statystyki

Setki nowych fotoradarów, zwiększenie efektywności kar. Gajadhur: Nie będzie polowania na kierowców [WYWIAD]

autor: Tomasz Żółciak31.01.2019, 07:03; Aktualizacja: 31.01.2019, 08:53
Alvin Gajadhur

Alvin Gajadhurźródło: Agencja Gazeta
autor zdjęcia: Fot. Dawid Zuchowicz Agencja Gazeta

- Nowe fotoradary powinny pojawić się w III kw. 2020 r. Przy drogach będzie ponad 600 urządzeń. Zwiększy się też efektywność kar - mówi Alvin Gajadhur, główny inspektor transportu drogowego.

Główny Inspektorat Transportu Drogowego otrzymał już zgodę na unijne dofinansowanie rozbudowy sieci fotoradarów. Na jakim etapie są przygotowania?

Szykujemy się do postępowań przetargowych. Będziemy musieli wyznaczyć miejsca, w których te urządzenia się pojawią, a to wymaga analizy stanu bezpieczeństwa dróg. Urządzenia mają być zlokalizowane w najbardziej niebezpiecznych punktach, tam, gdzie dochodziło do tragicznych wypadków. 100 stanie w nowych lokalizacjach. Z tego 39 to urządzenia do odcinkowego pomiaru średniej prędkości, 26 to fotoradary stacjonarne, kolejne 35 to rejestratory przejazdu na czerwonym świetle, w tym pięć takich, które po raz pierwszy zamontujemy na przejazdach kolejowych. Kolejnych 247 zastąpi najstarsze, wyeksploatowane urządzenia spośród 500 obecnie funkcjonujących. Do tego dojdzie 11 nowych fotoradarów mobilnych. Przy okazji zostanie dokonany audyt miejsc, w których działają te urządzenia, pod kątem bezpieczeństwa ruchu drogowego. Pierwsze nowe rejestratory powinny pojawić się przy drogach w III kw. 2020 r. Z kolei wymiana najstarszych na nowe planowana jest na III kw. 2021 r. W sumie przy drogach będzie ponad 600 urządzeń. Przy okazji chciałbym uciąć medialne dyskusje o tym, że będzie „las fotoradarów” lub że zaczyna się „polowanie na kierowców”. Fotoradary znajdują się w miejscach szczególnie niebezpiecznych, są właściwie oznakowane. Tam, gdzie stoją, znacznie spadła liczba wykroczeń, a co za tym idzie – również liczba wypadków, ofiar śmiertelnych i rannych. Dla porównania we Włoszech jest niemal 6 tys. urządzeń, w Wielkiej Brytanii – ok. 5,5 tys., w Niemczech – prawie 4 tys., a we Francji – ponad 2,6 tys. Tak więc liczba urządzeń w naszym kraju jest dużo mniejsza. A koszty społeczne zdarzeń drogowych w Polsce szacuje się na ok. 49 mld zł rocznie.

Może usunięcie z dróg fotoradarów gminnych było wylaniem dziecka z kąpielą? Owszem, gminy zrobiły sobie z nich początkowo źródło dochodów i ustawiały je w krzakach. Ale zasady ucywilizowano – dziś każdy fotoradar jest oznakowany.

Gminne fotoradary kojarzyły się z fiskalizmem. Nieraz słyszeliśmy o strażach gminnych, np. z północnej Polski, które potrafiły karać nawet za przekroczenia o 2–3 km/h, gdy jeszcze na fotoradarach nie było ustawionej tolerancji 10 km/h. Wójtowie wręcz planowali wpływy budżetowe w oparciu o mandaty. Trzeba było zadziałać zdecydowanie.

Wróćmy do rozbudowy obecnego systemu. Będą jakieś technologiczne nowinki?

Na początku określimy nasze oczekiwania w zakresie funkcjonalności urządzeń. Chcemy, aby poprawiały bezpieczeństwo w miejscach, w których dochodzi do wypadków. To są np. drogi biegnące przez małe miejscowości. Ich mieszkańcy każdego dnia wielokrotnie przechodzą na drugą stronę jezdni, a dla kierowców to często tylko punkt na mapie, przez który chcą jak najszybciej przejechać. W takich miejscach trzeba ich dyscyplinować. Nowością, o czym wspominałem, będą rejestratory przejazdu na czerwonym świetle, montowane na najniebezpieczniejszych przejazdach kolejowych. Chciałbym też podkreślić, że do GITD wpłynęło ponad 2 tys. wniosków od lokalnych społeczności z prośbą o montaż urządzenia zmuszającego kierowców do zdjęcia nogi z gazu.

Odcinkowy pomiar prędkości pojawi się na autostradach?


Pozostało jeszcze 65% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (6)

  • j.(2019-02-01 20:17) Zgłoś naruszenie 80

    W sprawie radarów mam tzw. zdanie odrębne: Problem – moim zdaniem - w tym, że mamy mnóstwo absurdalnych ograniczeń prędkości (np. "obszar zabudowany", na którym nie widać zabudowań, albo 40-tka 200 metrów przed jakimś zakrętem itp.) Ale z drugiej strony nie rozumiem też tego, dlaczego fotoradar musi być wyraźnie oznakowany, żebyśmy wiedzieli, gdzie mamy zwolnić, a potem... gaz i można ustanawiać “rekordy prędkości”, których pełno można wyczytać w sieci (np.: ile jechaliście na “zakopiance”, bo ja to swoją bryką zaliczyłem 180 km/h.... itp.) Tak, jakby ograniczenia prędkości miały obowiązywać tylko tam, gdzie stoi to dziwne urządzenie. (Ktoś powiedział, że równie dobrze można byłoby żądać wyraźnego oznakowania zasięgu kamer monitoringu w sklepach, żebyśmy wiedzieli, gdzie... nie można kraść!) A więc mamy mnóstwo absurdalnych ograniczeń prędkości. Być może np. w miejscu, gdzie dziś stoi 40-tka (a takie ograniczenie jest zasadne, ale na tzw. "zakręcie śmierci" koło Szklarskiej Poręby), wystarczyłoby postawić 60-tkę, ale za to fotoradar w dziupli (codziennie w innej, żeby żaden wytwórca fotoradarowych aplikacji na smartfona się w tym nie połapał!) i kierowca jadący np. 80 km/h powinien mieć świadomość, że prawdopodobnie zapłaci mandat. Ja mam taki pomysł: fotoradary niech sobie będą gdzie chcą, nawet dokładnie poukrywane i co dzień gdzie indziej, ale ograniczenia prędkości powinny być adekwatne do rzeczywistych zagrożeń na danym odcinku, a nie „na wyrost”, bo dziś mamy np. ograniczenie do 40-tki, prawie nikt się do tego nie stosuje, ale buntujemy się przeciwko fotoradarom. Ja się natomiast buntuję, ale przeciwko nadgorliwości zarządców ruchu, którzy stawiają takie „40-tki” niekiedy bez sensu, a sami być może się do tego oznakowania nie stosują. Ta cała walka z fotoradarami (słynny „Pan Emil” itd...) to moim zdaniem droga, dosłownie i w przenośni, donikąd! Byłem świadkiem, jak ktoś przyjechał z USA i się cieszył, że w Polsce może sobie jechać np. na A-4 160-180 km/h zupełnie bezkarnie, bo jeśli w Stanach na highwayach obowiązuje prędkość np. 80 mil/h, to jak ktoś sobie pozwala jechać szybciej, to nie wiadomo skąd zjawiają się policjanci na motocyklach i nie ma z nimi żartów. Kary są bardzo wysokie, a nawet można stracić prawko. Ale tam jest chyba o wiele większy szacunek dla prawa, bo u nas żyje się według tych parszywych hasełek, np.: „przepisy są po to, żeby je łamać”, „każdy orze, jak może” albo „Polak potrafi”...

    Odpowiedz
  • Kpiarz (2019-02-01 08:25) Zgłoś naruszenie 30

    Wygląda to rozsądnie. Byle w ostatniej chwili nie oddano ich pod obsługę twórczych firm prywatnych zainteresowanych wynikami, bo znów się pojawią zdjęcia TIR - ów jadących 200km/h do tyłu.... 😁

    Odpowiedz
  • zoza(2019-02-03 16:09) Zgłoś naruszenie 30

    Kasa zawsze sié znajdzie zeby strzyc Kowalskiego ….

    Odpowiedz
  • wpuszczeni w kanał(2019-02-06 20:41) Zgłoś naruszenie 20

    Instalujcie te radary szybko. Koniecznie przed wyborami. Po nich przestaniesz się śmiać.

    Odpowiedz
  • Kolo(2019-02-09 22:00) Zgłoś naruszenie 20

    Panie Alvin a o dziury w drogach zagrażające bezpieczeństwu w ruchu drogowym też się pan tak martwi?

    Odpowiedz
  • pan kierowca(2019-02-10 07:42) Zgłoś naruszenie 10

    z czego ten ala polak sie cieszy i jakie pagony mnie mozecie pocalowac wiecie gdzie ja nie przekraczam szybkosci wszedzie i mi to lotto

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie