Naszym zdaniem na rynku starczy miejsca dla wszystkich funkcjonujących dziś graczy. A system pakietowania linii i przetargów jest najbardziej klarowny - mówi Marek Chodkiewicz, wiceminister infrastruktury.
Ustawa, której celem jest zlikwidowanie białych plam na transportowej mapie Polski, ma służyć przede wszystkim mieszkańcom terenów wykluczonych komunikacyjnie. Ale interesariuszy jest mnóstwo. Od przewoźników przez samorządowców po firmy tworzące plany transportowe. Jak pogodzić interesy wszystkich tych grup, by końcowy beneficjent, czyli pasażer, zyskał?
Dla nas priorytetem są mieszkańcy, także dzieci z terenów wiejskich, które nie mogą dojechać na zajęcia dodatkowe: np. sportowe czy języków obcych do większych ośrodków. Szacujemy, że do 35 proc. terenów Polski jest wykluczonych pod względem transportu zbiorowego. Nie zapominajmy, że poprzedni rząd nie poradził sobie z tym problemem. Najistotniejszą rzeczą w ustawie jest wprowadzony przez nas wymóg pakietowania linii. Samorząd, którzy będzie organizatorem publicznego transportu zbiorowego, czy to na poziomie gminy, powiatu czy województwa, będzie organizował konkursy na obsługę pakietów. Te mają się składać z minimum jednej linii niedochodowej i jednej dochodowej. Zwycięzca postępowania, czyli operator publicznego transportu zbiorowego, będzie natomiast miał prawo do obsługi tego pakietu. Na podstawie tak określonej bazy samorząd może konstruować dowolne konfiguracje. Więc nie ma przeszkód, by w przypadku linii deficytowej w pakiecie znalazły się np. dwie linie dochodowe.