W sejmowej komisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia niektórych projektów ustaw z zakresu zabezpieczenia społecznego trwa batalia m.in. o zasady ustalania wysokości przyszłych emerytur mundurowych. Posłowie Platformy Obywatelskiej oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego popierają rządowe rozwiązanie, zgodnie z którym ich wysokość będzie ustalana na podstawie średniego uposażenia należnego w kolejnych 10 latach kalendarzowych poprzedzających rok zwolnienia ze służby. Na takie rozwiązanie nie zgadzają się związki zawodowe.

– Wprowadzenie mechanizmu obowiązującego w systemie powszechnym spowoduje spadek motywacji do podnoszenia kwalifikacji. Nie będzie dążenia do awansu, skoro nawet skończenie studiów nie da gwarancji wyższego świadczenia – mówi Antoni Duda, przewodniczący Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Policjantów.

Według wyliczeń samych zainteresowanych przyszły funkcjonariusz zamiast maksymalnej stawki emerytury wynoszącej 75 proc. emerytury faktycznej otrzyma 64 proc.

– W rzeczywistości zaś kwota wypłacanej emerytury obniży się o 15 proc. I to mimo że przyszły emeryt – już z zreformowanego systemu – będzie służyć dłużej niż obecnie – dodaje.

Wydłużenie do 10 lat okresu, z którego będzie liczona policyjna emerytura, jest prawdziwą rewolucją. Obecnie podstawę wymiaru emerytury stanowi uposażenie należne w ostatnim miesiącu pełnienia służby. W wielu przypadkach osoby odchodzące ze służby celowo były awansowane byleby tylko otrzymać wyższe świadczenia z systemu zaopatrzeniowego.

– Żołnierze zawodowi nie stracą tak dużo przy nowych zasadach ustalania wysokości emerytur. Obecnie żołnierz przeważnie awansuje co trzy lata, otrzymując uposażenie w takiej samej wysokości. Z tego też powodu wcześniejsza rządowa propozycja, aby emerytura była ustalana z trzech ostatnich lat, była neutralna dla żołnierzy – mówi płk Marian Babuśka, przewodniczący Konwentu Dziekanów Korpusu Oficerów Zawodowych.