statystyki

Szef GDDKiA: Nie boimy się pozwów od wykonawców [WYWIAD]

autor: Krzysztof Śmietana08.01.2020, 07:00; Aktualizacja: 08.01.2020, 08:03
Tomasz Żuchowski, szef Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad  fot. Wojtek Górski

Tomasz Żuchowski, szef Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad fot. Wojtek Górskiźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Przetargów na nowe drogi jest mniej, ale to była świadoma decyzja. Jeśli na rynek wrzucimy kolejne zadania o wartości kilku miliardów złotych, to nie będzie na nie chętnych albo dostaniemy oferty trzy razy droższe - mówi Tomasz Żuchowski, szef Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Po 2019 r. – jednym z najlepszych, w którym oddano 460 km nowych dróg, w tym czeka nas duży spadek liczby otwieranych odcinków. Ile chcecie udostępnić kilometrów tras?

Rok 2019 rzeczywiście był jednym z rekordowych. W tym roku będzie ich wyraźnie mniej – 116 km. To m.in. autostrada A2 z Warszawy do Mińska Maz. czy ostatnie odcinki S17 z Lublina do stolicy. Spadek liczby otwieranych tras wynika z cyklu procesu inwestycyjnego, który jak wiadomo, trwa kilka lat.

Potwierdza się jednak diagnoza niektórych ekspertów, którzy mówili, że na początku zeszłej kadencji Sejmu, po zmianie władzy, doszło do pewnego spowolnienia, kiedy to w latach 2015–2016 zwlekano z rozstrzyganiem przetargów. I pewnie stąd te spadki.

Zapewne było jakieś spowolnienie, ale ono w dużej mierze wynikało z tego, że nie było odpowiednio przygotowanej dokumentacji i stąd mniejsza liczba przetargów w tamtym okresie.

Pewne zwolnienie inwestycji to także skutek mniejszej liczby przetargów w ostatnim roku. Zakładaliście, że uda się ogłosić postępowania na 435 km, a tymczasem nie doczekaliśmy np. przetargów na budowę odcinków trasy Via Carpatia na Podlasiu czy fragmentu S17 koło Warszawy.

Była to świadoma i odpowiedzialna decyzja. Przetargów ogłosiliśmy tyle, ile wynoszą moce przerobowe rynku. Moglibyśmy podpisać znacznie więcej umów, ale w konsekwencji doszłoby do spiętrzenia inwestycji za kilka lat i problemu znacznego wzrostu cen. W przypadku 90 proc. ogłoszonych przez nas przetargów mieliśmy prośbę o przesunięcie terminu z uwagi na brak mocy przerobowych związanych z przygotowaniem oferty. Rolą odpowiedzialnego zamawiającego jest tak dozować zadania, żeby później dało się je zrealizować.

Czy wydatki inwestycyjne w kolejnych latach uda się utrzymać na podobnym poziomie?

Na to liczymy. Zakładamy, że to będzie ok. 12–13 mld zł, czyli tyle, ile rocznie są w stanie przerobić firmy budowlane działające na polskim rynku. Musimy tak dostosować liczbę przetargów, żeby nie przedobrzyć. Trzeba pamiętać, że jednocześnie w Polsce na rekordową skalę prowadzone są inwestycje liniowe (budowa dróg i remonty torów – red.) oraz kubaturowe (budynki – red.). Jeśli zatem na rynek wrzucimy kolejne zadania o wartości kilku miliardów złotych, to okaże się, że nie będzie na nie chętnych albo dostaniemy trzy razy droższe oferty.


Pozostało 79% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie