statystyki

Jazda autobusem na Poprad. Czy transgraniczna komunikacja publiczna będzie się rozszerzać?

autor: Jakub Łoginow09.05.2017, 08:00; Aktualizacja: 09.05.2017, 08:23
Problem może się pojawić po stronie słowackiej

Problem może się pojawić po stronie słowackiejźródło: ShutterStock

Po 10 latach otwartych granic publiczna komunikacja transgraniczna istnieje tylko na granicy z Niemcami. Po tekście DGP pojawiła się szansa na połączenia ze Słowacją.

Małopolskie samorządy rozpoczęły prace studyjne nad publicznymi liniami autobusowymi łączącymi Podhale ze Słowacją. Jeśli się uda, pojedziemy nimi już w tym sezonie. To m.in. efekt naszego artykułu na temat niefunkcjonującej komunikacji publicznej na pograniczu z Czechami, Litwą i Słowacją. Problemem są narzucany przez Słowaków zakaz kabotażu, czyli zabierania pasażerów na odcinkach krajowych, i inne przeszkody biurokratyczne. O ich usunięciu miało w zeszłym roku rozmawiać z Bratysławą Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa (MIB), wbrew zapowiedziom jednak tego nie zrobiło.

W tym roku będziemy świętować 10. rocznicę wstąpienia Polski do strefy Schengen. Gdy 21 grudnia 2007 r. uroczyście przepiłowano szlaban na Łysej Polanie, politycy deklarowali, że od teraz Tatry staną się jednym regionem turystycznym. Tak się nie stało. Co prawda turyści mogą przejść górskimi szlakami z polskiej części Tatr na słowacką, ale po zejściu na drugą stronę nie mają jak wrócić do Polski. Z Tatr Zachodnich i Orawy nie kursują żadne transgraniczne autobusy, a linia Zakopane – Poprad działa jedynie cztery miesiące w roku. Podobna sytuacja ma miejsce na granicy polsko-litewskiej i polsko-czeskiej. Komunikacja nieźle funkcjonuje za to na granicy z Niemcami.

Po marcowym tekście DGP sprawą zainteresowali się włodarze województwa małopolskiego i zorganizowali spotkanie z reprezentantami powiatów nowotarskiego i tatrzańskiego. – Samorządowcy przedstawią nam koncepcję dwóch transgranicznych linii autobusowych. Następnie podpiszemy list intencyjny. Problem może się jednak pojawić po stronie słowackiej. Jeżeli Słowacy narzucą nam zakaz kabotażu, takie linie nie będą miały racji bytu – opisuje efekty narady Grzegorz Lipiec, członek zarządu województwa małopolskiego i szef miejscowej Platformy Obywatelskiej. Kabotaż decyduje o rentowności linii. – Jeśli przewoźnik wnioskuje o kabotaż, resort transportu zwraca się z prośbą o opinię do władz krajowych (kraj to odpowiednik województwa – red.) – wyjaśnia Karolína Ducká ze słowackiego ministerstwa transportu.


Pozostało jeszcze 51% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie