Resort Mateusza Morawieckiego nie ustaje w pomysłach na walkę z szarą strefą w sektorze paliw. Po wprowadzeniu pakietu drogowego ministerstwo – w ramach projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu przeciwdziałania i zwalczania przestępczości skarbowej – chce wprowadzić przepisy umożliwiające odbieranie uprawnień firmom transportowym, które notorycznie wykorzystują nielegalne paliwo.

Najczęściej chodzi o używanie oleju opałowego, co stanowi przestępstwo skarbowe. Jak przyznają urzędnicy Krajowej Administracji Skarbowej, większość ujawnionych przypadków kończy się zakwalifikowaniem tego czynu jako wykroczenie skarbowe, ponieważ kwota niezapłaconego podatku akcyzowego jest niższa niż 10 tys. zł (wysokość progu w 2017 r.). Sprawa więc kończy się nałożeniem mandatu w wysokości do 4 tys. zł (w przypadku rozpoznawania sprawy przez sąd grzywna może wynieść do 40 tys. zł). Dlatego MF chce wprowadzić o wiele surowsze sankcje.

Kłopot w tym, że w obecnym stanie prawnym cofnięcie zezwolenia na wykonywanie zawodu przewoźnika jest możliwe w sytuacji, gdy przedsiębiorca przestaje spełniać warunki konieczne do otrzymania dokumentu. Jednym z nich jest wymóg posiadania dobrej reputacji. Dopiero jej utrata może być powodem odebrania firmie zezwolenia. W tym momencie utrata dobrej reputacji na skutek korzystania z nielegalnego paliwa nie jest możliwa. Ani unijne rozporządzenie 1071/2009 ustanawiające wspólne zasady dotyczące warunków wykonywania zawodu przewoźnika drogowego, ani rozporządzenie 2016/403 zawierające klasyfikację poważnych naruszeń, które mogą prowadzić do utraty dobrej reputacji, nie przewiduje tego. Zgodnie z unijnymi przepisami warunkiem utraty dobrej reputacji może być wyrok skazujący lub sankcje za popełnienie poważnego naruszenia przepisów krajowych w takich dziedzinach jak prawo handlowe, upadłościowego, drogowe, a także dotyczących płac i warunków zatrudnienia w zawodzie, odpowiedzialności zawodowej czy handlu ludźmi lub narkotykami.

Teoretycznie nie ma przeszkód, by Polska wprowadziła, na poziomie krajowym, surowsze przepisy dla przewoźników, niż tego wymagają regulacje wspólnotowe. Jednak przepisy krajowe (ustawowe, wykonawcze, administracyjne) dotyczące kwestii regulowanych przez rozporządzenie 1071/2009 muszą zostać zaakceptowane przez Komisję Europejską. Artykuł 28 rozporządzenia zakłada konieczność powiadomienia o zastosowaniu środków krajowych w terminie 30 dni od ich przyjęcia.

– Konsekwencja za używanie nielegalnego paliwa, w postaci odebrania przedsiębiorcy uprawnień do wykonywania zawodu przewoźnika, to bardzo radykalna sankcja – mówi Piotr Mikiel ze Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce. – Rozumiem, że Ministerstwo Finansów szuka rozwiązań, które mają jeszcze bardziej dyscyplinować przedsiębiorcę, ale już samo nałożenie kary finansowej, nie tylko na kierowcę, ale i na przedsiębiorcę, mogłoby być czynnikiem odstraszającym – mówi Mikiel. I dodaje, że realizacja planów resortu będzie oznaczać, że polskich przedsiębiorców będą obowiązywały bardziej restrykcyjne przepisy niż te dotyczące zagranicznych przewoźników jeżdżących po polskich drogach. Zarówno tych zza wschodniej granicy, jak i z krajów unijnych.

W ich przypadku, nawet gdy takie naruszenie zostanie stwierdzone, polski organ kontrolny nie będzie mógł powiadomić o tym służb kraju, z którego pochodzi zagraniczny przewoźnik, ponieważ w myśl rozporządzenia 2016/403 nie jest to poważne naruszenie.

Co innego, gdy zmienią się unijne przepisy. Jak zauważa Maciej Wroński, prezes Transport i Logistyka Polska, Komisja Europejska w ramach tzw. pakietu mobilności przygotowała projekt nowelizacji m.in. rozporządzenia 1071/2009. – Do katalogu przepisów, których naruszenie będzie mogło skutkować odebraniem zezwolenia, planuje się dodać przepisy podatkowe. Dopóki jednak zmiana ta nie wejdzie w życie, nie wyobrażam sobie zaostrzenia przepisów na poziomie krajowym – ocenia Maciej Wroński. – Jak najbardziej popieramy walkę z korzystaniem z nielegalnego paliwa. Wszyscy uczciwi przedsiębiorcy liczą na to, że uda się ograniczyć szarą strefę. Chodzi jednak o to, by zastosowane środki były efektywne i proporcjonalne, bo niestety zbyt często takie przepisy bardziej utrudniają życie uczciwym, niż uderzają w nieuczciwych – dodaje Wroński.