Resort finansów pracuje nad rozwiązaniami, które mają premiować najlepszych urzędników - na wzór polityki korporacyjnej. Czy zasady panujące w firmie można przenieść na grunt urzędniczy?
Józefina Hrynkiewicz profesor Uniwersytetu Warszawskiego, była dyrektor Krajowej Szkoły Administracji Publicznej
NIE
Urzędnicy mają zupełnie inne zadania niż korporacja. Firma ma jeden cel - zysk, a administracja ma rozwiązywać problemy społeczne, które nierozwiązane przynoszą bardzo dużo strat. Wystarczy spojrzeć na pandemię, bezrobocie czy inflację. Tym wszystkim muszą się zajmować m.in. urzędnicy.
Tomasz Ludwiński przewodniczący NSZZ „Solidarność” Pracowników Skarbówki
NIE
Aktualnie poziom wynagrodzeń i zasady ich podziału wynikają z ustaw i nie pozwalają na wprowadzenie korporacyjnych rozwiązań. Nie mamy się co równać z firmami, bo dzieli nas przepaść płacowa, a kompetencjami urzędnicy nie odbiegają od pracowników korporacji. Dodatkowo nie otrzymujemy żadnych bonusów pozapłacowych. Jeśli chce się wprowadzać reformę, trzeba wcześniej pomyśleć o znacznych nakładach finansowych.
Czy przyszłoroczne podwyżki funduszu wynagrodzeń w służbie cywilnej bez zwiększenia kwoty bazowej są słusznym kierunkiem?
Józefina Hrynkiewicz
NIE
Trzeba dać pewność dobrego zarobku nawet tym, którzy nie wykonują tych zadań tak, jak ich przełożeni może by chcieli. Urzędnicy nie powinni wykonywać na ślepo różnych decyzji. Urzędnik musi być dobrze wynagradzany, wtedy jest niezależny i merytoryczny. Kwota bazowa urzędników zaangażowanych, uczciwych i rzetelnych chroni ich przed pominięciem w podwyżkach. Przyszłoroczne podwyżki, bez wzrostu kwoty bazowej, mogą prowadzić do tego typu nadużyć.
Tomasz Ludwiński
Nie
Inflacja dotyczy wszystkich jednakowo i jest dużo wyższa od proponowanego wzrostu funduszu płac. Przez taki mechanizm w 2022 r. może się okazać, że połowa ludzi nie otrzyma podwyżek. Skoro nauczycielom obiecuje się 1,4 tys. zł podwyżki, to dlaczego również dla wykształconych urzędników nie zabezpiecza się takich środków?
Rząd przywrócił po dwóch latach postępowanie kwalifikacyjne na urzędników mianowanych, ale limit nie jest zbyt duży. Czy to właściwy kierunek?
Józefina Hrynkiewicz
NIE
Limit powinien być zwiększony znacznie, a nie być ustalony na poziomie niewiele większym niż 200 osób. Wszystkim nam powinno zależeć, aby w korpusie służby cywilnej było ok. 12 proc. urzędników mianowanych, a wciąż mamy nieco ponad 7 proc. Urzędnicy odchodzą na emerytury, mianowani też odchodzą i nikt się tym nie przejmuję, a to błąd. Urzędnicy mianowani, w tym absolwenci Krajowej Szkoły Administracji Publicznej, to fachowcy i warto o nich zadbać również finansowo.
Tomasz Ludwiński
TAK
Przywrócenie postępowania kwalifikacyjnego jest właściwym kierunkiem, ale limit powinien być znacznie wyższy. Dodatkowo środki są przydzielane ekstra z budżetu tylko na pierwszy stopień w służbie cywilnej, a na kolejne pieniądze trzeba więc wygospodarować ze swojego funduszu wynagrodzeń, czyli trzeba komuś zabrać, aby kogoś awansować i dać kolejny stopień urzędnikowi mianowanemu. Taki mechanizm obniża fundusz płac.
Czy ułatwienia zawarte w projekcie nowelizacji pragmatyki urzędniczej sprawią, że w administracji rządowej do konkursów przystąpi rzesza chętnych?
Józefina Hrynkiewicz
NIE
Rozwiązania zaproponowane przez Dobrosława Dowiata-Urbańskiego, szefa służby cywilnej, niczego nie zmienią. Od kandydatów powinno się przede wszystkim wymagać wysokich kwalifikacji i proponować im za to wysokie uposażenie z możliwością rozwoju zawodowego. Bardzo dużo ludzi odchodzi ze służby cywilnej. Dziwię się również propozycji otwierania furtki dla cudzoziemców. Czy my nie mamy własnych fachowców? Cudzoziemcy mogą pracować poza służbą cywilną. W Anglii, we Francji i w USA nie wpuszcza się obcokrajowców do korpusu. Nie bądźmy tacy postępowi, bo możemy na tym stracić.
Tomasz Ludwiński
NIE
Ludzie patrzą na to, jak dużo będzie się zarabiać, czy trudna jest praca, czy będą doceniani przez przełożonego, a jeśli tak, to w jakiej formie. Obecnie mamy do czynienia z odwrotną sytuacją. W dyskoncie na wstępie proponuje się 4,8 tys. zł brutto, a w Krajowej Administracji Skarbowej 3,5 tys. zł brutto. Ten projekt to wydmuszka. Nie zostały w nim załatwione kwestie zwiększonych rekompensat za nadgodziny, a w zamian chcę się nas obciążać dodatkowo pracą w weekendy.
Urzędnicy są niezadowoleni z podwyżek. Nie wolno im oficjalnie strajkować, ale mogą skrupulatnie sprawdzać np. dokumenty lub pójść na zwolnienie. Czy protest może jeszcze przynieść jakieś efekty?
Józefina Hrynkiewicz
TAK/NIE
Trzeba to niezadowolenie rozpatrzyć - w jakim zakresie i gdzie ono występuje. Trzeba rozmawiać z urzędnikami i związkami urzędniczymi. Nie popieram jednak chodzenia na zwolnienia lekarskie, aby zrobić na złość pracodawcy.
Tomasz Ludwiński
tak
Trzeba walczyć do końca. Ale wszystko zależy od skali zjawiska. Jeśli będzie 30 proc. załogi pójdzie na L4, to urząd będzie miał poważny problem. Strajk włoski może być dla urzędników zgubny, bo decyzje trzeba napisać dobrze, albo sąd administracyjny ją zakwestionuje. Z kolei nie mogę napisać np. czterech w ciągu miesiąca, jeśli mój kolega zrobi ich trzykrotnie więcej, bo w efekcie pozostanę bez nagród. A bez nich nasze pensje są kilkanaście procent niższe niż dwa lata temu.
Czy powinien powstać kodeks urzędniczy dla całej administracji?
Józefina Hrynkiewicz
TAK
Tak, ale nie może to być kolejna karta nauczyciela, efektem nie powinno być powstanie kolejnej korporacji zawodowej jak lekarska czy prawnicza, która nie jest w stanie sprawnie załatwić określonych spraw. Kodeks powinien chronić dobrych urzędników, ale widzę, że nie ma obecnie takiej woli. W urzędach następują zmiany i potrzebna nam jest ciągłość historyczna, aby urzędnik wiedział, jak było kiedyś, a jak jest obecnie.
Tomasz Ludwiński
TAK
Zasady powinny być takie same dla wszystkich, ale trzeba też wziąć pod uwagę, że poszczególne służby mają swoją specyfikę, np. pracownik inspekcji weterynaryjnej nie przejdzie z marszu do pracy w urzędzie skarbowym i odwrotnie. Taki kodeks mógłby jednak w wielu przypadkach ułatwić urzędnikom przechodzenie między poszczególnymi urzędami, np. w samorządach.
Czy służba cywilna jest upolityczniona?
Józefina Hrynkiewicz
TAK
Po części jest… Moje doświadczenia poselskie pokazują, że wiele osób podejmowało decyzje, które nie były korzystne i urzędnicy tego swoim szefom nie tłumaczyli. A przecież rolą urzędnika ma być neutralność, a nie podległość polityczna.
Tomasz Ludwiński
TAK
Zdecydowanie, jeśli chodzi o obsadzanie stanowisk. Nie jest chyba też przypadkiem, że koleżanka premiera z czasów studiów jest dyrektorem generalnym w Ministerstwie Finansów. Wiele decyzji o zatrudnieniu urzędnika nie jest powiązanych z kwestiami merytorycznymi.