Polregio (dawniej Przewozy Regionalne), czyli największa spółka kolejowa w Polsce, negocjuje z województwami wieloletnie umowy przewozowe. Dotychczas zawarto kontrakty z woj. lubelskim, podkarpackim i śląskim. Z innymi muszą być podpisane do 12 grudnia. To już ostatni moment na powierzenie przewozów w trybie z wolnej ręki, bo przyjęty przez Komisję Europejską IV pakiet kolejowy zakłada liberalizację przewozów na torach. W kolejnych latach konieczne będą przetargi.
Reklama
Dotąd w przetargu przewoźnika kolejowego wybrało tylko woj. kujawsko-pomorskie. Już w 2007 r. obsługę tras niezelektryfikowanych powierzyło spółce Arriva.
Negocjacje Polregio w sprawie kolejnych umów nie są łatwe. Do związkowców Solidarności działających w łódzkim oddziale Polregio dotarła informacja, że region zamierza znacznie ograniczyć skalę zlecanych spółce przewozów. Boją się, że zatrudniający 500 osób oddział będzie musiał przeprowadzić duże zwolnienia. Łódzki urząd marszałkowski nie odniósł się do skargi związków, a jedynie ogólnie odpisał nam, że „parametry eksploatacyjne i warunki finansowe są w fazie uzgodnień”. Samorząd ma już do 2028 r. zawartą umowę z własnym przewoźnikiem – Łódzką Koleją Aglomeracyjną. Urzędnicy zaznaczają, że nie jest planowane przejęcie przez ŁKA przewozów realizowanych przez Polregio.
IV pakiet kolejowy dopuszcza, by umowy były zawierane maksymalnie do 2030 r., czyli na 10 lat. Na tak długi kontrakt zdecydowało się woj. lubelskie. Umowa z regionem jest warta 1,1 mld zł. Przez dekadę Polregio ma tam wyjeździć 29 mln km. Także 10-letnią umowę podpisał z przewoźnikiem Śląsk. Z kolei Podkarpacie zawarło pięcioletni kontrakt o wartości 460 mln zł.
– Wieloletnie umowy dają duże możliwości finansowania inwestycji w tabor, w tym zakupu nowych pociągów czy modernizacji istniejących składów. Inwestycje obejmą także zaplecza techniczne – mówi Artur Martyniuk, prezes Polregio. – Równolegle z podpisywaniem kolejnych wieloletnich umów z samorządami analizujemy najkorzystniejsze warianty, czyli finansowanie dłużne zabezpieczone na tych właśnie umowach oraz programy publiczne, np. z Krajowego Planu Odbudowy – dodaje.
Długoterminowe umowy ułatwą wychodzenie z kłopotów po pandemii. Polregio mimo dużych spadków liczby podróżnych nie przeprowadziło masowej redukcji etatów i nie obcięło pensji. Spółka ratuje się m.in. rządową tarczą 3.0 przewidującą częściowe rekompensaty utraconych przychodów.
Eksperci zwracają jednak uwagę, że przewoźnik uzyskuje wysokie stawki za przewozy, a regiony nie stawiają dużych wymagań. Przykładowo woj. lubelskie będzie płacić 38 zł/km. W przypadku Podkarpacia stawka wyniesie 23 zł/km. A woj. kujawsko-pomorskie w ramach kończącej się umowy płaci 13 zł/km.
Województwa mają prawie połowę udziałów Polregio. 50 proc. plus jeden udział posiada Agencja Rozwoju Przemysłu.
– Umowy z Polregio powinny precyzować wymagania wobec jakości usług oferowanych przez przewoźnika. Teraz w części województw firma ma dużą swobodę w ustalaniu rozkładu jazdy, cen biletów czy taboru, jakim będzie wozić pasażerów – mówi Jakub Majewski z fundacji ProKolej. – Są jednak takie regiony jak Dolny Śląsk, Wielkopolska czy Zachodniopomorskie, które dokładnie definiują oczekiwania np. dotyczące taboru. I tam liczba pasażerów na trasach regionalnych jest wyraźnie wyższa – dodaje.
Ekspert wskazuje zalety wyboru przewoźnika w przetargu. – W przypadku woj. kujawsko-pomorskiego udało się doprowadzić nie tylko do tego, że Arriva kilka lat temu zaoferowała konkurencyjną cenę za przewozy po trasach niezelektryfikowanych. Wymusiło to również optymalizację kosztów na obsługującej pozostałe linie spółce Polregio – mówi Majewski.