Otwarcie zawodów reglamentowanych może oznaczać dla rządu wielką batalię na kilkudziesięciu frontach naraz. Politycy PO przyznają, że obawiają się protestów i strajków, które mogą nawet sparaliżować kraj. – Z jednej strony wydłużenie wieku emerytalnego i likwidacja przywilejów, z drugiej wściekli taksówkarze i inne grupy zawodowe. Strach się bać – komentuje jeden z prominentnych polityków PO. Inny dodaje: – Deregulacja – to będzie jeszcze trudniejsze niż przeforsowanie reformy emerytalnej.

W pierwszym etapie zmiany obejmą komorników, bibliotekarzy i pośredników handlu nieruchomościami. Później maklerów i doradców podatkowych. Rząd chce znacznie ograniczyć liczbę zawodów regulowanych, których obecnie w Polsce jest aż 380.

W sobotę minister sprawiedliwości Jarosław Gowin zaprezentuje listę 46 zawodów, które zostaną zderegulowane na początku. Potem mają ruszyć kolejne etapy. Dotyczyć będą m.in. zawodów związanych z usługami finansowymi.