Opinie o zmianach w OFE są raczej pozytywne, choć pojawiły się zastrzeżenia dotyczące momentu poboru opłaty i tego, która instytucja powinna być domyślna: OFE czy ZUS.
Partnerzy społeczni z Rady Dialogu Społecznego szlifują opinie do rządowego projektu zmian w ustawie o otwartych funduszach emerytalnych. Zostaną one wysłane w przyszłym tygodniu. – Generalnie, jak wynika w wpływających do nas pism, propozycja premiera Morawieckiego jest oceniana dobrze – podkreśla Bogdan Grzybowski z OPZZ. Sprzeciwiać się nie będą również NSZZ „Solidarność” czy organizacje pracodawców. – W sytuacji, gdy część kapitałowa systemu emerytalnego została zmarginalizowana i wypływ środków z OFE do ZUS jest wyższy niż wpływy ze składki dla OFE, trzeba dokonać zmian – mówi Jeremi Mordasewicz z Lewiatana.
„Fundusze emerytalne powinny być relatywnie bezpiecznymi funduszami długoterminowego inwestowania. Trudno jednak prowadzić długoterminową politykę inwestycyjną i efektywnie zarządzać instytucją, której przyszłość jest niepewna, ponieważ ustawicznie jest podważana zasadność jej istnienia” – to fragment wstępnej opinii Konfederacji Lewiatan.
Rządowy plan polega na tym, że od nowego roku OFE zamienią się w otwarte fundusze inwestycyjne, a obecne konta w OFE – w indywidualne konta emerytalne (IKE). Pieniądze mogą trafić do ZUS, jeśli taką wolę wyrazi uczestnik OFE.
Reklama
Zastrzeżenia pojawią się w odniesieniu do szczegółów rozwiązań. Chodzi np. o pomysł, by domyślnie każdy uczestnik OFE miał założone IKE, chyba że zadeklaruje, że chce trafić do ZUS. – Ten zapis jest kontrowersyjny. Choć jeszcze nie odpowiem, jakie będzie nasze zdanie w tej kwestii, bo trwają dyskusje – podkreśla Henryk Nakonieczny z Solidarności.
Negatywnie „domyślność IKE” odbierana jest w OPZZ. – Z opinii, jakie do nas wpływają, wynika, że bardziej pożądanym wariantem byłoby, by oszczędności trafiły do finansów publicznych – podkreśla Bogdan Grzybowski z OPZZ. Ma na myśli ZUS. Do OFE trafiała niegdyś jedna trzecia odprowadzanej składki emerytalnej. Wielu osobom te pieniądze mogą w istotny sposób zwiększyć świadczenie w ZUS. Jeśli oszczędzający przejdą do IKE, to te środki nie będą podstawą do wyliczania emerytur w ZUS (wyjątek to szczególne zapisy o emeryturze minimalnej).
– Emerytura z ZUS bez oszczędności z OFE będzie mniejsza – podkreśla Bogdan Grzybowski. Ale zaznacza, że zdaje sobie sprawę, że gdyby wszystkie aktywa OFE trafiły do ZUS, oznaczałoby to katastrofę dla rynku kapitałowego (zdecydowana większość aktywów funduszy emerytalnych to akcje spółek giełdowych). Dlatego nie wiadomo, czy ostatecznie związek zarekomenduje np., by domyślny był zapis do ZUS. Na taki pomysł raczej nie przystanie rząd, który będzie się bał, że wówczas do IKE pójdą nieliczni.
Partnerzy rządu zwracają też uwagę na „opłatę przekształceniową”. Ma ona wynieść 15 proc. wartości aktywów, jakie trafią na IKE. „Ludzie są rozgoryczeni, ponieważ mają zapłacić podatek z góry, co zmniejszy kapitał, który ma dla nich pracować. Nie wiadomo, jakie podatki będziemy płacić za dwie czy trzy dekady, ale mimo to większość zainteresowanych wolałaby płacić podatek dopiero w chwili wypłaty oszczędności” – podkreśla w projekcie opinii Lewiatan.
W trakcie konsultacji rząd będzie więc musiał się zmierzyć z propozycją przesunięcia opłaty na czas wypłaty środków z IKE. Na pewno się nie będzie do tego palił, gdyż 19 mld zł, na jakie liczy w dwóch kolejnych latach, oznacza potężny zastrzyk dla finansów publicznych.