Ustawa o dodatkowym rocznym świadczeniu pieniężnym dla emerytów i rencistów nie zawiera systemowego rozwiązania problemu zbyt niskich świadczeń – uważa OPZZ.
Na rozpoczynającym się dziś posiedzeniu Senatu rozpatrzona zostanie ustawa dotycząca trzynastej emerytury. Zakłada ona, że dodatkowe świadczenie będzie wypłacane co roku. Będzie przysługiwało wszystkim osobom, które do 31 marca (roku, w którym jest wypłacane) uzyskają prawo do wypłaty z ZUS lub KRUS. Jego wysokość będzie równa obowiązującej najniższej emeryturze (w tym roku to 1200 zł brutto). Z tej kwoty nie będą dokonywane potrącenia ani egzekucje, nie będzie też ona wliczana do dochodu, co ma znaczenie dla osób ubiegających się o dodatki i zasiłki. W 2020 r. koszt wprowadzenia tego rozwiązania obliczono na blisko 11,7 mld zł, z czego większość ma pochodzić z Funduszu Solidarnościowego.
Senacka Komisja Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej zaproponowała do ustawy osiem poprawek, w tym wiele o charakterze redakcyjnym i doprecyzowującym.
Z kolei senator Magdalena Kochan wniosła o wykreślenie przepisów, które jako źródło finansowania wskazywały Fundusz Solidarnościowy (FS). – To świadczenie powinno być realizowane przez ZUS, KRUS i zakłady emerytalne, które obsługują mundurowych – przekonywała.
Reklama
Organizacje przedsiębiorców nie mają wątpliwości, że doszło do wypaczenia pierwotnej idei funduszu, który miał poprawić warunki bytowe osób niepełnosprawnych.
Źródła finansowania dodatkowego świadczenia negatywnie ocenia również OPZZ. Chociaż pozytywnie odnosi się do próby złagodzenia w ten sposób problemów finansowych osób otrzymujących niskie świadczenia emerytalno-rentowe, to jednak wskazuje, że inne mechanizmy efektywniej mogłyby rozwiązać ten problem.
I tak, w opinii OPZZ, należy rozważyć powiązanie minimalnej emerytury z minimalnym wynagrodzeniem. Związek zwraca uwagę, że od kilkunastu lat zmniejsza się relacja tych świadczeń. W 2002 r. minimalna emerytura stanowiła 70,1 proc. najniższego wynagrodzenia, natomiast w 2019 r. było to już tylko 48 proc. Oznacza to, że emeryci nie odnoszą należytych korzyści ze wzrostu dochodu narodowego – ocenia OPZZ. W związku z tym organizacja proponuje, aby w każdym roku minimalna emerytura była zwiększana do poziomu 70 proc. płacy minimalnej.
Związkowcy postulują też waloryzowanie minimalnej emerytury wskaźnikiem cen towarów i usług konsumpcyjnych dla gospodarstw domowych emerytów i rencistów w poprzednim roku kalendarzowym, powiększonym o co najmniej 50 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia. Proponują też podniesienie kwoty wolnej od podatku do wysokości dwunastokrotności emerytury minimalnej.
Etap legislacyjny
Ustawa w Senacie