statystyki

Za ustalenia w kwestii elektrycznych hulajnóg zapłacą użytkownicy [WYWIAD]

autor: Piotr Szymaniak10.07.2019, 07:46; Aktualizacja: 11.07.2019, 16:07
Jan Sakławski

Jan Sakławski, radca prawny z Kancelarii Brysiewicz i Wspólnicyźródło: Materiały Prasowe

- Brak regulacji sprawiał, że dochodziło do kuriozalnych interpretacji przepisów przez policję, która uznawała, że kierujący hulajnogą, jadący 30 km/h, jest pieszym - mówi w rozmowie z DGP Jan Sakławski, radca prawny z Kancelarii Brysiewicz i Wspólnicy.

Resort infrastruktury proponuje ograniczenie prędkości dla elektrycznych hulajnóg do 25 km/h. Społecznicy chcą wprowadzenia dwóch limitów: do 20 km/h na ścieżkach i 10 km/h na chodnikach. Jak pan ocenia te propozycje?

Pomysły na ograniczenia dotyczące uczestnictwa elektrycznych hulajnóg w ruchu drogowym uważam w większości za trafione. Brak regulacji sprawiał, że dochodziło do kuriozalnych interpretacji przepisów przez policję, która uznawała, że kierujący hulajnogą, jadący 30 km/h, jest pieszym. Mam wątpliwości co do ograniczania prędkości na ścieżkach rowerowych. Prawo o ruchu drogowym nie przewiduje takiego rozwiązania dla rowerów. Skoro więc jazda powyżej 25 km/h jest niebezpieczna, to warto porozmawiać o ograniczeniu również dla innych użytkowników ścieżek rowerowych. W kwestii ograniczeń dla urządzeń transportu osobistego (UTO) na chodnikach ministerstwo – w przeciwieństwie do działaczy miejskich – zaproponowało jedynie nakaz powolnej i ostrożnej jazdy, a nie konkretne ograniczenie prędkości. Co to w rzeczywistości będzie oznaczać? Trudno orzec.

Z drugiej strony ograniczenie prędkości wymagałoby od producentów zmian technicznych i technologicznych w hulajnogach. Koszty zostałyby przerzucone na użytkowników. Jeżeli ci mieliby trzymać się limitów prędkości, to pojazdy musiałyby być wyposażone w prędkościomierze. A to kolejny koszt dla użytkowników. Kwestie bezpieczeństwa powinny mieć absolutny priorytet, ale pytanie, czy ta forma transportu będzie dalej atrakcyjna, jeżeli jej cena znacząco wzrośnie.


Pozostało jeszcze 55% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (2)

  • aaa(2019-07-10 11:42) Zgłoś naruszenie 20

    kazde urzadzenie majacew silnik powinno byc uznane za pojazd - nawet deskorolka.

    Odpowiedz
  • rower(2019-07-11 13:34) Zgłoś naruszenie 10

    Szanowny Pan Jan Sakławski chyba nie wie o czym mówi - "Skoro więc jazda powyżej 25 km/h jest niebezpieczna, to warto porozmawiać o ograniczeniu również dla innych użytkowników ścieżek rowerowych". Przede wszystkim, nie jazda jest niebezpieczna tylko nagłe zatrzymanie - np. na latarni, pieszym czy rowerzyście. Poza tym - fizyka; o ile rower można bezpiecznie i stabilnie zatrzymać na bardzo krótkim odcinku ścieżki, o tyle zatrzymanie hulajnogi jest problematyczne - ma mniejsze koła (mniejsze przyleganie do podłoża), słabsze hamulce i jest bardziej niestabilna.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie