Według ministra ogłoszenie stanu klęski żywiołowej nie spowodowałoby, że na rolników „spadnie deszcz pieniędzy”, a skoro skutki suszy nie są odczuwalne dla konsumentów (nie występują utrudnienia w dostawach żywności do sklepów), to nie ma uzasadnienia dla ogłoszenia stanu klęski żywiołowej.

Według zapowiedzi ministra rolnictwa 450 mln zł ma trafić bezpośrednio dla rolników dotkniętych suszą, 17 mln zł ma być przeznaczone na zakup nasion, a 22 mln zł na pokrycie strat producentów czarnej porzeczki. Będzie to wsparcie udzielane w formie pomocy de minimis przez Agencję Modernizacji i Restrukturyzacji Rolnictwa o wartości 600 zł na hektar.

Poszkodowani rolnicy będą mogli liczyć na udzielenie kredytów preferencyjnych, ulgi w zakresie składek na KRUS, ulgi podatkowe w przypadku podatku rolnego, a także możliwość przesunięcia, rozłożenia na raty, a w skrajnych przypadkach umorzenia płatności za grunty dzierżawione od Agencji Nieruchomości Rolnych.

– Pomoc trafi do gospodarstw, których straty oszacowane przez komisje będą przekraczały 30 proc. wartości średnich dochodów z ostatnich trzech bądź pięciu lat, odejmując rok najgorszy i najlepszy – zapowiada Marek Sawicki. Na taką pomoc może liczyć 100 tys. dotkniętych skutkami suszy gospodarstw. Wysokość subwencji ma wynosić 800 zł w przypadku sadów i krzewów owocowych oraz 400 zł w przypadku pozostałych upraw.

– Z zastrzeżeniem, że ta stawka zgodnie z prawem europejskim dotyczy gospodarstw, które ubezpieczyły się przynajmniej od jednego ryzyka pogodowego. Gospodarstwa nieubezpieczone będą miały pomoc pomniejszoną o 50 proc. – tłumaczy Sawicki.

– Rolnicy się nie ubezpieczają, ponieważ stawki zakładów są zbyt wysokie. Z tego powodu jedynie 88 gospodarstw spośród 100 tys. jest ubezpieczonych od klęski suszy. Ci nieubezpieczeni będą więc dodatkowo ukarani – mówi Władysław Serafin, prezes Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych. – Dlatego apelowaliśmy do pani premier, by w trybie pilnym rozpoczęła prace nad wprowadzeniem powszechnego, obowiązkowego ubezpieczenia w rolnictwie. Dzięki temu przez lata stworzony byłby fundusz dysponujący środkami, które w takich sytuacjach jak dziś można przeznaczać na pomoc rolnikom tylko przy niedużym wsparciu rządu – dodaje.

Decyzja o nieogłaszaniu stanu klęski żywiołowej nie zachwieje kalendarzem wyborczym. Jego ogłoszenie powodowałoby konieczność przełożenia wyborów o 90 dni od daty jego zakończenia.