Jeszcze niedawno wszyscy byli przekonani, że dni dotychczasowego programu przebudowy dróg lokalnych są policzone. Zastąpić miał go Fundusz Dróg Samorządowych (FDS), w ramach którego samorządy miały otrzymać dostęp do połowy z kwoty 4–5 mld zł pochodzącej z nowej opłaty drogowej.

Jednak w związku z pojawiającymi się kontrowersjami wokół tej propozycji prezes Jarosław Kaczyński poinformował, że PiS rezygnuje z dalszego procedowania poselskiego projektu. Ta zapowiedź diametralnie zmieniła sytuację. – Dało się wyczuć, że dotychczasowy program tzw. schetynówek odchodzi do lamusa. Teraz trwa nerwowy wyścig z czasem, by zdążyć przygotować nową, kolejną ich edycję – mówi nam jeden z samorządowców zasiadających w Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego (KWRiST).

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa (MIB), które już wcześniej przygotowało propozycje zmian w zasadach podziału pieniędzy dostępnych w programie schetynówek, przekonuje nas, że decyzja PiS o wycofaniu się z koncepcji Funduszu Dróg Samorządowych wcale nie miała wpływu na przygotowania do kolejnej edycji programu. – Obecne propozycje zmian są wynikiem konsultacji, prace nad nimi trwały od kilku miesięcy – twierdzi Szymon Huptyś, rzecznik MIB.

Bezpieczeństwo na polskich drogach

Bezpieczeństwo na polskich drogach

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Mimo to trwa walka z czasem, bo nie wszystko jest ustalone, a nabór na kolejną edycję schetynówek ma ruszyć 1 września. Przy czym, jak tłumaczy nam Jacek Brygman, wójt gminy Cekcyn, ogłoszenie o planowanym naborze (a wraz z nim określenie jego zasad) powinno nastąpić z miesięcznym wyprzedzeniem. A więc reguły powinny być ostatecznie ustalone już z początkiem sierpnia. Tymczasem sytuacja zamiast się wyjaśniać – komplikuje.

Samorządy przeciw

Na ostatnim posiedzeniu KWRiST (19 lipca) strona samorządowa negatywnie zaopiniowała propozycje zmian w zasadach podziału środków. – Nie powinno się zmieniać kryteriów na pięć minut przed rozpoczęciem naboru – tłumaczy Jacek Brygman. – Część samorządów fazę projektową swoich inwestycji rozpoczęła nawet ponad rok temu, pod kryteria znane im wcześniej. Część inwestycji może się teraz nie załapać na dofinansowanie – dodaje. Dziś odbędzie się kolejne posiedzenie zespołu roboczego KWRiST, podczas którego strony rządowa i samorządowa powinny dojść do porozumienia, jeśli terminy mają być dochowane.

Nowości proponowane przez resort infrastruktury dotyczą m.in. zmiany punktacji (np. kryterium „techniczne” wyceniane będzie na maksymalnie 12 pkt, a nie 20) lub dodania zupełnie nowych kryteriów (np. „wsparcie bezpieczeństwa ruchu drogowego”).

Z punktu widzenia samorządów największe kontrowersje budzi wprowadzenie nowego kryterium dochodowego. – Pytanie, czy resort weźmie pod uwagę tylko dochody własne samorządów, czy uwzględni także wypłacane im subwencje z budżetu państwa, np. wyrównawczą, którą otrzymuje ok. 2,1 tys. z niemal 2,5 tys. gmin. A to czasami bardzo zmienia sytuację. Po uwzględnieniu subwencji gmina może odnotować wyższe dochody niż jednostka nieotrzymująca takiego wsparcia – argumentuje Eugeniusz Gołembiewski z Unii Miasteczek Polskich.

MIB nie odpowiedział nam na pytanie, czy dopuszcza jeszcze jakieś zmiany w kryteriach. Jednocześnie zapewnia, że obecna sytuacja nie spowoduje żadnych opóźnień w realizacji inwestycji.

– Nadal aktualne są dokumenty programowe Programu rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej na lata 2016–2019, również w zakresie obowiązującego harmonogramu naboru wniosków. Powinien się on odbyć w dniach 1–15 września 2017 r. – mówi Szymon Huptyś z MIB.

Zgodnie z dokumentacją programu dofinansowanie w skali kraju będzie wynosić łącznie 4 mld zł (odpowiednio w kolejnych latach: 800 mln zł, 1 mld zł, 1,1 mld zł i 1,1 mld zł). Ma to się przełożyć na budowę, przebudowę i remont ok. 2,2 tys. km dróg powiatowych i gminnych.

Szukanie pieniędzy

Samorządy wciąż liczą, że mimo zarzucenia koncepcji Funduszu Dróg Samorządowych rządowi uda się znaleźć dodatkowe pieniądze na remonty lokalnych jezdni. Tym bardziej że Jarosław Kaczyński w jednej z wypowiedzi zaznaczył, że są już pewne pomysły na to, gdzie szukać środków bez konieczności obciążania podatników. Nie chciał jednak zdradzić szczegółów.

Propozycje mają już samorządowcy.

– Gdy zlikwidowano podatek drogowy, włączono go do ceny paliwa. Te pieniądze są właśnie tam, tylko nie jest jasne, jak one są dystrybuowane – mówi Leszek Świętalski ze Związku Gmin Wiejskich RP. Inna koncepcja zakłada, by rząd zaczął dzielić się z samorządami wpływami z VAT na podobnych zasadach, jak to ma miejsce dziś w przypadku PIT i CIT.