C hoć przychody koncernów w pierwszym półroczu są wyższe, to ich zyski skurczyły się o niemal pół miliarda złotych z powodu wzrostu ceny węgla i uprawnień do emisji CO 2.
PGE zarobiła na czysto o 200 mln zł mniej, Enea o 162 mln zł mniej, a Energa o 72 mln zł mniej. Tak wygląda sytuacja w spółkach kontrolowanych przez Skarb Państwa (Tauron opublikuje wyniki dopiero 22 sierpnia). Prywatna Pol energia z grupy Kulczyka, na którą wezwanie trwające jeszcze do września ogłosiła PGE, wylądowała pod kreską z wynikiem o 38,5 mln zł gorszym niż w pierwszym półroczu 2017 r. W państwowych koncernach wpływ na wyniki miały niewątpliwie wyższe ceny węgla oraz przyspieszony wzrost ceny uprawnień do emisji CO2, która w ubiegłym roku oscylowała znacząco poniżej 10 euro za tonę, a teraz wzrosła już niemal dwukrotnie – do ok. 17 euro za tonę. A to nie koniec podwyżek.
Największa ze spółek – PGE – pokazała przychody wyższe o ponad 2 mld zł. Należy jednak pamiętać, że grupa przejęła w ubiegłym roku polskie aktywa francuskiego EDF i znacząco urosła, m.in. w części zajmującej się wytwarzaniem ciepła – w tej branży ma już 15 proc. rynku. Konsolidacja aktywów kupionych od EDF wpłynęła pozytywnie na wyniki operacyjne. Produkcja energii elektrycznej wyniosła 32,9 TWh, co oznacza wzrost rok do roku o 18 proc., sprzedaż detaliczna energii – 20,7 TWh (wzrost o 5 proc.), a ciepła zwiększyła się aż o 174 proc.
Reklama
– Konsekwentnie realizujemy ogłoszoną pod koniec ubiegłego roku strategię ciepłownictwa, traktując tę linię biznesową jako jeden z najważniejszych filarów przyszłości PGE. Pełną integrację aktywów ciepłowniczych zamierzamy osiągnąć 2 stycznia 2019 r. – mówi Henryk Baranowski, prezes PGE.

Reklama
Prywatna Polenergia, którą PGE chce przejąć, także ma większe przychody: 1,57 mld zł wobec 1,34 mld zł rok wcześniej. Dobrze poradził sobie segment energetyki wiatrowej, na co wpływ miały wyższe ceny zielonych certyfikatów, czyli świadectw produkcji zielonej energii, które w ciągu roku podrożały o kilkadziesiąt złotych, a drożeją nadal: w czerwcu kosztowały ok. 75 zł, a w lipcu już ok. 90 zł w przeliczeniu na mega watogodziny. Na wyniki wiatrowe miały wpływ także ujednolicone przepisy dotyczące podatku od nieruchomości dla farm wiatrowych.
– Niewątpliwym sukcesem Polenergii odnotowanym w pierwszym półroczu jest finalizacja umowy z Equinorem, umożliwiającej wspólną realizację strategicznych dla spółki projektów farm wiatrowych na Bałtyku – mówi Jacek Głowacki, prezes spółki. Strategiczną inwestycją Polenergii są przygotowania do budowy dwóch morskich farm wiatrowych Polenergia Bałtyk II i Polenergia Bałtyk III zlokalizowanych na Morzu Bałtyckim o łącznej mocy do 1200 MW. Dodatkowo firma analizuje uwarunkowania z perspektywy wznowienia prac przygotowawczych związanych z projektem Polenergia Bałtyk I o mocy ponad 1500 MW.
Gdańska Energa i poznańska Enea przekonują z kolei, że model finansowania ich wspólnego przedsięwzięcia, czyli Ostrołęki C – bloku o mocy 1000 MW za ponad 6 mld zł (ma być ostatnim węglowym w Polsce) wkrótce będzie gotowy. 3 września nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy w Enerdze ma wyrazić kierunkową zgodę na przystąpienie do budowy. Na 21 grudnia zaplanowano aukcję rynku mocy na okres dostaw od 2023 r. Rynek mocy to mechanizm pozwalający płacić producentom energii nie tylko za jej wytwarzanie, ale i gotowość do pracy w szczycie poboru, co oznacza konieczność włączenia nowych mocy wytwórczych. Uruchomienie rynku mocy to warunek konieczny, by Ostrołęka C była projektem opłacalnym.
A jak wyglądało półrocze obu firm? Energa miała 556 mln zł skonsolidowanego zysku netto w porównaniu do 484 mln zł rok wcześniej. Jej przychody wyniosły ponad 5 mld zł i były o 163 mln zł niższe niż rok wcześniej. W Enei przychody przekroczyły 6 mld zł (wzrost o 473 mln zł, ale trzeba pamiętać, że spółka przejęła polskie aktywa francuskiego Engie pod koniec marca 2017 r.). Zysk netto wyniósł 462 mln zł.