Dopłaty z państwowej kasy to najważniejsze zachęty do oszczędzania w pracowniczych planach kapitałowych przewidziane w projekcie zmian emerytalnych. Ale będą też podatkowe motywatory.
Najważniejsza przewidziana w projekcie szykowanym przez rząd zachęta do oszczędzania w pracowniczych planach kapitałowych (PPK) to dopłaty roczne w wysokości 6 proc. minimalnego wynagrodzenia (dziś to ok. 120 zł). Mógłby je otrzymać każdy, kto w danym roku kalendarzowym zgromadziłby na swoim koncie składkę odpowiadającą połowie składki na PPK od minimalnego wynagrodzenia odprowadzanej przez cały rok. Brzmi skomplikowanie, ale w praktyce w ciągu roku składka na PPK od minimalnego wynagrodzenia wyniosłaby dziś ok. 840 zł. Czyli dopłatę otrzymałby każdy, kto zgromadziłby na rachunku ok. 420 zł.
Zwłaszcza dla tych, którzy wpłacają niskie sumy, byłaby proporcjonalnie wysoką dopłatą. Kapitał kogoś, kto odkłada połowę składki od minimalnego wynagrodzenia, z dopłatą wyniósłby po 30 latach – w zależności od stopy zwrotu na poziomie 5–7 proc. rocznie – od prawie 40 do ok. 50 tys. zł. Tylko z PPK. Przy składce od minimalnego wynagrodzenia byłby mniej więcej dwa razy wyższy.