Koszty pandemii COVID-19 spłacać będziemy przez kolejnych kilkanaście lat. O ile krótkoterminowy koszt pandemii jest wyceniony na 1,7 biliona dolarów (składają się na niego koszty ochrony zdrowia psychicznego oraz skutki wzrostu bezrobocia wśród młodych), o tyle długoterminowy nawet na 44 biliony dolarów. Polski Instytut Ekonomiczny policzył, ile z tej kwoty będą musieli zapłacić młodzi.

Kryzysy definiują pokolenia - piszą twórcy raportu „Pokolenie koronawirusa. Dorastanie w pandemii”. Ich zdaniem, pandemia koronawirusa będzie dla pokolenia Z i późnego Y tym, czym dla baby bloomersów atak na World Trade Center. Tylko bardziej. Obie grupy zapamiętają te wydarzenia do końca, ale „pokolenia koronawirusa” zapłacą za te wspomnienia także konkretną sumę.

Jak wyliczają eksperci, największe koszty pandemia generuje w dziedzinie edukacji, mobilności, zdrowia psychicznego i finansów osobistych.

Naukowcy obawiają się, że konsekwencją pandemii koronawirusa będzie powstanie pokolenia nieprzystosowanego społecznie, niepewnego siebie i bezrobotnego. Jak wynika z szacunków Międzynarodowej Organizacji Pracy, więcej niż jedna na sześć osób w wieku od 18 - 29 straciła pracę z powodu koronawirusa. Ci, którzy nie zostali bezrobotni całkowicie (w 2020 r. ogólny wzrost bezrobocia na świecie wyniósł 3,7 proc., ale wśród młodych było to aż 8,7 proc.), pracują mniej godzin.

Problem jeszcze mocniej dotyka późnego pokolenia Y, dla którego gospodarczy kryzys postpandemiczny będzie już drugim w życiu. Jak czytamy w raporcie:

Teraz, nieco ponad dziesięć lat po kryzysie z 2008 roku, stają przed jeszcze trudniejszą perspektywą: lockdown gospodarki, poważnie zakłócony rynek pracy i brak perspektyw na realny koniec niepewności.

Do tego dochodzi kryzys w branżach oferujących łatwe i szybkie zatrudnienie: turystyka, gastronomia, branża rozrywkowa. Wśród osób najbardziej narażonych w czasie kryzysu COVID-19 znajduje się 1,6 miliarda pracowników gospodarki nieformalnej. Stanowią oni połowę światowej siły roboczej i pracują w sektorach, w których odnotowano znaczną utratę miejsc pracy.

Skalę zagrożenia bezrobociem pokazują dane OECD, z których wynika, że 35 proc. młodych ludzi (w wieku 15–29 lat) w całej OECD wykonuje właśnie takie niskopłatne prace. W grupie starszej (30–50 lat) jest to 15 proc., a w grupie 51 lat i więcej - 16 proc.

To jednak nie koniec. Szacuje się bowiem, że pandemia wpłynie nie tylko na obecne, ale i przyszłe zarobki młodych ludzi. Zdaniem ekspertów będą oni w przyszłości zarabiać o ponad 6 proc. mniej. "Jeśli zsumujemy stratę w postaci niższych przyszłych płac młodych ludzi, to otrzymamy kwotę 465,8 mld dolarów w skali roku, co stanowi ponad 0,5 proc. światowego PKB, zaś biorąc pod uwagę cały cykl życia zawodowego (45 lat), COVID-19 spowoduje, że młodzi ludzie będą zarabiać prawie 21 bilionów dolarów mniej" - czytamy w raporcie.

W Polsce sytuacja jest nieco lepsza niż wynika to ze średniej krajowej. Jak wyliczają autorzy raportu jeśli nie zostaną podjęte działania naprawcze, w naszym kraju młodzi pracownicy będą zarabiali przez 45 lat, o 5,8 proc. mniej.

Na regionalne różnice wpływa poziom wydatków na edukację, okres przez jaki szkoły były zamknięte oraz stopa zwrotu z edukacji, która na każdym z trzech poziomów edukacji jest inna (dodatkowo w ramach każdego szczebla wykształcenia jest różna dla kobiet i mężczyzn). Znaczenie ma także to, ile osób (z uwzględnieniem płci) uczyło się w 2020 r. w podstawówce, szkole średniej i szkole wyższej. Ostatnim czynnikiem jest stopa bezrobocia wśród młodych (również w tym przypadku należy uwzględnić podział na kobiety i mężczyzn).

- tłumaczy autor raportu Krzysztof Kutwa

Spadek dochodów dotknie najbardziej mężczyzn oraz absolwentów uczelni wyższych.

44 biliony dolarów kosztów długoterminowych koronawirusa:
21 bilionów dolarów to spadek przyszłych dochodów mierzony na przestrzeni 45-letniej kariery zawodowej młodych pracowników,
15,5 biliona dolarów to koszty wzrostu trwałego bezrobocia,
5,7 biliona dolarów to koszty wynikające ze spadku wynagrodzeń młodych pracowników w nadchodzącym 15-leciu.

Koszty straty edukacyjnej

Strata edukacyjna spowodowana pandemią ma źródło przede wszystkim w takich czynnikach jak czasowe lub permanentne zamknięcie szkół, zdalne nauczanie będące

w świetle badań mniej skuteczną formą przekazywania wiedzy niż tradycyjne lekcje, a także pogłębienie różnic edukacyjnych między gorzej sytuowanymi grupami społecznymi a tymi bardziej uprzywilejowanymi. Starty te nie zostały jeszcze dokładnie przebadane. Jak piszą autorzy raportu niewiele wiadomo o skuteczności nauki w domu dla całej populacji w wieku szkolnym i co to oznacza dla rozwoju umiejętności. Badania przeprowadzana w różnych krajach wskazują jednak na to, że nauka zdalna nie była skuteczna. Przykładem mogą być dane, jakich dostarcza aplikacja do nauki matematyki stosowana w amerykańskich przedszkolach. Wynika z nich, że poziom wiedzy uczniów w czasie pandemii zmniejszył się.

Jak piszą autorzy raportu system edukacji to nie tylko możliwość zdobywania wiedzy. Na przyszłe pokolenia ma wpływ także aspekt towarzyski szkoły, który generuje także korzyści rynkowe.

Koszty pogorszenia kondycji psychicznej

Oprócz pogorszenia sytuacji życiowej konkretnych jednostek oraz kosztów społecznych z tego wynikających, spadek dobrostanu psychicznego niesie za sobą wymierne koszty

ekonomiczne. Całkowity roczny wzrost kosztów spowodowanych rosnącymi problemami w sferze zdrowia psychicznego związanymi z COVID-19 wynosi 0,49 proc globalnego PKB, co

przekłada się na kwotę 407 miliardów USD. Z tego 185,5 miliardów USD to bezpośrednie dodatkowe wydatki w sektorze opieki zdrowotnej, 79,6 mld USD stanowią koszty ponoszone na wzmocnienie programów zabezpieczenia społecznego, zaś dalsze 141,9 mld USD to koszty pośrednie będące skutkiem niższego zatrudnienia oraz spadku produktywności.



Z badań wynika, że. na pogorszenie kondycji psychicznej młodego pokolenia wpływają głównie osłabienie ich szans na rynku pracy, spadek perspektyw stabilnego zatrudnienia, skutki izolacji społecznej i stres wynikający z potencjalnych skutków zarażenia koronawirusem. Gorszy start na rynku pracy tworzy z kolei ryzyka społeczne w postaci spadku liczby zawieranych małżeństw, wzrostu liczby rozwodów, obniżonej dzietności, sprzyja także wzrostowi patologii społecznych, na czele z przestępczością czy alkoholizmem.