statystyki

Auta elektryczne wciąż drogie, ale motoryzacyjna rewolucja już trwa

autor: Konrad Wojciechowski16.02.2020, 18:00
Na razie głównym problemem jest niedostateczna liczba punktów, dzięki którym można naładować samochód w trasie – w tej chwili jest ich w całej Polsce zaledwie 1011, czyli niemal tyle, ile raptem w ciągu półtora roku (między styczniem 2018 a czerwcem 2019 r.) przybyło ogółem stacji paliw

Na razie głównym problemem jest niedostateczna liczba punktów, dzięki którym można naładować samochód w trasie – w tej chwili jest ich w całej Polsce zaledwie 1011, czyli niemal tyle, ile raptem w ciągu półtora roku (między styczniem 2018 a czerwcem 2019 r.) przybyło ogółem stacji paliwźródło: ShutterStock

Ekologiczny samochód to zysk dla środowiska, ale zmartwienie dla portfela, bo ceny aut elektrycznych nadal są wysokie, a i prąd ma podrożeć.

Ś re dni wiek samochodu w Polsce wynosi 13 lat. Po naszych drogach jeździ ponad 20 mln aut emitujących spaliny, co roku przybywa kolejne 1,5 mln. Aż za 80 proc. skażenia powietrza w miastach odpowiadają użytkownicy transportu drogowego, czyli kierowcy pojazdów przyczyniających się do produkcji smogu. Jeśli te statystyki się nie zmienią, trudno liczyć na przełom w walce o poprawę jakości życia mieszkańców dużych miast.

Pod koniec ub.r. Zarząd Transportu Publicznego w Krakowie przy współpracy z Krakowskim Alarmem Smogowym przeprowadził w mieście badanie teledetekcyjne, które miało zidentyfikować grupę pojazdów emitującą najwięcej zanieczyszczeń (takie samo badanie ujawniło Dieselgate). Kontroli poddano ok. 100 tys. aut. Okazało się, że prawie połowa z nich napędzana jest silnikiem Diesla odpowiedzialnym za produkcję szkodliwych pyłów zawieszonych i tlenków azotu, z czego 40 proc. to samochody osobowe. W samym centrum miasta, w Alejach Trzech Wieszczów, prawie 90 proc. pyłów pochodzi z silników Diesla wysłużonych aut, przy czym najmniej ekologicznym środkiem transportu jest komunikacja zbiorowa, a konkretnie pojazdy należące do prywatnych przewoźników. Zmierzono, że są w stanie wyprodukować nawet 40 razy więcej tlenków azotu niż miejskie autobusy. Interwencji rządu w tej sprawie domaga się Krakowski Alarm Smogowy.

okładka Magazyn 14 lutego 2020

okładka Magazyn 14 lutego 2020

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Wyniki tych badań jasno wskazują, że miasta powinny mieć możliwość wprowadzania stref czystego transportu (SCT) w zróżnicowaniu na samochody benzynowe i z silnikiem Diesla. To podstawowe rozwiązanie w wielu miastach Europy Zachodniej. W związku z tym apelujemy do premiera o podjęcie działań, które pozwolą znowelizować ustawę dotyczącą tworzenia SCT. Chcemy, aby miasta miały realne narzędzia do ograniczania ruchu tych samochodów, które emitują najwięcej zanieczyszczeń – mówi Anna Dworakowska z Krakowskiego Alarmu Smogowego.

W całej Europie takich stref jest ponad 200. Kraków był pierwszym polskim miastem, w którym testowano takie rozwiązanie w ramach pilotażu w dzielnicy Kazimierz (zgodnie z ustawą o elektromobilności i paliwach alternatywnych z 2018 r. SCT mogą wytyczać samorządy powyżej 100 tys. mieszkańców). Krakowskie przepisy okazały się nazbyt restrykcyjne, dopuszczając ruch tylko aut w pełni elektrycznych, zasilanych wodorem albo gazem ziemnym. Doszło do protestów, a krakowską SCT zastąpiono strefą ograniczonego ruchu (SOR).

Z badań przeprowadzonych przez Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych i Warszawski Alarm Smogowy wynika, że wprawdzie połowa Polaków chciałaby wprowadzenia SCT z uwagi na walkę ze smogiem, mniejsze natężenie ruchu czy ograniczenie hałasu, ale na łagodniejszych warunkach: aby w pierwszej kolejności zakazać wjazdu najstarszym samochodom oraz tym z silnikami Diesla, a dopuścić do ruchu auta hybrydowe.

Ma być taniej

Kiedy Mateusz Morawiecki po raz pierwszy obejmował tekę premiera, obiecywał, że w 2025 r. po polskich drogach będzie jeździło milion elektrycznych aut. Szacunki rządowego raportu „Analiza stanu rozwoju oraz aktualnych trendów rozwojowych w obszarze elektromobilności w Polsce” są ostrożniejsze: w ciągu najbliższych 10 lat flota samochodów elektrycznych i hybrydowych w Polsce powinna osiągnąć ok. 600 tys. sztuk. To i tak ambitne założenie, zwłaszcza że – wedle szacunków Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych – na razie mamy 8637 aut elektrycznych, z czego ponad jedna czwarta przypada na Warszawę.


Pozostało jeszcze 73% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie