W ubiegłym roku umowę o pożyczkę na naukę zawarło z bankami 1,8 tys. studentów i doktorantów. Tak wynika z najnowszych danych Ministerstwa Edukacji i Nauki.
- Analiza zainteresowania kredytami studenckimi w ostatnich kilku latach pokazuje, że nie są one popularne - mówi Piotr Pokorny, prezes Instytutu Rozwoju Szkolnictwa Wyższego. Jeszcze w 2018 r. o pożyczkę wnioskowało ponad 4 tys. osób. (patrz infografika).
Reklama

Bez zobowiązań

Dlaczego tak niewiele osób decyduje się na kredyt studencki?

Reklama
- Jeżeli kogoś nie stać na studia, to kredyt studencki w wysokości nawet najwyższej dostępnej transzy, czyli 1 tys. zł miesięcznie, nie rozwiązuje żadnych dylematów. Taka kwota nie wystarczy na wynajęcie pokoju w dużym mieście, nie mówiąc już o innych kosztach utrzymania - mówi Pokorny.
Studenci wolą też nie ryzykować. - Młode osoby nie chcą kończyć studiów, mając do spłacenia kilkadziesiąt tysięcy złotych. Rynek pracy jest niepewny. Obecnie można znaleźć zatrudnienie, ale niekoniecznie w profesji zgodnej z wyuczonym zawodem. Tymczasem perspektywa spłacania pożyczki przez kilka lat po zakończeniu kształcenia nie jest atrakcyjna. Studenci wolą się nie zadłużać i nie mieć takich zobowiązań - uzupełnia.
W jego ocenie kredyty studenckie nie są też dostatecznie promowane. - Niewiele osób ma w ogóle wiedzę na temat tego, że istnieją preferencyjne kredyty dla studentów. Oczywiście, jeżeli ktoś szuka takiej informacji, to ją znajdzie, choćby w dziale socjalnym na uczelni. Ale o takim rozwiązaniu powinni dowiadywać się już licealiści. Nawet może szerzej: powinny być prowadzone kursy ogólnie o kredytach, nie tylko studenckich, podczas których młodzi ludzie dowiadywaliby się m.in., z czym one się wiążą - sugeruje ekspert.

Na lepszych warunkach

Ogólne zasady ubiegania się o preferencyjny kredyt studencki wynikają z ustawy z 20 lipca 2018 r. - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 574 ze zm.). W ostatnich latach wprowadzono dodatkowe ułatwienia - o pożyczkę na naukę można wnioskować przez cały rok, a decyzja powinna zapaść w ciągu 30 dni. Można się o nią ubiegać niezależnie od innych otrzymywanych świadczeń stypendialnych - wystarczy, że dochód na osobę w rodzinie nie przekroczy w roku ubiegania się o kredyt 3 tys. zł. Ponadto student decyduje, w jakiej wysokości chce otrzymywać raty. Można wybrać kwotę od 400 zł do 1 tys. zł miesięcznie. Co ważne, kredyt jest nisko oprocentowany.
- Kiedyś studenci zaciągali ten kredyt tylko po to, aby zainwestować pieniądze. Dziś już nie jest to tak opłacalne, ale nadal, jeżeli ktoś ma smykałkę do interesów, może skorzystać na tym rozwiązaniu - mówi Piotr Pokorny.
Po ukończeniu studiów można starać się o umorzenie pożyczki - np. z uwagi na bardzo dobre wyniki w nauce. Natomiast jeżeli trudna sytuacja życiowa będzie uniemożliwiała spłatę, minister nauki ma prawo umorzyć kredyt nawet w całości.
W ocenie ekspertów system przyznawania kredytów studenckich wymaga kolejnych zmian. Zdaniem Piotra Pokornego transza kredytu 400 zł w dzisiejszych czasach w ogóle nie ma uzasadnienia. I rzeczywiście decyduje się na nią garstka osób. - Transze powinny zaczynać się od 1 tys. zł, potem 1,3 tys. zł, a najwyższa powinna wynieść 1,5 tys. zł miesięcznie - uważa ekspert.

Lekarz (jeszcze nie) na kredyt

Mimo małego zainteresowania kredytami studenckimi niedawno wprowadzano kolejny ich rodzaj - dla przyszłych lekarzy studiujących odpłatnie (ustawą z 17 listopada 2021 r. o zmianie ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce oraz niektórych innych ustaw; Dz.U. z 2021 r. poz. 2232). Mechanizm polega na sfinansowaniu kredytem o preferencyjnym oprocentowaniu płatnych studiów medycznych w języku polskim. Przepisy przewidują możliwość całkowitego umorzenia go, o ile lekarz przepracuje w publicznej ochronie zdrowia 10 lat w okresie 12 lat od skończenia studiów i uzyska w tym czasie tytuł specjalisty w dziedzinie medycyny uznanej za priorytetową.
Okazuje się jednak, że choć przepisy zdążyły wejść w życie, to do tej pory machina kredytowania kształcenia przyszłych lekarzy nie zdołała jeszcze ruszyć (nowelizacja ustawy obowiązuje od 18 grudnia 2021 r., zaś przepisy wykonawcze, czyli rozporządzenie ministra zdrowia z 17 marca 2022 r. w sprawie kredytów na studia medyczne, Dz.U. z 2022 r. poz. 665 - od 1 kwietnia 2022 r.). Jak informuje Monika Bugaj-Wojciechowska, ekspertka z biura komunikacji MZ, aby procedura składania wniosków została uruchomiona, niezbędne jest zawarcie umów między Bankiem Gospodarstwa Krajowego a bankiem, który będzie udzielał takich pożyczek. - Powinno to nastąpić w najbliższym czasie - zapowiada.
Jednocześnie informuje, że studenci będą mogli złożyć wnioski w ciągu 21 dni od rozpoczęcia danego semestru, z wyjątkiem bieżącego roku, bowiem w tym przypadku przewidziano dwa terminy. - Do 30 września br. wnioski o kredyt będą mogli złożyć studenci na rok akademicki 2021/2022. Natomiast wnioski od pierwszego semestru roku akademickiego 2022/2023 będzie można składać w ciągu 21 dni od jego rozpoczęcia - wyjaśnia Monika Bugaj-Wojciechowska.
Czy znajdą się chętni? Zdaniem wiceministra zdrowia Piotra Brombera zainteresowanie - określone na razie na podstawie telefonów z prośbą o udzielenie informacji na ten temat przez resort - jest duże. Sami lekarze jednak przestrzegają przed braniem kredytów. - Zapewne z perspektywy licealistów na pierwszy rzut oka może to wyglądać na atrakcyjną ofertę. Natomiast młody człowiek nie ma świadomości, jak wygląda publiczny system ochrony zdrowia i związanie się z nim na tak długi czas może okazać z dużym rozczarowaniem w przyszłości bądź po prostu koniecznością spłaty całej kwoty kredytu - podkreśla Wojciech Szaraniec, przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL.
Do tego dochodzi pytanie, czy to rozwiązanie jest potrzebne w obliczu nowo powstających stacjonarnych kierunków lekarskich? Przypomnijmy, choćby w ubiegłym tygodniu rektor Uniwersytetu Warszawskiego ogłosił, że od października 2023 r. na jego uczelni uruchomiony zostanie wydział medyczny. - Moim zdaniem studiowanie w trybie stacjonarnym jest bardziej komfortowe. Inna kwestia, że kierunków lekarskich naszym zdaniem powstaje obecnie zbyt dużo. Niestety, Polska nie posiada w tym momencie tak dużego zaplecza dydaktycznego, aby zapewnić właściwą jakość nauczania - kwituje Wojciech Szaraniec.
Studenckie życie na kredyt / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe