W wyniku pomyłki pracownika część zatrudnionych w Polskiej Telefonii Cyfrowej otrzymała zawyżone premie za drugie półrocze 2011 r.

– Chodzi o prowizję, której wysokość zależy od wyników sprzedaży. Firma wypłaciła je w wysokości nieadekwatnej do osiągniętych efektów. Podjęliśmy kroki, aby odzyskać od pracowników nienależne kwoty – informuje Małgorzata Rybak-Dowżyk, dyrektor Biura Komunikacji PTC SA.

Firma wystosowała e-mail do pracowników z indywidualną informacją o rekalkulacji wypłaconego wynagrodzenia za 2011 rok. Pracodawca zaproponował podwładnym rozłożenie długu na jedną, sześć lub maksymalnie 12 rat.

Część pracowników nie chce oddać nadpłaconych prowizji. W korespondencji skierowanej przez nich do redakcji DGP informują, że nikt z zatrudnionych pracowników nie miał świadomości i wiedzy, że naliczane i wypłacane prowizje w ubiegłym roku są błędne. Ich zdaniem nie można więc mówić o tym, że mają dług do spłacenia.

– Z prawnego punktu widzenia wszelkie nienależne kwoty, które zostały wypłacone omyłkowo, powinny zostać spółce zwrócone. Naszym obowiązkiem jest doprowadzenie do stanu zgodnego z prawem, a każdy z pracowników, który otrzymał kwotę nienależną, powinien liczyć się z obowiązkiem jej zwrotu – wyjaśnia prof. Maciej Rogalski, członek zarządu PTC SA.

Dodaje, że odmowa zwrotu kwoty nienależnej pomimo świadomości braku podstaw do jej otrzymania, jest sprzeczna z obowiązującym prawem. Nie oznacza to jednak, że osoba, która nie zgodzi się na potrącenie nienależnej części prowizji, zostanie zwolniona z pracy.

– Firma podejmie jednak kroki prawne, by odzyskać swoje pieniądze – ostrzega Maciej Rogalski.

Ta część pracowników, która nie zgodziła się na potrącenia, otrzyma wezwania do zapłaty. Będzie to wstęp do odzyskania pieniędzy na drodze sądowej. Firma może powoływać się na przepisy dotyczące bezpodstawnego wzbogacenia. Tą kwestią Sąd Najwyższy (SN) zajmował się już nieraz. Jego orzecznictwo jest raczej korzystne dla pracowników. W wyroku z 7 sierpnia 2001 r. (sygn. akt I PKN 408/00) SN orzekł, że pracownik ma prawo uważać, że świadczenie wypłacane przez pracodawcę posługującego się wyspecjalizowanym służbami jest wykonywane zasadnie i zgodnie z prawem, a więc nie musi liczyć się z obowiązkiem jego zwrotu (art. 409 k.c.).

O sprawie źle wypłaconej prowizji została również poinformowana Państwowa Inspekcja Pracy (PIP). Ta potwierdza, że zgodnie z art. 409 kodeksu cywilnego obowiązek wydania korzyści lub zwrotu jej wartości wygasa, jeżeli ten, kto ją uzyskał, zużył ją lub utracił w taki sposób, że nie jest już wzbogacony (chyba że wyzbywając się korzyści lub zużywając ją powinien był liczyć się z obowiązkiem zwrotu). SN w wyroku z 27 maja 1999 r. (sygn. akt I PKN 8/99) stwierdził, że „zasadą jest, że w razie zużycia lub straty korzyści obowiązek ich wydania lub zwrotu wygasa, natomiast utrzymanie tego obowiązku jest wyjątkiem, a wobec tego zakres nie może być interpretowany w sposób rozszerzający, a wręcz przeciwnie, należy go, zwłaszcza w stosunku pracy (...), ograniczać, wąsko pojmując powinność liczenia się z obowiązkiem zwrotu”.

Inspektorzy poinformowali pracowników sieci telefoni cyfrowej, że pracodawca będzie mógł dokonywać potrąceń jedynie, gdy pracownik wyrazi zgodę na piśmie. Zadeklarowanie spłaty nadpłaconej prowizji w ratach w drodze e-maila nie może być uznane za zgodę na potrącanie.

Bez zgody pracownika firma może potrącić sumy egzekwowane na mocy tytułów wykonawczych:

● na zaspokojenie świadczeń alimentacyjnych,

● na pokrycie należności innych niż świadczenia alimentacyjne,

● zaliczki pieniężne udzielone pracownikowi,

● kary pieniężne z odpowiedzialności materialnej

Rozmowa z prof. Maciejem Rogalskim, członkiem zarządu Polskiej Telefonii Cyfrowej S.A

Część pracowników PTC dostała zawyżone prowizje za 2 kwartał 2011 r.. Teraz próbujecie odzyskać nadpłatę. Czy kwota nie słusznie wypłaconych prowizji jest tak wysoka, że warto o nią walczyć, nie lepiej dla spokoju firmy i jej wizerunku machnąć na nią ręką i wrzucić w koszty?

Z powodu tajemnicy handlowej nie mogę powiedzieć jaka konkretnie kwota niesłusznie trafiła do pracowników. Względy finansowe są istotne, ale bardzo ważne jest przestrzeganie przepisów prawa. Dlatego trudno zaakceptować sytuacje, gdy w efekcie pomyłki pieniądze trafią do osób, które nie zapracowały na nie w takiej kwocie, jaka powinna się im należeć . Pieniądze są należą bowiem do właściciela.

Jak chcecie skłonić ludzi by oddali nienależną część prowizji ? Niektórzy pewnie ją już wydali?

Postępujemy w sposób transparentny. O sprawie informujemy zainteresowanych, odpowiadamy na pytania, organizujemy spotkania, w czasie których rozmawiamy o problemie. Zdajemy sobie sprawę, że sytuacja jest delikatna i robimy wszystko, by operacja odzyskiwania pieniędzy była jak najmniej kłopotliwa dla pracowników. Dlatego nie domagamy się jednorazowego zwrotu nienależnych prowizji , zwrot może być rozłożony na raty, których liczba będzie dostosowana do możliwości konkretnej osoby. W indywidualnych szczególnych przypadkach może to być nawet więcej niż 12 rat.

Część pracowników zarzuca wam, że łamiecie prawo pracy prosząc o udzielenie zgody na potracenie należności w formie elektronicznej, a nie na piśmie jak wymaga Kodeks pracy. Pojawiają się informację, że kto nie odda pieniędzy zostanie zwolniony. Czy to prawda?

Jesteśmy dużą firma z rozbudowaną siecią sprzedaży, więc naturalne jest, że komunikujemy się z pracownikami pocztą elektroniczną. Każdy otrzymał informację o nienależnej nadpłacie i proponowanym trybie jej zwrotu. W korespondencji elektronicznej zaproponowaliśmy możliwość zwrotu firmowych pieniędzy w 1, 6 albo w 12 ratach. Z tymi, którzy zadeklarowali wolę zwrotu pieniędzy, a zrobiła to większość z tych, u których upomnieliśmy się o zwrot, będą zawarte porozumienia w formie pisemnej. Będzie w nich określony sposób dokonania zwrotu nadpłaty z wynagrodzenia. W stosunku do tych, którzy odmówią dobrowolnie zwrotu źle policzonych wynagrodzeń pozostanie nam podjęcie dalszych przewidzianych prawem kroków. Zdajemy sobie sprawę, że z częścią osób możemy prowadzić spór przed sądem, bo nie wszyscy zechcą oddać pieniądze, ale nie oznacza to że firma będzie podejmowała w stosunku do nich jakieś działania „o charakterze odwetowym” np. zwolnienia.