Jeśli zginą pszczoły, ludziom pozostaną cztery lata istnienia – miał stwierdzić Albert Einstein. Rodziny tych owadów mają zostać wyjęte spod możliwości egzekucji sądowej.
Jeszcze kilkanaście miesięcy temu żartowano o wyłączeniu spod egzekucji sądowej „konia wraz z uprzężą”. Nie może więc dziwić rozpoczęcie przez Ministerstwo Sprawiedliwości prac nad nowelizacją rozporządzenia z dnia 16 maja 1996 r. w sprawie określenia przedmiotów należących do rolnika prowadzącego gospodarstwo rolne, które nie podlegają egzekucji sądowej (Dz.U. 1996 r. nr 63, poz. 300 ze zm.). Zgodnie z par. 1 pkt 5 projektu objęto ochroną pnie, czyli rodziny pszczele z zasiedlonymi przez nie ulami. Biorąc pod uwagę znaczenie pszczół dla rolnictwa (polska gospodarka zawdzięcza pszczelarzom ponad 4 mld zł rocznie za zapylenie roślin uprawnych, nie mówiąc już o zysku z roślin żyjących dziko, dane za: T. Wood, D. Goulson, „Neonikotynoidy: zagrożenie dla pszczół”, Warszawa 2017, s. 6) i ich wkład w wyżywienie społeczeństwa oraz stwierdzenie w Polsce CCD (zespół masowego ginięcia pszczół, ang. Colony Collapse Disorder), decyzję ministerstwa należy uznać za racjonalną i przemyślaną.
Reklama

Reklama
Kim właściwie jest rolnik?
Problem pojawia się jednak na płaszczyźnie interpretacji przywołanego przepisu. Jak bowiem stanowi tytuł rozporządzenia, podmiotem płynących z niego dobrodziejstw jest rolnik prowadzący gospodarstwo rolne. Rozporządzenie nie zawiera jednak definicji legalnej pojęć „rolnik” i „gospodarstwo rolne”, a w obrocie prawnym spotkać można ich kilka. I tak np. Wielkopolska Izba Rolnicza zapytała o to ministra rolnictwa i rozwoju wsi Marka Sawickiego. Odpowiedź do dziś znajduje się na jej stronach internetowych (http://www.wir.org.pl/archiwum/aktualne/definicja_rolnik.htm). Minister Sawicki osobiście odmówić miał możliwości opracowania jednej, powszechnie obowiązującej definicji rolnika. Nie wnikając w spór o charakterze teoretycznoprawnym, pozwolę sobie zwrócić uwagę na istnienie dwóch fundamentalnych definicji legalnych pojęcia „rolnik”. Pierwsza, mocno związana z przepisami unijnymi – art. 2 lit. a rozporządzenia Rady (WE) nr 73/2009 z 19 stycznia 2009 r., ustanawiającego wspólne zasady dla systemów wsparcia bezpośredniego dla rolników w ramach wspólnej polityki rolnej i ustanawiającego określone systemy wsparcia dla rolników, zmieniającego rozporządzenia (WE) nr 1290/2005; (WE) nr 247/2006; (WE) nr 378/2007 oraz uchylającego rozporządzenie (WE) nr 1782/2003 (Dz. Urz. UE L 30 z 31.01.2009, str. 16 ze zm.) – dostępna m.in. w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa opisuje rolnika jako „osobę fizyczną lub prawną bądź grupę osób fizycznych lub prawnych, bez względu na status prawny takiej grupy i jej członków w świetle prawa krajowego, których gospodarstwo znajduje się na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz która prowadzi działalność rolniczą”. Druga, czerpiąca z art. 6 pkt 1 ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników (Dz.U. z 1991 r. nr 7, poz. 24 ze zm.) jest szeroko rozpowszechniana przez urzędników i pracowników ośrodków doradztwa rolniczego. Zgodnie z nią rolnikiem jest „pełnoletnia osoba fizyczna zamieszkującą i prowadzącą na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, osobiście i na własny rachunek, działalność rolniczą w pozostającym w jej posiadaniu gospodarstwie rolnym, w tym również w ramach grupy producentów rolnych, a także osobę, która przeznaczyła grunty prowadzonego przez siebie gospodarstwa rolnego do zalesienia”.
Jak wynika z przywołanych definicji, najważniejszym kryterium jest posiadanie gospodarstwa rolnego, zatem drugiego z tytułowych pojęć rozporządzenia ministra sprawiedliwości.
Nim jednak pobieżnie się im przyjrzymy, należy jasno stwierdzić, że rolnik nie jest tym samym co rolnik indywidualny (za rolnika indywidualnego uważa się osobę fizyczną będącą właścicielem, użytkownikiem wieczystym, samoistnym posiadaczem lub dzierżawcą nieruchomości rolnych, których łączna powierzchnia użytków rolnych nie przekracza 300 ha, posiadającą kwalifikacje rolnicze oraz co najmniej od pięciu lat zamieszkałą w gminie, na obszarze której jest położona jedna z nieruchomości rolnych wchodzących w skład gospodarstwa rolnego i prowadzącą przez ten okres osobiście to gospodarstwo – art. 6 ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, Dz.U. z 2003 r. nr 64, poz. 592 ze zm.) ani producentem rolnym. Nim bowiem jest według art. 2 pkt 2 ustawy z 7 lipca 2005 r. o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich (Dz.U. z 2005 r. nr 150, poz. 1249 ze zm.) osoba fizyczna, osoba prawna albo jednostka organizacyjna nieposiadąjąca osobowości prawnej, w której posiadaniu lub współposiadaniu jest gospodarstwo rolne, będąca małym lub średnim przedsiębiorcą w rozumieniu załącznika 1 do rozporządzenia Komisji (WE) nr 70/2001 z 12 stycznia 2001 r. w sprawie zastosowania art. 87 i 88 Traktatu WE w odniesieniu do pomocy państwa dla małych i średnich przedsiębiorstw (Dz. Urz. UE L 10 z 13.01.2001, str. 33 ze zm.; Dz. Urz. UE Polskie wydanie specjalne, rozdz. 8, t. 2, str. 141). Są to bowiem pojęcia semantycznie różne i gdyby racjonalny ustawodawca chciał je zrównać, po prostu zastosowałby jedno słowo.
A czym gospodarstwo rolne?
Jeżeli zaś ustanowił określone przepisy racjonalnie, co w stosowaniu prawa należy przyjmować, to istotne jest wyjaśnienie wyrażenia „gospodarstwo rolne”. Jego definicję zawiera kodeks cywilny, ściślej jego art. 55 (Dz.U. z 1984 r. nr 52, poz. 268 ze zm.). Otóż „za gospodarstwo rolne uważa się grunty rolne wraz z gruntami leśnymi, budynkami lub ich częściami, urządzeniami i inwentarzem, jeżeli stanowią lub mogą stanowić zorganizowaną całość gospodarczą, oraz prawami związanymi z prowadzeniem gospodarstwa rolnego”.
Jest to jednak przepis generalny (jak zauważył SN w orzeczeniu z 9 grudnia 2010, sygn. akt IVCSK 210/10, ustawodawca nie rozstrzygnął istoty gospodarstwa rolnego, a orzeczenie to stało się podstawą stworzenia wielu teorii), uszczegółowiony w sposób instrumentalny w określonych przepisach dla osiągnięcia konkretnych celów, choćby w ustawie o podatku rolnym ustanawiającej minimalną powierzchnię gospodarstwa na ponad 1 ha. Podobnie art. 2 pkt 2 ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego (Dz.U. z 2003 r. nr 64, poz. 592 ze zm.) uznaje za gospodarstwo tylko powierzchnię przekraczającą 1 ha. Rzecz jednak w tym, iż funkcją drugiego z przywołanych aktów jest zapewnienie właściwego zagospodarowania ziemi rolnej, a nie określenie rzeczywistości wiejskiej. Co zaś do kwestii podatkowych, bo tym przecież służy ustawa o podatku rolnym, to zawarta w niej definicja gospodarstwa nie musi (choć może) znajdować zastosowania w rozporządzeniu w sprawie określenia przedmiotów należących do rolnika, które nie podlegają egzekucji. Zwłaszcza względem pszczelarzy. Dla celów podatkowych ustawodawca przewidział bowiem – i to już na poziomie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (Dz.U. z 1991 r. nr 80, poz. 350 ze zm.) – istnienie działów specjalnych produkcji rolnych. Te zaś precyzuje ustawa o społecznym ubezpieczeniu rolników (Dz.U. z 1991 r. nr 7, poz. 24 ze zm.), w załączniku do której (w pkt. 9) uznano, że działalnością rolniczą w ramach działu specjalnego jest prowadzenie pasiek powyżej 80 rodzin. Dlatego można by uznać, iż gospodarstwem rolnym jest również pasieka przekraczająca 80 pni (stanowiąca legalne, opodatkowane przepisami szczególnymi źródło dochodu).
Co więcej, ustawa o ubezpieczeniu społecznym rolników art. 6 pkt 4 w zw. z pkt 3 wprost definiuje gospodarstwo rolne jako prowadzące działalność w zakresie produkcji roślinnej lub zwierzęcej, w tym ogrodniczej, sadowniczej, pszczelarskiej i rybnej, zupełnie pomijając sprawę ilości. Skoro zatem pszczelarz posiada choćby kilka rodzin pszczelich, prowadzi gospodarstwo rolne w rozumieniu tej ustawy i nieobjęcie ubezpieczeniem w KRUS nie ma na to żadnego wpływu. Szczególnie gdyby nowa perspektywa unijna po roku 2020 objęła dopłatami bezpośrednimi każdą rodzinę pszczelą.
Przypisywane Albertowi Einsteinowi słowa: „Jeśli zginą pszczoły, ludziom pozostaną cztery lata istnienia” stały się w drugiej dekadzie XXI w. groźbą o wiele bardziej realną aniżeli jeszcze kilkanaście lat wcześniej. Chemizacja, ekspansja chorób i uprzemysłowienie rolnictwa z każdym rokiem przybierają na sile. Dobrze zatem, że ustawodawca nie pozostawił problemu upadku pszczół poza swoim zainteresowaniem i to nawet na płaszczyźnie rozporządzeń egzekucyjnych. Oby również służący Polsce i jej obywatelom funkcjonariusze publiczni, zwłaszcza komornicy, nie omieszkali o tym pamiętać, stosując prawo w praktyce.