Projekt zakłada, że nadawcy telewizji płatnych przekażą Poczcie Polskiej odpowiedzialnej za ściąganie abonamentu listę swoich klientów. Ta zaś zacznie na tej podstawie egzekucję opłat. Jeśli osoby, które nie płaciły daniny, zapłacą za pół roku z góry, zostaną zwolnione z opłaty karnej, która ma wynosić nawet do 1,5 tys. zł. Taka wysokość wynika z zaległości w abonamencie z pięciu lat, wcześniejsze zobowiązania się przedawniają.

więcej
Wideo

Abonament RTV powinien być zniesiony. Tak myślą nawet zwolennicy PiS

Pierwsze czytanie projektu w Sejmie odbyło się blisko dwa tygodnie temu. Później trafił on do komisji kultury i środków przekazu. Po tym, jak został szybko przyjęty przez rząd, wydawało się, że równie szybko przejdzie przez Sejm. Na razie nie wiadomo jednak, kiedy zajmie się nim komisja kultury. To zmniejsza szanse, że ustawa zostanie przyjęta przed wakacjami poselskimi.

– W lipcu może tak się nie stać. Jesteśmy zapóźnieni z realizacją planu prac komisji – przyznaje Elżbieta Kruk z PiS, przewodnicząca komisji kultury i środków przekazu. Nie jest tajemnicą, że ani ona sama, ani spora część posłów PiS nie są zwolennikami rozwiązań zaproponowanych przez rząd. Silny opór w klubie PiS ma dwa powody. Pierwszy to obawy o skutki polityczne. Drugi – że ustawa nie okaże się tak skuteczna, jak sądzą wnioskodawcy, i wpływy będą niższe. A i tak docelowo model finansowania ma być inny. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji proponuje model fiński, w którym abonament jest częścią podatku dochodowego i rośnie wraz z poziomem dochodów.

Na szybkim uchwaleniu ustawy zależy rządowi. Orędownikiem projektu jest wicepremier Piotr Gliński. Popiera go też prezes telewizji publicznej Jacek Kurski.