Monitorowanie przewozu towarów wrażliwych będzie odbywało się z wykorzystaniem danych geolokalizacyjnych. Przewoźników i ich pracowników czekają nowe obowiązki, za niewykonanie których będą grozić wysokie kary. Przy czym sytuacja na rynku pracy może zmusić firmy do brania na siebie konsekwencji finansowych za kierowców.
Prace nad nowelizacją ustawy o systemie monitorowania drogowego i kolejowego przewozu towarów, wchodzącej w skład pakietu przewozowego, są już na ostatniej prostej. Uchwalona 15 czerwca ustawa zmieniająca czeka już tylko na podpis prezydenta i publikację w Dzienniku Ustaw. Wszystko wskazuje więc na to, że od października tego roku (takie vacatio legis przyjęto w dokumencie) przewoźnicy będą musieli co do zasady wyposażyć swoje środki transportu w lokalizator GPS. Przy czym ci, którzy takie nadajniki mają już zamontowane w ciężarówkach, będą mogli wykorzystywać je nadal.
Nowe przepisy dopuszczają również wykorzystywanie jako lokalizatorów elektronicznych urządzeń przenośnych, wchodzących w skład wyposażenia kierowców, takich jak smartfony czy tablety. Na wszystkich tych urządzeniach trzeba będzie zainstalować specjalną aplikację, którą będzie udostępniać szef Krajowej Administracji Skarbowej (SKAS). Za jej pośrednictwem mają być przekazywane dane o lokalizacji pojazdów do systemu elektronicznego SENT stworzonego przez Ministerstwo Finansów (obecnie w systemie tym prowadzony jest rejestr zgłoszeń przewozu towarów, który prowadzi SKAS). W ten sposób resort chce wzmocnić nadzór nad niektórymi przewozami, a przez to ukrócić nadużycia w postaci wyłudzeń podatku od towarów i usług oraz przemytu. Przy czym nowe wymogi dotyczyć będą bowiem wyłącznie transportów z towarami wrażliwymi, takimi jak susz tytoniowy, paliwa, oleje, smary czy tłuszcze roślinne.