Mówiąc o potrzebie nowelizacji, Przemysław Czarnek przekonywał, że rodzice nie orientują się obecnie, jaka jest treść przekazywana przez organizacje pozarządowe na zajęciach pozalekcyjnych. "W związku z tym później się dopiero okazuje, że jest to treść absolutnie demoralizująca, zgłaszają się do kuratorów, proszą powstrzymać, kurator nie ma narzędzia. Po wyjściu w życie tej ustawy (...) kurator będzie musiał otrzymywać od dyrektora szkoły treść, jaką organizacja pozarządowa, każda jedna, będzie chciała przekazywać w szkole dzieciom" - wskazał.

Podobne słowa znalazły się w uzasadnieniu do nowelizacji, które towarzyszy ustawie w procesie legislacyjnym. Czytamy w nim:

Reklama

Na potrzebę zwiększenia skuteczności oddziaływań organu sprawującego nadzór pedagogiczny na funkcjonowanie jednostek objętych jego nadzorem wskazują liczne sygnały od kuratorów oświaty, rodziców, nauczycieli oraz związków zawodowych zrzeszających nauczycieli. Najczęściej sygnały te zawierają informacje o działaniach niezgodnych z przepisami prawa, niekorzystnie wpływających na jakość edukacji i warunki rozwoju uczniów i wychowanków objętych kształceniem, wychowaniem i opieką.

Posłowie Koalicji Obywatelskiej postanowili skontrolować wszystkie kuratoria w kraju i sprawdzić, czy uzasadnienia, dla których ministerstwo zmienia zasady nadzoru pedagogicznego, są prawdziwe.

Reklama

Skargi rodziców przyczyną "Lex Czarnek"

Jak mówiła podczas konferencji prasowej posłanka Krystyna Szumilas, bezpośrednim impulsem do przeprowadzenia kontroli była wypowiedź małopolskiej kurator oświaty Barbary Nowak, która stwierdziła, że 400 szkół w nieprawidłowy sposób umożliwiło prowadzenie zajęć przez organizacje pozarządowe. Nieprawidłowość ta miała polegać na niezebraniu od rodziców zgód na udział uczniów w takich szkołach. Jak mówiła Szumilas, liczba ta wzięła się z raportu Ordo Iuris, który nie został w żaden sposób przez kuratorium zweryfikowany. Co więcej, posłanki zapytały Barbarę Nowak, ile zgłoszeń od rodziców napłynęło do małopolskiego kuratorium oświaty o takiej sytuacji. Odpowiedź brzmiała: sześć w ciągu sześciu lat.

„Nie chcemy opowieści o anonimowych telefonach, nie chcemy opowieści o rzekomych skargach rodziców, chcemy to sprawdzić, ponieważ ustawa lex Czarnek jest zbyt ważną ustawą uderzającą w demokratyczną szkołę i nie może być przyjmowana na podstawie fikcji” - mówiła Krystyna Szumilas.

Kontrole były prowadzone od 31 stycznia. Posłowie udali się najpierw do kuratorium w Łodzi, ostatnim skontrolowanym kuratorium było kuratorium w Olsztynie. W dwóch przypadkach kontrole musiały zostać powtórzone, ponieważ kuratoria nie przygotowały się na przyjazd posłanek.

Kontrole poselskie

Warszawskiemu kuratorium w ciągu sześciu lat rodzice zgłosili trzy nieprawidłowości w zakresie treści zajęć prowadzonych przez NGO, raz interwencję podjął radny z PiS. Jak zaznaczały posłanki prowadzące kontrolę, zajęcia, co do których zgłaszano wątpliwości nie odbyły się, a kuratorium nie podjęły żadnej interwencji. Co więcej, wątpliwości te dotyczyły kwestii proceduralnych, a nie związanych z merytorycznymi działaniami organizacji pozarządowych.

W Katowicach posłanki nie otrzymały żadnej odpowiedzi. - Jest to jedyne kuratorium, które do tej pory odwiedziliśmy, gdzie nie uzyskaliśmy odpowiedzi na nasze konkretnie zadane pytania. Podejrzewam, że takich interwencji rodziców było bardzo mało albo nie było ich wcale i w związku z tym trwa poszukiwanie takich spraw w archiwach kuratorium. Śląska kurator nie była w stanie odpowiedzieć, ile do kuratorium wpłynęło konkretnych skarg rodziców na działalność organizacji pozarządowych i co ona w tych sprawach zrobiła. Powiedziała nam, że dostaniemy te dane w przyszłym tygodniu - mówiła po kontroli Krystyna Szumilas.

Wypowiedź kurator Urszuli Bauer przytoczył Dziennik Zachodni. Informowała w niej, że szczegółowe dane zostaną przekazane posłankom 8 lutego. - W trakcie kontroli panie posłanki stwierdziły, że są zainteresowane wyłącznie skargami rodziców na konkretne szkoły, podczas gdy do Kuratorium wpływały liczne pisma ogólne także od osób, w tym rodziców zaniepokojonych możliwością organizacji zajęć na terenie szkoły przez różne podmioty, bez zgody rodziców - wyjaśniła Dziennikowi Zachodniemu.

Jak twierdzi, do kuratorium wpłynęło ponad 280 e-maili, pism, wniosków, zapytań, pod którymi podpisało się ponad 12 tysięcy osób.

Śląskie kuratorium zostało ponownie skontrolowane 15 lutego.Tym razem kurator przygotowała niezbędne dokumenty i okazało się, że z 280 wiadomości ze skargami, zostały dwie. - Tylko czterem skargom nadano jakiś dalszy bieg, a dwie dotyczyły faktycznie organizacji pozarządowych w szkole - wyjaśnia w rozmowie z gazetaprawna.pl Katarzyna Lubnauer.

W Lublinie w ciągu sześciu lat tylko jeden rodzic złożył skargę na prowadzone działania organizacji pozarządowej. - Tu rodzic podniósł zarzut prowadzenia zajęć okultystycznych i skarga dotyczyła szkoły niepublicznej. Okazało się, że zajęcia te dotyczyły wzmacniania pewności siebie i asertywności. Sprawa na tym się zakończyła - wyjaśnia Lubnauer.

Małopolskie kuratorium z wieloma kartonami. I 6 skargami

Do najbardziej kuriozalnej sytuacji doszło podczas kontroli w małopolskim kuratorium oświaty. Podczas pierwszej wizyty posłanek 4 lutego okazało się, że Barbara Nowak jest chora, ale nikt jej nie zastępuje. Wicekurator był nieobecny, podobnie jak dyrektorzy oddziału. Dokumenty, o które prosiły posłanki nie zostały przygotowane. Druga kontrola została przeprowadzona 14 lutego. W budynku kuratorium na posłanki czekały kartony. Zamiast 31 tys. maili ze skargami od rodziców na działania organizacji pozarządowych w szkołach, o których wcześniej mówiła Nowak, w środku znajdowało się... sześć skarg.

Na Podkarpaciu w ciągu sześciu lat rodzice skarżyli się czterokrotnie, na Pomorzu trzykrotnie, a w Olsztynie - czterokrotnie. W Olsztynie właśnie posłanki ujawniły kolejną kuriozalną sytuację. Kurator zaliczył bowiem w pocztę skarg od rodziców na działalność organizacji pozarządowych w szkole zajęcia i warsztaty dla rodziców dotyczące problemów psychologicznych dzieci i zapobieganiu samobójstwom. Wydał dyrektorowi zalecenie, by ten informował Radę Rodziców o zajęciach dla… rodziców. - To jasno pokazuje, że kuratorzy ministerstwo ma chęć nadzorowania nie tylko dzieci, ale także rodziców - komentuje w rozmowie z gazeta prawna.pl Krystyna Szumilas.

Gdyby prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację prawa oświatowego o nadzorze pedagogicznym, wspomniany dyrektor, który uznałby, że informowanie Rady Rodziców o zajęciach dla rodziców za absurd i nie wykonał tego zalecenia pokontrolnego, mógłby zostać osiągnięty do odpowiedzialności dyscyplinarnej i po wyczerpaniu całej ścieżki przewidzianej przez „lex Czarnek” - zwolniony z pracy.

W Poznaniu, Opolu, Bydgoszczy, Wrocławiu, Szczecinie, Zielonej Górze rodzice w ciągu sześciu lat nie złożyli ani jednej skargi na działalność organizacji pozarządowych w szkołach.

"Lex Czarnek" to nowelizacja prawa oświatowego, która wzmacnia pozycję kuratorów w szkole. W zakresie obecności organizacji pozarządowych w szkołach stwarza konieczność zaopiniowania przez kuratora zakresu treści przekazywanych uczniom. Do tej pory decyzja ta należała do Rady Rodziców. O zawetowanie ustawy proszą osoby zrzeszone wokół inicjatywy "Wolna szkoła", a z pierwszą damą Agatą Kornhauser- Dudą spotkały się w tej sprawie posłanki prowadzące kontrole. Z prezydentem rozmawiał także prezydent Andrzej Duda, który na decyzję w tej sprawie ma czas do 3 marca.