Branża z wielkim rozczarowaniem przyjęła decyzję UOKiK dotyczącą warunków oferowania popularnych prepaidów. Skarży się, że urząd ma za nic pewność prawa, a prowadzone postępowania obrócą się przeciwko konsumentom.
Popularna przedpłata / Dziennik Gazeta Prawna
Reklama
Prezes Urzędu Konkurencji i Konsumentów wszczął postępowania wobec czterech największych operatorów komórkowych na polskim rynku. Powód? Istnieje duże prawdopodobieństwo, że naruszyli oni prawo ustalając, iż brak kolejnego doładowania telefonu na kartę oznacza przepadek niewykorzystanych środków.

Reklama
– Pieniądze nie wracają z powrotem do portfela abonenta. W efekcie taka praktyka może np. utrudniać konsumentom zmianę dostawcy usług telekomunikacyjnych. Z obawy przed utratą niewykorzystanych środków abonent może nie zdecydować się na skorzystanie z lepszej oferty konkurenta – wskazuje prezes Marek Niechciał.
Pojawia się i znika
Przedsiębiorcy uważają, że urząd chce się pokazać obywatelom z dobrej strony w nieuczciwy sposób. Dlaczego? Otóż na stronie internetowej UOKiK można znaleźć poradnik konsumencki dotyczący telefonii komórkowej. Na pytanie, czy zgodne z prawem jest działanie operatora przewidujące wygaszenie usługi przedpłaconej wskutek niedoładowania konta, czytamy odpowiedź, że sprawa nie jest oczywista. Ale jednocześnie „należy pamiętać, iż zgodnie z art. 57 ust. 5 ustawy – Prawo telekomunikacyjne warunki umowy nie mogą być ukształtowane w ten sposób, by utrudnić konsumentowi zmianę dostawcy usług” oraz „mimo iż w przedmiotowym zakresie brak jest szczegółowych regulacji ustawowych, to stosunki umowne pomiędzy operatorami a ich klientami kształtowane są także przez klauzule generalne, do których przestrzegania zobowiązani są przedsiębiorcy telekomunikacyjni (np. dobre obyczaje)”.
Rzecz w tym, że jeszcze w lipcu 2016 r. odpowiedź na to pytanie brzmiała zupełnie inaczej. Można było się z niej dowiedzieć, że działanie operatora jest zgodne z prawem, bo „ani ustawa – Prawo telekomunikacyjne, ani Kodeks cywilny nie regulują tego typu zagadnień specyficznych dla telefonów na kartę (czyli usług prepaid)”.
Przedstawiciele branży telekomunikacyjnej nie kryją rozczarowania. Szef działu prawnego jednego z czterech największych operatorów mówi mocno: „oszustwo”. W sprawie wypowiedziała się już Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji. W zajętym stanowisku PIIT podkreśla, że dotychczas prezes UOKiK oceniał model prepaid stosowany przez biznes za zgodny z prawem. A przepisy nie uległy przecież w tym zakresie jakiejkolwiek zmianie.
– Jeśli urząd zmienia swoją interpretację, powinien to zakomunikować i dać przedsiębiorcom czas na dostosowanie się do nowych zasad, a nie wszczynać postępowania, sugerując przy tym, że naruszamy prawo – słyszymy od wyżej wspomnianego szefa działu prawnego jednej z firm.
Niektórzy eksperci uważają jednak, że rozdzieranie szat przez przedsiębiorców jest zbędne. Jakub Kralka, prawnik i autor bloga Techlaw.pl, uważa, że urząd słusznie przygląda się bliżej modelowi działania prepaid.
– Pamiętajmy, że UOKiK nie jest związany komunikatami informacyjnymi na swojej stronie internetowej. A przy tym przecież już poprzednie interpretacje nie były pozbawione licznych wątpliwości co do naruszenia interesu klientów telefonii na kartę – przypomina Kralka.
– Rzeczywiście, zmieniliśmy FAQ na stronie internetowej. Jest to wynik naszych działań w ramach prowadzonego postępowania wyjaśniającego i analizy zachowań oraz stanowisk operatorów – przyznaje rzeczniczka urzędu Małgorzata Cieloch. Zaznacza przy tym, że postępowania wyjaśniające zostały wszczęte już w 2014 roku, więc operatorzy nie powinni czuć się zaskoczeni obecnym zachowaniem urzędników.
Koniec promocji
Jest jednak jeszcze jeden problem, na który zwraca uwagę branża. PIIT wskazuje, że stanowisko UOKiK zostało nie tylko w niewłaściwy sposób zaprezentowane, lecz także jest niesłuszne. Doprowadzi bowiem do pogorszenia sytuacji konsumentów na rynku. A to dlatego, że jeśli operatorzy będą musieli zwracać niewykorzystane przez klientów środki, zrezygnują z tworzenia ofert opierających się na przyznawaniu bonusowych pakietów. Obecnie jest bowiem tak, że za doładowanie na kwotę np. 30 zł klient otrzymuje do wydzwonienia 60 zł. Ze stanowiska UOKiK wynika, że możliwa będzie sytuacja, gdy konsument wykorzysta gratis, a upomni się o zwrot wpłaconej kwoty.
– Operatorzy telekomunikacyjni nie są bankami i nie świadczą usług przechowywania środków na koncie, które podlegają zwrotowi w gotówce lub przelewem po upływie terminu ważności konta. Usługi finansowe są regulowane przez inne przepisy prawne i powiązane z innymi kosztami dla klienta – podkreśla zaś w swoim stanowisku PIIT.
Jakub Kralka przyznaje, że ten argument jest przekonywający. – Tyle że i tak mam problem ze znalezieniem racjonalnego uzasadnienia, dla którego środki przekazane operatorom w niektórych sytuacjach przepadają. Stosowany przez przedsiębiorców model działania ma więc wyłącznie charakter zarobkowy – podkreśla prawnik.
A to już jego zdaniem sprawa do wyjaśnienia dla UOKiK. Ten zaś w prezentowanych poglądach jest zdecydowany. Małgorzata Cieloch zaznacza bowiem, że gratisy – jak sama nazwa wskazuje – powinny być bezpłatne. – „Gratis”, za który bezpośrednio lub pośrednio konsument musi zapłacić (np. blokadą środków na karcie, krótszym okresem wykorzystania środków itp.), budzi nasze wątpliwości – mówi rzeczniczka urzędu.