przygotuje projekt umowy zakupu udziałów w PGE EJ1. Potem miałby zostać opracowany harmonogram działań prowadzących do zawarcia transakcji, co mogłoby nastąpić w przyszłym roku.

Trapione problemami energetyki węglowej koncerny zapewne chętnie pozbędą się udziałów w projekcie atomowym, prezes PGE Wojciech Dąbrowski wprost mówił w wywiadzie dla DGP, że wydatek rzędu 60–80 mld zł jest ponad możliwości jego spółki. Pytany o szczegóły przyszłej transakcji resort aktywów podkreśla, że wszystko jest uzależnione od przyjęcia aktualizacji PPEJ – projekt jest w konsultacjach, a więc jego obecne zapisy mogą jeszcze ulec zmianie.

Odpowiedzialny za projekt aktualizacji PPEJ resort klimatu odpowiedział nam, że rząd może ją przyjąć w IV kwartale. Tak przynajmniej zakłada harmonogram prac legislacyjnych projektu. Jeśli zaś chodzi o harmonogram samego projektu atomowego, to nadal zakłada się, że uruchomienie pierwszego reaktora nastąpi w 2033 r.

Zapytaliśmy, komu docelowo będzie podlegać atomowa spółka, skoro to pełnomocnik ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski pilotuje m.in. rozmowy z Amerykanami w sprawie współpracy przy rozwoju energetyki jądrowej. „Spółka będzie podlegała nadzorowi Skarbu Państwa. Szczegółowy model nadzoru nad spółką zostanie wypracowany po przyjęciu aktualizacji PPEJ przez Radę Ministrów” – odpowiedział nam resort klimatu. Zapytaliśmy też, czy poza Amerykanami możliwy jest inny inwestor i dostawca technologii. „Projekt Programu PEJ zakłada budowę sprawdzonych reaktorów PWR, które dostarcza kilku producentów, wśród nich znajdują się m.in. USA, Korea, Francja” – czytamy w odpowiedzi.

W połowie sierpnia przy okazji wizyty w Polsce sekretarza stanu USA Michaela Pompeo Piotr Naimski parafował umowę o współpracy w dziedzinie rozwoju cywilnej technologii jądrowej. Umowa ma pozwolić Polsce korzystać z doświadczenia Stanów Zjednoczonych, zarówno sektora rządowego, jak i amerykańskich przedsiębiorstw, w rozwoju polskiego programu rozwoju energetyki jądrowej. „Uzgodniony tekst umowy zostanie niezwłocznie notyfikowany w ramach Traktatu EURATOM, a podpisanie umowy przewidywane jest na przełom września i października” – informowała po spotkaniu KPRM.

W projekcie aktualizacji czytamy, że celem Programu polskiej energetyki jądrowej jest budowa od 6 do 9 GW zainstalowanej mocy jądrowej w oparciu o sprawdzone, wielkoskalowe, wodne ciśnieniowe reaktory jądrowe generacji III i III+, o mocy powyżej 1000 MW – odpadają więc małe reaktory SMR. Projekt zakłada wybór jednej wspólnej technologii reaktorowej dla wszystkich elektrowni, jednego współinwestora strategicznego powiązanego z dostawcą technologii. Jednak to nasz Skarb Państwa ma utrzymać w spółce atomowej kontrolę, czyli przynajmniej 51 proc. udziałów.

W uzasadnieniu projektu resort klimatu przekonuje, że budowa bloków jądrowych w Polsce umożliwi realizację celu neutralności klimatycznej zgodnie z postanowieniami porozumienia paryskiego, pozytywnie wpłynie na gospodarkę m.in. dzięki uniknięciu wysokich kosztów zakupu uprawnień do emisji CO2 oraz zwiększy bezpieczeństwo energetyczne poprzez dywersyfikację źródeł energii i zmniejszenie zależności od importu nośników energii. „Bez energetyki jądrowej niemożliwym jest maksymalizacja wykorzystania odnawialnych źródeł energii (OZE) i osiągnięcie optymalnej redukcji emisji. Doświadczenia takich państw jak Niemcy, ale też USA czy Chiny pokazują, że bez wykorzystania bezemisyjnych źródeł w podstawie systemu wielkie nakłady na rozbudowę mocy OZE nie przynoszą pożądanych efektów redukcji emisji” – czytamy.

Problem w tym, że trudno o finansowanie tak kosztownych projektów i mimo ostatnich ruchów rządu, które zdają się nieco przybliżać perspektywę budowy elektrowni jądrowej w Polsce, na rynku nie brakuje głosów sceptycznych. Zdaniem niektórych ekspertów Polska przespała czas na budowę atomu, a teraz mogłaby poradzić sobie bez niego, stawiając np. na nowe technologie, takie jak magazyny energii i wodór.