Do wczoraj firmy budujące zagrożone odcinki A i C autostrady A2 miały się zadeklarować, czy w trakcie Euro 2012 można skierować na nie ruch bez uszczerbku dla drogi i bez utraty gwarancji, mimo że nie zostanie położona ostatnia warstwa ścieralna. Powinny też określić sugerowane ograniczenia w ruchu, np. dopuszczalną maksymalną prędkość albo zakaz ruchu ciężarówek. Wbrew deklaracjom Eurovia ani Bogl a Krysl (w marcu przejął odcinek C po DSS) tego nie zrobiły.

– Wykonawca odcinka A powinien nam przekazać opinię o możliwości dopuszczenia do ruchu co najmniej po warstwie wiążącej. Bo w zapisie kontraktowym jest mowa o ewentualnym ruchu po niepełnej konstrukcji drogi – mówi rzeczniczka GDDKiA Urszula Nelken. – Tej opinii na razie nie ma, ale zaawansowanie inwestycji daje nadzieję, że wykonawca ułoży wszystkie warstwy – uspokaja.

Podczas wizyty na A2 na początku kwietnia wicedyrektor GDDKiA Tomasz Rudnicki twierdził, że autostradowa agencja dysponuje specjalistyczną opinią, według której samochody mogłyby jeździć bez uszczerbku dla A2 nawet po samej podbudowie.

Wymaganej opinii nie ma też od niemiecko-czeskiej spółki Bogl a Krysl, która przejęła w marcu funkcję lidera konsorcjum od spółki DSS. Jak usłyszeliśmy wczoraj od przedstawicieli Bogl a Krysl, konkretne wytyczne co do warunków przejezdności będą dopiero pod koniec kwietnia.

Wykonawca twierdzi, że wiele zależy od pogody. – Rozbudowaliśmy bazę sprzętową, prace trwają siedem dni w tygodniu. Zrobimy wszystko, żeby odcinek C był przejezdny podczas Euro 2012 – mówi członek zarządu Bogl a Krysl Ivo Sochorek, który odpowiada za budowę odcinka C. Bogl a Krysl zobowiązał się w kontrakcie, że zapewni przejezdność, ale po wszystkich warstwach asfaltu, ale ich wylanie na czas graniczyłoby z cudem.

Najnowszy raport zaawansowania prac na zagrożonych odcinkach A i C budowanej autostrady A2 Łódź – Warszawa jest niepokojący. Między 10 a 16 kwietnia na odcinku C warstwy wiążącej przybyło tylko 1 proc., podczas gdy 10 kwietnia tygodniowy postęp prac sięgał 17 proc. W ostatnich dniach wykonawca skupił się na pracach przy warstwach mrozoodpornych na mniej zaawansowanych fragmentach. Jak wynika ze statystyk GDDKiA, spowolnieniu uległy prace na odcinku A – najbliżej Łodzi – za który odpowiada Eurovia.

– Nie ma absolutnie żadnych szans na przejezdność tych odcinków w trakcie mistrzostw. Wmawianie tej opcji opinii publicznej było idiotyzmem – mówi prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa Wojciech Malusi. – Oczekuję wyciągnięcia konsekwencji wobec urzędników, którzy wybrali z wolnej ręki niewiarygodną firmę DSS, niemającą doświadczenia i środków finansowych. Apeluję do resortu infrastruktury o dymisję dyr. GDDKiA Lecha Witeckiego – dodaje.

Z wniosku o upadłość wynika, że pół roku temu krótkoterminowe zobowiązania DSS wynosiły 616 mln zł. Na początku marca było to już 757 mln zł (czyli pięć razy więcej, niż wynosi majątek firmy). Komornicy zajmują akcje, udziały, wierzytelności i konta bankowe.

– Spółka Bogl a Krysl bez względu na sytuację prawną i finansową DSS realizuje w sposób niezakłócony prace na odcinku C autostrady A2 – stwierdził wczoraj zarząd Bogl a Krysl. GDDKiA zapewnia, że udział DSS w konsorcjum jest formalny, a rola firmy na placu budowy została zredukowana do zera.

Najgorzej jest na odcinkach A i C autostrady Łódź – Warszawa

Pat na A1

Roboty na moście autostradowym A1 na odcinku Świerklany – Gorzyczki nie zostaną w najbliższym czasie wznowione. Śląski inspektor nadzoru budowlanego nie uznał wniosku GDDKiA w tej sprawie. 10 kwietnia nadzór wstrzymał roboty na moście MA532 przy granicy z Czechami. Według GDDKiA dwie awarie na budowie wynikały z błędów wykonawcy, ale nie powodują zagrożenia w użytkowaniu mostu. Lipcowy termin zakończenia robót jest już nieaktualny.