Czy energetyka w Polsce wdroży przestarzałe technologie w komunikacji krytycznej i monitoringu sieci? Istnieje ryzyko, że zostanie zaprzepaszczona dziejowa szansa skoku technologicznego w Polsce. Taki będzie bowiem skutek trzymania się zaleceń ekspertyzy państwowego instytutu.
Polska nie ma szczęścia w zakresie łączności komunikacyjnej w energetyce czy łączności radiowej dla służb, ochrony publicznej i usuwania skutków katastrof. Nadal na terenie Polski nie funkcjonuje jedna sieć komunikacyjna w branży energetycznej czy łączności dla służb mundurowych. Dlatego wraz z każdym kataklizmem pojawiają się problemy związane z brakiem komunikacji między służbami. To w końcu ma szansę się zmienić.
Jak wskazuje ekspertyza państwowego Instytut Łączności, realizacja ogólnopolskiej łączności operatorów systemów dystrybucyjnych (w skrócie OSD, należy do nich m.in. Energa-Operator, PGE Dystrybucja, Tauron Dystrybucja czy Enea Operator) i operatora systemu przesyłowego (OSP, Polskie Sieci energetyczne – PSE) w branży energetycznej powinna być zrealizowana w technologii TETRA. Problem w tym, że to technologia z lat 90. ubiegłego wieku, która jest właśnie zastępowana przez technologię LTE. Zamiast więc inwestować w sieci nowej generacji, istnieje poważne ryzyko, że polska branża energetyczna kupi przestarzałe technologie.
Reklama
Dotychczas branża częściowo polegała na własnej sieci komunikacyjnej w technologii TETRA czy DIGICOM7 oraz na komunikacji zapewnianej przez komercyjnych operatorów telefonii komórkowej. Z uwagi jednak m.in. na brak gwarancji zapewnienia łączności przez co najmniej 36 godzin w trakcie zaniku prądu energetycy mieli problemy z komunikacją w trakcie kataklizmów. Stacje bazowe operatorów komórkowych nie działały bowiem po kilku godzinach od momentu wystąpienia awarii zasilania. Branża energetyczna nie była zarazem skłonna do umów z operatorami umożliwiających pracę podczas awarii z uwagi na wymagane dodatkowe środki finansowe, które wynikały z konieczności zakupu akumulatorów dla stacji bazowych.
Zapewnienia komunikacji w sektorze na bazie sieci TETRA wymagałoby nakładów inwestycyjnych w kwocie blisko 600 mln zł oraz dodatkowych ponad 500 mln zł na wydatki operacyjne do 2030 r., by zbudować i utrzymać taką sieć. Wszystko w momencie, gdy świat odwraca się od tej technologii, migrując w kierunku wykorzystania LTE.
Branża energetyczna, dzięki nowelizacji prawa telekomunikacyjnego z 2018 r., uzyskała możliwość bezpłatnego wykorzystania częstotliwości radiowych w pasmie 450 Mhz do zapewnienia ciągłego monitoringu i bezpieczeństwa sieci energetycznych oraz w celu sprawnego usuwania awarii i krytycznej komunikacji pracowników firm energetycznych w trakcie kataklizmów naturalnych takich jak powodzie czy nawałnice. W paśmie tym już dzisiaj z powodzeniem może być stosowana najnowsza technologia LTE. Wykorzystują ją operatorzy na świecie, tacy jak IceNet w krajach skandynawskich, Tele2 w Rosji czy MVN na Węgrzech. Pierwszy na świecie w pasmie 450 MHz uruchomił sieć UKKO w Finlandii już w 2014 r.
Zupełnie niezrozumiałe są zatem zalecenia instytutu wskazującego na TETRĘ, która umożliwi standaryzację sieci w otoczeniu międzynarodowym. Paradoksalnie właśnie z powodu braku standaryzacji sieci komunikacyjnych dla energetyki oraz służb ratowniczych i specjalnych Komisja Europejska podejmuje starania celem migracji starych systemów takich jak TETRA, TETRAPOL i innych analogowych do cyfrowych sieci nowej generacji. Komisja poprzez m.in. wydatki na badania i rozwój w programach FP7 oraz Horyzont 2020 stara się wypracować wizję sieci nowej generacji dla ww. podmiotów z wykorzystaniem masowych technologii jak LTE w roku 2025. Jak wskazują wyniki europejskiego projektu Broamap, w okresie od 2020 do 2030 r. powinna nastąpić migracja ze starych sieci typu TETRA do nowych rozwiązań. Energetyka w Polsce, decydując się więc na trwające kilka lat ogólnopolskie wdrożenie TETRY, uruchomi sieć łączności w momencie, kiedy w Europie zaleca się już zmianę starej technologii.
Tymczasem dzięki wykorzystaniu LTE byłoby możliwe także obniżenie kosztów wdrożenia i utrzymania systemu. Technologia LTE jest bowiem wykorzystywana z powodzeniem, co przekłada się na efekt skali i obniżony koszt zakupu pojedynczego elementu sieciowego czy telefonu. Powoduje to zresztą również większą dostępność urządzeń i terminali dla klientów.