Reklama
Być możemy będziemy mogli wyjechać na letni urlop bez obaw o obostrzenia. Taki scenariusz zakłada Komisja Europejska, która zapowiedziała wczoraj, że do tego czasu 70 proc. mieszkańców UE będzie już zaszczepionych. Swobodne podróżowanie może umożliwić szczepionkowy paszport, który pozwoli na swobodne przekraczanie granic. Bruksela liczy jednak, że ujednolicony system uda się wprowadzić na poziomie globalnym we współpracy ze Światową Organizacją Zdrowia (WHO).
Szczepionkowy paszport nie będzie mieć formy papierowej, lecz cyfrową. Chodzi o aplikację, w której będzie się znajdować elektroniczny dokument poświadczający otrzymanie preparatu uodparniającego na COVID-19. Komisja Europejska chce, by gromadzone były nie tylko informacje na temat szczepień, lecz także wyników badań na obecność przeciwciał lub negatywnego rezultatu testu na koronawirusa. Takie alternatywne podejście ma stanowić odpowiedź na zastrzeżenia niektórych państw, takich jak Francja, które nie chcą dyskryminowania osób niezaszczepionych. W ocenie sekretarza stanu ds. UE Clémenta Beaune’a za wcześnie mówić o paszporcie szczepionkowym, skoro dostęp do szczepionek jest mocno ograniczony.
Francja ma opinię jednego z najbardziej antyszczepionkowych państw w UE, ale ostatnie sondaże pokazują, że stosunek mieszkańców kraju nad Loarą do kłucia jest mocno niejednoznaczny. Badanie przeprowadzone w grudniu 2020 r. przez francuską agencję zdrowia publicznego pokazało, że odsetek osób mających zastrzeżenia wobec szczepień rośnie. Zgodnie z wynikami sondażu Santé publique France zaszczepić chce się zaledwie 40 proc. osób, co oznacza spadek o 14 pkt proc. w stosunku do wyników tego samego badania z października.
Natomiast najnowszy sondaż instytutu Ifop wykazał, że większość Francuzów (62 proc.) popiera ideę szczepionkowego paszportu i jest zdania, że wejście na pokład samolotu i podróżowanie za granicę powinny wiązać się z obowiązkiem szczepienia. Według Ifop gotowych na szczepienie jest 54 proc. Francuzów, co oznacza… wzrost o 14 pkt proc. w stosunku do poprzedniego badania sprzed trzech tygodni. Francja późno rozpoczęła program szczepień i dzisiaj znajduje się na czwartym miejscu w UE od końca pod względem liczby zaszczepionych przypadającej na 100 mieszkańców (wolniej szczepienia idą w Luksemburgu, Holandii i Bułgarii, która jest pod tym względem ostatnia).
Polska popiera pomysł specjalnego paszportu wspólnie z Belgią, Danią, Estonią i Hiszpanią. Rząd w Narodowym Programie Szczepień zapowiedział, że przyjęcie szczepionki będzie potwierdzone przez specjalny system, który pozwoli szybko potwierdzić zdobycie odporności za pomocą kodu QR. Jak zapowiedziała wiceminister zdrowia Anna Goławska, taki kod będzie dostępny po otrzymaniu drugiej dawki szczepionki (preparat firm Pfizer i BioNTech, obecnie dostępny w Polsce, wymaga podania dwóch dawek w odstępie trzech tygodni). Szczepionkowy paszport ma zwalniać z kwarantanny po kontakcie z osobą zakażoną. Rząd ma też rozważyć inne ułatwienia.
By polski certyfikat umożliwiał podróże zagraniczne, musi być respektowany przez inne państwa lub włączony do europejskiego systemu. Za oceanem pomysł szczepionkowego paszportu jest już na zaawansowanym etapie. Pracuje nad nim Inicjatywa Poświadczenia Szczepień (Vaccination Credentials Initiative), w której skład weszły firmy technologiczne, jak Microsoft i Oracle, oraz pozarządowa organizacja Mayo Clinic. Punktem wyjścia jest elektroniczny certyfikat Commons Project, który jest wykorzystywany do poświadczania negatywnego wyniku testu na COVID-19. Honorują go trzy stowarzyszenia linii lotniczych.
Debatę na temat szczepionkowego paszportu w UE wywołał grecki premier Kiriakos Mitsotakis, kierując w tej sprawie list do Brukseli. Ateny chcą mieć pewność, że kolejny sezon nie będzie stracony dla greckiej branży turystycznej. Grecja znajduje się wśród państw najsilniej lobbujących za przywróceniem swobody podróżowania. Urzędnicy w Brukseli nie mówią „nie”, ale podkreślają, że rozwiane przy tym muszą zostać wszelkie wątpliwości związane z wykluczaniem osób, które nie mogą lub nie chcą się zaszczepić.
Jeszcze inny problem jest związany z gromadzeniem w aplikacjach danych na temat zdrowia i zabezpieczania ich przed nieuprawnionym użyciem. Eksperci WHO zalecali, by nie spieszyć się z wprowadzaniem takich certyfikatów do momentu, gdy w pełni nie potwierdzi się, że szczepionki gwarantują odporność na COVID-19. Pomysł szczepionkowych paszportów omówią szefowie państw i rządów na jutrzejszym wideoszczycie zwołanym w związku ze zbyt wolnym, zdaniem wielu stolic, tempem dostarczania szczepionek.
Optymistyczną wizję KE co do tempa szczepień na razie podziela niewielu. Dystrybucja szczepionek w ramach ogólnounijnej umowy złapała zadyszkę, i to nie tylko w Polsce. W poniedziałek do Włoch trafiło o trzy czwarte mniej szczepionek Pfizera i BioNTechu. Zgodnie z harmonogramem Włosi mieli tego dnia otrzymać prawie 400 tys. dawek, a dostarczono transzę liczącą zaledwie 100 tys. Producent zapowiedział uzupełnienie dostaw dzisiaj i jutro, ale i tak do Italii w tym tygodniu ostatecznie trafi o 165 tys. dawek mniej. W zeszłym tygodniu sześciu ministrów zdrowia skierowało list do KE w tej sprawie, wyrażając zaniepokojenie opóźnieniami.
Pfizer i BioNTech tłumaczą wolniejsze tempo dostaw rozbudową zakładów produkcyjnych w belgijskim Puurs, gdzie produkowane są szczepionki dla UE i Kanady. To wymaga uzyskania dodatkowych certyfikatów, w co zgodnie z wczorajszymi zapowiedziami zamierza również się zaangażować Komisja Europejska. Dostawy dla Stanów Zjednoczonych nie zwolnią, bo preparat dla Amerykanów produkowany jest w innym miejscu, w zakładach w Kalamazoo w stanie Michigan. Produkcja w europejskiej fabryce ma przyspieszyć w połowie lutego, zaś do końca roku Pfizer i BioNTech mają produkować 2 mld szczepionek.
Komisja Europejska liczy na przyspieszenie również w przypadku pozostałych firm pracujących nad szczepionkami. Dopuszczenie preparatu koncernu AstraZeneca i Uniwersytetu Oksfordzkiego oraz – w dalszej perspektywie – CureVac ma pozwolić na zaszczepienie 80 proc. personelu medycznego, pracowników opieki społecznej oraz osób powyżej 80. roku życia. Tempo szczepień zależy jednak również od programów narodowych. Dostawy są obecnie negocjowane bezpośrednio między producentem a stolicami państw członkowskich UE