– Rosnąca liczba płatników to trend długoterminowy. Od pewnego czasu funkcjonują bowiem różne zachęty do zakładania działalności gospodarczej, m.in. ulga na start, która polega na tym, że nowy przedsiębiorca przez sześć miesięcy nie płaci składek na ubezpieczenia społeczne, a jedynie składkę zdrowotną – komentuje Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich.
Jego zdaniem ostatnie dwa lata naznaczone pandemią okazały się dodatkowym bodźcem do zakładania działalności gospodarczej. – Wynikało to ze zmian strukturalnych na rynku pracy. Część osób z branż dotkniętych ograniczeniami przesuwała się do innych sektorów gospodarki, a byli też i tacy, którzy nawiązywali współpracę z większą liczbą podmiotów na bardziej elastycznych zasadach B2B. To był ich sposób na walkę z niepewnością otoczenia gospodarczego – wskazuje ekspert.
Dodaje, że zachętą mogła być też duża skala pomocy w ramach tarcz antykryzysowej, która płynęła właśnie do firm. – Generalna zasada była taka, że im mniejsza działalność, tym większe wsparcie. Przykładowo podstawowe narzędzie pomocy, czyli zwolnienie ze składek, w pełnym zakresie najdłużej przysługiwało najmniejszym firmom. Podobnie było z postojowym i wsparciem w ramach Tarczy Finansowej PFR. To wszystko sprawiło, że własna działalność stała się dla wielu atrakcyjna – komentuje Łukasz Kozłowski.
Reklama
Ekspert nie wyklucza, że to także efekt wypychania ludzi na samozatrudnienie przez pracodawców. – Nie ma co ukrywać, że w części przypadków taka forma wykonywania obowiązków zastępuje stosunek pracy. Motywację do stosowania takich praktyk mają obie strony umowy. Chodzi tu o różnice w opodatkowaniu dochodów z poszczególnych źródeł. Szczególnie jest to zauważalne w zawodach, gdzie zarobki są relatywnie wysokie – dodaje.
Z danych ZUS wynika, że wzrosła też liczba ubezpieczonych, w tym cudzoziemców. O ile? Ubezpieczonych w ubezpieczeniu emerytalnym na koniec czerwca było 15,88 mln (w tym 1,012 mln to cudzoziemcy), czyli o 48 tys. więcej niż w maju 2022 r. i o 393 tys. więcej niż w lutym 2020 r. Za ten wzrost odpowiada w 40 proc. większa liczba zleceniobiorców, a w 30 proc. pracowników.
Paweł Żebrowski, rzecznik ZUS, zwraca uwagę, że na statystyki dotyczące liczby płatników i ubezpieczonych nie wpłynęły ani inflacja, ani wojna w Ukrainie. Zdaniem Łukasza Kozłowskiego ten trend nie będzie jednak trwać zbyt długo.
– Obydwa czynniki będą miały wpływ na dynamikę przyrostu liczby ubezpieczonych i płatników. Rynek pracy reaguje z opóźnieniem. Być może jeszcze przez najbliższe miesiące będziemy mieli do czynienia ze wzrostami. Z końcem tego roku i na początku przyszłego dojdzie najpewniej do zatrzymania tego trendu, a nawet jego odwrócenia – komentuje ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich.
Dlaczego do tej pory się tak nie stało? Łukasz Kozłowski tłumaczy, że do tej pory mieliśmy silny popyt na pracę, a konsumpcja po pandemii bardzo wzrosła.
– Teraz widzimy, że ten trend zaczyna się odwracać. Wskaźniki koniunktury gospodarczej wyraźnie się pogarszają. Już w II kw. 2022 r. w porównaniu z I kw. br. nastąpił spadek wzrostu PKB. Pod koniec roku możliwa jest nawet recesja. Dalszy wzrost cen wyhamowuje popyt. Zamówienia w przemyśle maleją. Nawet NBP prognozuje wzrost bezrobocia na początku przyszłego roku – wskazuje ekspert.