Rada nadzorcza Jastrzębskiej Spółki Węglowej przy czwartej próbie zwolniła wczoraj prezesa Daniela Ozona.
Robert Małłek został p.o. prezesa największego w Unii Europejskiej producenta węgla koksowego – bazy do produkcji stali. O usunięciu jego poprzednika Daniela Ozona rada nadzorcza zdecydowała stosunkiem głosów 6:4.
Zapytaliśmy przewodniczącą rady Halinę Buk o powody odwołania. Odesłała nas do oficjalnego komunikatu giełdowego, ale tam żadnego uzasadnienia nie ma. Związkowcom z JSW, którzy pikietowali wczoraj przed resortem energii nadzorującym górnictwo (to pierwszy górniczy protest w stolicy za tej kadencji rządu), szef resortu Krzysztof Tchórzewski powiedział, że rada ma na prezesa „odpowiednie materiały”, ale dokumentów nie zobaczyli. Podobnie jak członkowie rady z ramienia załogi, którzy o nie poprosili.
Reklama
Przypomnijmy – w DGP ujawniliśmy jesienią sprawę audytu w JSW prowadzonego przez prokuratora w stanie spoczynku Andrzeja Burskiego – dyrektora departamentu audytu w resorcie energii. Po naszych publikacjach audyt przerwano, a sprawą zajął się Urząd Komisji Nadzoru Finansowego. – Na ten moment, z uwagi na tajemnicę zawodową wynikającą z ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym, nie możemy przekazać więcej informacji na ten temat – tłumaczy Jacek Barszczewski, szef komunikacji urzędu.
Minister Tchórzewski od września 2018 r. chciał odwołania Ozona. I to mimo iż za kilka dni upływa kadencja zarządu JSW. Jak ustaliliśmy, Ozon złożył dokumenty w nowym konkursie, ale według naszych rozmówców zostanie z niego wykluczony – sposobem na to ma być nieudzielenie absolutorium zarządowi za ubiegły rok (spółka miała 9,81 mld zł przychodów i 1,72 mld zł czystego zysku).

Reklama
– Najpierw prezes nie chciał odkupić akcji koksowni Victoria, potem dać 1,5 mld zł z funduszu stabilizacyjnego na budowę elektrowni w Ostrołęce, w końcu odmówił Tauronowi Wydobycie przejęcia od nich kopalni Brzeszcze – mówi nam Roman Brudziński z jastrzębskiej „S”.
Jest jeszcze jeden powód, który potwierdzają nam dwa niezależne źródła. Dziś miało dojść do podpisania umowy między JSW Koks i Rafako na budowę za ok. 400 mln zł elektrociepłowni w Radlinie. – Od maja, gdy umowę parafowano, minister się temu sprzeciwiał. Robił wszystko, by kontrakt zdobył Polimex-Mostostal, którego częścią jest Mostostal Siedlce – mówią nasi rozmówcy. Minister Tchórzewski to szef PiS w okręgu siedlecko-ostrołęckim. Chcieliśmy wczoraj spytać ministra o tę sprawę, ale nie udało się nam z nim skontaktować.
Udało się za to porozmawiać z byłym już prezesem JSW.
– JSW to bardzo dobra spółka, z dobrą perspektywą. O jej sile stanowią unikalny w Europie produkt, świetna załoga ponad 27 tys. ludzi i bardzo rozsądna strona społeczna. Życzyłbym każdemu prezesowi takich ludzi, którzy mają podobnie jak akcjonariusze długoterminową perspektywę, rozumieją, jakie projekty mają sens, kiedy trzeba oszczędzać na trudne czasy oraz że trzeba respektować prawo międzynarodowe, a pieniądze nie rosną na drzewach – mówi DGP Daniel Ozon. – Warto było zbudować dobre relacje ze społecznością lokalną, choć nie wszyscy to rozumieją. Warto rozmawiać z Brukselą, która zrozumiała, że węgiel koksujący jest jej potrzebny, a jej instytucje pomagają nam finansować wiele inwestycji. Cieszę się, że JSW ma własne źródła energii i za kilka lat będzie samowystarczalna energetycznie. To będzie istotnym wyzwaniem dla ogromnej liczby firm w Polsce i determinować będzie pozycję konkurencyjną wobec innych krajów. Wierzę, że pod mądrym kierownictwem JSW świetnie sobie poradzi – dodaje.
JSW buduje obecnie nową kopalnię Bzie-Dębina, stara się od niemal roku o przejęcie od australijskiej Prairie Mining projektów kopalń Jan Karski na Lubelszczyźnie i Dębieńsko na Górnym Śląsku. Po wczorajszej decyzji rady nadzorczej akcje JSW taniały nawet o ponad 5 proc.
Znaczenie dla spółki mają też decyzje największego na świecie producenta stali: Arcelor Mittal ogłosił niedawno, że zatrzymuje część hut, w tym m.in. piec w Krakowie, ze względu na zapaść na rynku. Mittal dołączył do innych europejskich producentów stali, wysyłając w zeszłym tygodniu list otwarty do przywódców UE, w którym czytamy, że bez silniejszych ograniczeń importowych kryzys się pogłębi.