statystyki

Strategia energetyczna nie w tej kadencji

autor: Karolina Baca-Pogorzelska01.08.2019, 07:33; Aktualizacja: 01.08.2019, 08:07
24 lipca zapytaliśmy resort energii o nowy termin publikacji PEP2040. Nasze pytania pozostały bez odpowiedzi.

24 lipca zapytaliśmy resort energii o nowy termin publikacji PEP2040. Nasze pytania pozostały bez odpowiedzi.źródło: ShutterStock

Dokument określający zamierzenia państwa w tej dziedzinie do 2040 r. miał być gotowy w maju, a potem w lipcu. Nie będzie go przed wyborami parlamentarnymi – ustalił DGP

Od prezentacji zarysu PEP2040, czyli Polityki Energetycznej Państwa w Ministerstwie Energii, minęło właśnie osiem miesięcy. W trakcie konsultacji wpłynęło ok. 1800 uwag. Zarzucano w nich m.in. zbyt wolne odchodzenie od węgla, braki w ocenie oddziaływania na środowisko poszczególnych technologii, brak map czy wreszcie nieuwzględnienie ustawy prądowej zamrażającej ceny energii elektrycznej na poziomie z 2018 r. Resort bardzo starał się przygotować poprawioną wersję dokumentu na połowę maja – trwała kampania przed eurowyborami i ówczesny wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski, dziś europoseł, chciał pokazać ją w Katowicach na Europejskim Kongresie Gospodarczym. Gdy to się nie udało, resort zapowiedział prezentację nowej wersji na lipiec. Ale jak dokumentu nie było, tak nie ma. I według naszych trzech niezależnych rozmówców przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi nie będzie. Powodów jest kilka.

Po pierwsze, niemal cała załoga resortu energii jest obecnie zaangażowana w trwające od grudnia zamieszanie z ustawą prądową (patrz ramka). Po drugie, pokazując poprawiony dokument, w którym znajdują się zapisy o oddaniu do użytku pierwszego reaktora elektrowni jądrowej w 2034 r., rząd musiałby w końcu podjąć decyzję kierunkową o budowie siłowni atomowej w naszym kraju. Warto w tym miejscu przypomnieć, że Program Polskiej Energetyki Jądrowej przyjęty przez rząd pięć lat temu jest nieaktualny i nierealizowany. Owszem, istnieje spółka jądrowa PGE EJ 1, ale poza tym, że w lipcu szukała znowu członków zarządu, niewiele robi. Ale robić tak naprawdę nie może, bo nie wybrano nawet lokalizacji pierwszej atomówki. Ostatnio resort energii ostrożnie mówił o tym, że może być wskazana za… dwa lata. – Publikacja PEP2040 rozpętałaby atomową histerię, bo nie można byłoby pokazać tam atomu bez pokrycia w rządowych decyzjach. A w kampanii to bardzo ryzykowne – mówi jeden z naszych rozmówców.

Kolejnym niewygodnym tematem okazuje się Złoczew, a w zasadzie decyzja o tym, by go nie budować. To potencjalna odkrywka węgla brunatnego dla kopalni Bełchatów, której kończy się surowiec. W DGP pisaliśmy już ponad rok temu o tym, że PGE, właściciel siłowni i kopalni, wcale nie pali się do budowy odkrywki oddalonej o 60 km od elektrowni. Węgla brunatnego bowiem ze względu na dużą ilość wody nie transportuje się na duże odległości. Wybudowanie najdłuższego taśmociągu świata jest niemożliwe, konieczna byłaby więc budowa linii kolejowej. A to znacząco podniosłoby koszty wydobycia, a tym samym produkcji prądu z tego surowca, który dziś mimo słabej kaloryczności jest najtańszym konwencjonalnym paliwem do wytwarzania prądu. Za Złoczewem optuje jednak pochodzący z tamtejszych rejonów Antoni Macierewicz, który jest członkiem Parlamentarnego Zespołu ds. inwestycji „Złoczew – eksploatacja złoża węgla brunatnego jako element bezpieczeństwa energetycznego kraju”.


Pozostało jeszcze 53% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie