W styczniu 2020 r. matka złożyła wniosek o przyznanie wsparcia na urodzone w październiku 2019 r. dziecko. Gmina odmówiła, wskazując, że prowadzi ona działalność gospodarczą, która daje jej prawo do zasiłku macierzyńskiego. Podkreślała, że to ZUS ma pierwszeństwo do przyznania pieniędzy, choć matka dołączyła do wniosku zaświadczenie zakładu, że nie występowała o zasiłek i go nie pobiera. Kobieta kolejny wniosek złożyła w kwietniu 2020 r., tym razem z decyzją ZUS odmawiającą jej zasiłku. Gmina przyznała jej więc świadczenie od kwietnia 2020 r.
Matka uważała jednak, że kosiniakowe należy się jej od urodzenia dziecka, i złożyła odwołanie do samorządowego kolegium odwoławczego (SKO) od pierwszej, negatywnej decyzji gminy. Organ jej jednak nie uchylił i wskazał, że w dniu jej wydania nie zostały spełnione warunki do przyznania świadczenia rodzicielskiego. Nie można było bowiem wykluczyć, że kobieta ma prawo do zasiłku macierzyńskiego, a z zaświadczenia ZUS wynikało jedynie, że nie złożyła wniosku o jego przyznanie. W ocenie SKO gmina powinna ostrożnie podchodzić do przyznawania kosiniakowego w takiej sytuacji z uwagi na ewentualną późniejszą konieczność dochodzenia nienależnych świadczeń.