Niemal 70 proc. odmawiających szczepienia robi to nie po raz pierwszy – wynika z badania GIS, które poznał DGP. Unika ich w sumie ponad 44 tys. osób.
Główny Inspektorat Sanitarny postanowił sprawdzić, jaką liczbę wśród uchylających się od szczepień stanowią osoby, które takie zachowanie powtarzają regularnie, np. z pobudek ideologicznych czy braku zaufania. Okazało się, że to 67 proc. wszystkich odmów. Jak przekonuje Izabela Kucharska, zastępca głównego inspektora sanitarnego, to 0,4 proc. wszystkich objętych obowiązkiem.
Polscy antyszczepionkowcy należą do najbardziej zagorzałych i najlepiej zorganizowanych. – Powstają strony, na których doradzają sobie prawnie. Obracają się w ramach mediów społecznościowych w dość hermetycznym środowisku – mówi Krzysztof Klimiuk z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, który prowadził pogłębione badania na temat powodów, jakimi się kierują.
Reklama

Reklama
Najgorzej jest w woj. śląskim, gdzie w ub.r. doliczono się niemal 7 tys. osób regularnie odmawiających szczepień.
Na drugim miejscu jest woj. pomorskie z liczbą ponad 5,2 tys. zatwardziałych przeciwników, a na trzecim Wielkopolska – ponad 4,7 tys. Najbardziej zdyscyplinowani są mieszkańcy Mazowsza – tutaj jedynie osiem osób z nieszczepiących się można zaliczyć do tej grupy.
Zdaniem Klimiuka takie analizy są bardzo przydatne, bo mogą służyć przygotowaniu strategii postępowania z antyszczepionkowcami. Jak podkreśla, trzeba dokładnie poznać, jakie są ich motywacje, jakie emocje się z tym wiążą, w jakim regionie jest największy problem.
– To tak, jak ktoś wypuszcza na rynek nowy produkt i chce poznać jego grupę docelową. W tym celu musi przeprowadzić badania, jak towar zostanie przyjęty i przez kogo najlepiej – tłumaczy Klimiuk. Z analizy Gdańskiego UM wynikało, że niemal 30 proc. wpisów na stronie STOP NOP, czyli organizacji walczącej o zniesienie obowiązku szczepień, zajmują te dotyczące sensacyjnych i spiskowych teorii. Dopiero na trzecim miejscu pojawia się kwestia bezpieczeństwa i skuteczności szczepień (14,2 proc.).
Pracownicy przychodni dla dzieci potwierdzają, że osoby stale unikające szczepienia to problem. – Do tego coraz trudniej je wyłapać. Potrafią zmienić przychodnię na czas, kiedy wypada szczepienie, by po powrocie do rejonowej placówki upierać się, że dawka obowiązkowa została przyjęta przez dziecko w innym miejscu – tłumaczy pracownik przychodni na warszawskim Mokotowie.
Z danych PZH Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego wynika, że do niedawna najczęściej pomijanym szczepieniem było MMR. Powodem były doniesienia w światowych mediach na temat tego, że może prowadzić do autyzmu. Ostatnio jednak dołączyło do niego szczepienie przeciwko gruźlicy.
– Wśród szczepień, których unika się najrzadziej w Polsce, jest natomiast to przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby. I choć tu również mówi się o możliwych powikłaniach w postaci marskości wątroby, to skłonność do rezygnacji z niego jest najmniejsza. Powodem jest ryzyko zachorowania na tę chorobę i liczne przypadki jej wystąpienia – mówi ekspert z PZH.
Pracownicy przychodni donoszą, że ostatnio zdarza się też coraz częściej, iż rodzice odmawiają kolejnych dawek w przypadku szczepień, które są robione w regularnych odstępach czasu i wymagają przyjęcia dla pełnej ochrony np. dwóch lub trzech dawek.
Prof. Ryszard Lauterbach, prezes Polskiego Towarzystwa Neonatologicznego, podkreśla, że neonatolodzy skarżą się na rodziców, którzy odmawiają nie tylko podania szczepień, ale także i witaminy K, która jest stosowana profilaktycznie i chroni przed krwawieniami do mózgu. Poza tym robią to w coraz bardziej roszczeniowy sposób. Opowiada, że rodzice przedstawiają lekarzom do podpisu oświadczenia, w których lekarze mają zobowiązać się do wypłaty miliona złotych w razie wystąpienia odczynów poszczepiennych.
– Takie postępowanie prowadzi do gwałtownego zmniejszenia się osób chętnych do specjalizowania się w neonatologii. W takiej sytuacji trudno stymulować młodych ludzi do pracy i mówić im o cudownym zawodzie lekarza, o ratowaniu życia i zdrowia – podkreśla prof. Lauterbach.
Naczelna Izba Lekarska wraz z GIS przygotowała w specjalnym komunikacie odpowiedzi dla lekarzy – jakie są ich prawa i obowiązki jeśli chodzi o szczepienia – jako wsparcie w rozmowie z antyszczepionkowcami.
GIS odsyła też do interpretacji prawnej, przygotowanej przez Instytut Specjaliści Prawa Ochrony Zdrowia. Wskazano w niej, że: „W przypadku szczepień ochronnych nie może być mowy o dobrowolności przystąpienia pacjenta do świadczenia zdrowotnego. Ustawowy obowiązek szczepień ochronnych oznacza niedopuszczalność korzystania z uprawnienia pacjenta do odmowy poddania się świadczeniu zdrowotnemu z powołaniem się na art. 16 ww. ustawy o prawach pacjenta (niektórzy odmowę taką nazywają klauzulą sumienia)”.