Prawie 70 proc. pieniędzy, którymi pośredniaki dysponują w tym roku na pokrycie kosztów aktywizacji młodych bezrobotnych, będzie przeznaczone na sfinansowanie pensji tych, którzy rozpoczęli pracę w 2016 r.
Choć wkrótce minie pierwszy kwartał 2017 r., niektóre powiatowe urzędy pracy (PUP) już zakończyły nabór wniosków na refundację kosztów zatrudnienia bezrobotnych poniżej 30. roku życia lub w ogóle jeszcze nie zaczęły. Co więcej, w niektórych ten instrument może w ogóle nie być w tym roku dostępny. Jest to spowodowane limitowaną wysokością środków, jakie pośredniaki mogą na niego przeznaczyć. Dlatego powiaty, obserwując duże zainteresowanie tą formą aktywizacji, liczą, że Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) uruchomi dodatkowe fundusze na ten cel.
Stabilizacja na etacie
Refundacja kosztów zatrudnienia bezrobotnych, którzy nie mają skończonych 30 lat, obowiązuje od 1 stycznia 2016 r. Polega na tym, że starosta pokrywa koszty poniesione na wynagrodzenia, nagrody i składki na ubezpieczenia społeczne za skierowanego do pracodawcy bezrobotnego do wysokości minimalnej pensji. Taka refundacja trwa przez 12 miesięcy, ale pod warunkiem, że firma potem przez kolejne 12 miesięcy utrzyma taką osobę w zatrudnieniu na pełnym etacie. Jak zwracają uwagę PUP, jest to atrakcyjny instrument aktywizacji zarówno z punktu widzenia pracodawcy, jak i bezrobotnego. Dla tych pierwszych jest to bowiem najwyższa z obecnie dostępnych form wsparcia. Z kolei osoby bez pracy zyskują gwarancję stabilnego zatrudnienia na etacie przez dwa lata.
ikona lupy />
Przeciwdziałanie bezrobociu / Dziennik Gazeta Prawna
Nic więc dziwnego, że refundacja cieszy się dużą popularnością. Problem w tym, że nie wszędzie można z niej w tym roku skorzystać. Wynika to z przyjętych zasad funkcjonowania tego instrumentu. Od samego początku założono, że będzie on obowiązywał w latach 2016–2018, przy czym umowy o udzielenie refundacji będzie można podpisywać tylko do końca bieżącego roku (w przyszłym będzie finansowana kontynuacja tych rozpoczętych w 2017 r.). Jednocześnie powiaty na każdy rok otrzymały określony limit środków z Funduszu Pracy (FP). Co istotne, z puli przewidzianej na 2017 r. mają pokrywać koszty zarówno nowo zawieranych umów, jak i tych rozpoczętych przed 1 stycznia. Tych drugich było sporo, bo jak sprawdziło MRPiPS, 732,8 mln zł z wynoszącego 1,05 mld zł limitu, czyli 69,8 proc. środków, pośredniaki muszą przeznaczyć właśnie na pokrycie zobowiązań z poprzedniego roku.
– Przyznana nam na 2017 r. kwota to 7,9 mln zł, ale w jej ramach 7,3 mln zł posłuży na sfinansowanie umów dotyczących zatrudnienia 523 bezrobotnych, podpisanych w roku ubiegłym – potwierdza Magdalena Morze z PUP w Poznaniu.
W Toruniu limit na refundację wynosi 3,2 mln zł i ok. 2,7 mln zł jest przeznaczone na sfinansowanie trwających umów. Z kolei w UP w Warszawie i GUP w Krakowie zaangażowanie tegorocznej puli środków, wynoszącej 9,8 mln zł oraz 7,1 mln zł na pokrycie kosztów refundacji rozpoczętych w ubiegłym roku, stanowi odpowiednio 69 proc. i 94 proc.
Wyczerpane limity
W związku z tą sytuacją w części pośredniaków nabór wniosków na nowe refundacje ruszy dopiero w drugiej połowie roku, aby zawierane umowy w jak największym stopniu były finansowane pieniędzmi z limitu na 2018 r., lub został już uruchomiony, ale bardzo szybko się zakończył.
– Pracodawcy mogli składać wnioski od 1 marca. Po dwóch dniach musieliśmy przerwać ich przyjmowanie, bo kwota, która nam pozostała z tegorocznego limitu, pozwoli na pokrycie zatrudnienia ok. 30 bezrobotnych – informuje Ewa Ślósarek, kierownik wydziału instrumentów rynku pracy i szkoleń PUP w Toruniu.
Podobnie było w Kielcach, gdzie wnioski były przyjmowane od 21 do 22 lutego, kiedy wyczerpała się pozostała na ten rok kwota (0,8 mln zł z wynoszącego 3,8 mln zł limitu).
Są i takie pośredniaki, gdzie na razie nabór w ogóle nie jest planowany.
– Mamy do dyspozycji 6,9 mln zł, ale kwota ta w całości jest przeznaczona na pokrycie zobowiązań z 2016 r., w którym podpisanych zostało 400 umów, a 496 osób podjęło pracę – wyjaśnia Jolanta Tulkis, rzecznik PUP w Białymstoku.
Taka sama sytuacja dotyczy MUP w Olsztynie. Urząd cały, wynoszący 2,9 mln zł, limit przeznaczy na kontynuowanie refundacji zatrudnienia 166 osób, które rozpoczęły pracę w ubiegłym roku.
Potrzebna zgoda ministra
Zarówno te powiaty, w których zostało niewiele pieniędzy na zawieranie nowych umów, jak i te, które ich nie mają, zwracały się do MRPiPS o zwiększenie limitu na 2017 r. Na przykład GUP w Krakowie wystąpił o dodatkowe 2 mln zł, PUP w Białymstoku o 1,6 mln zł, a MUP w Olsztynie o 0,7 mln zł. Do tej pory nie otrzymały informacji o tym, czy dostaną więcej środków oraz w jakiej wysokości.
Z odpowiedzi udzielonej DGP przez resort rodziny wynika, że decyzja w tej sprawie nie została jeszcze podjęta. MRPiPS wyjaśnia, że ewentualne zwiększenie limitów może być pokryte z oszczędności pochodzących z 2016 r. Pula przewidziana na poprzedni rok wynosiła bowiem 700 mln zł, ale ostatecznie powiaty wydały na refundację zatrudnienia 56,4 tys. bezrobotnych poniżej 30. roku życia 561,8 mln zł. Niższe wykorzystanie limitu to efekt tego, że zainteresowanie tą formą wsparcia rosło stopniowo z miesiąca na miesiąc i niewiele było umów, w których okres refundacji obejmowałby cały 2016 r. Natomiast do tego, aby uruchomić dodatkowe pieniądze, niezbędne jest dokonanie zmiany w planie finansowym FP, to zaś wymaga zgody ministra finansów oraz pozytywnej opinii sejmowej komisji ds. finansów publicznych.
Z drugiej strony są też i takie powiaty, w których nabór wniosków jest prowadzony na bieżąco, bo pieniądze, jakie pozostały po uwzględnieniu zobowiązań z 2016 r., pozwalają na zawieranie nowych umów.
Tak jest m.in. w PUP w Szczecinie, gdzie do dyspozycji jest 1 mln zł z wynoszącej 2,1 mln zł puli pieniędzy, oraz w PUP w Rzeszowie, któremu zostało 2,7 mln zł z 9,8 mln zł. Również PUP w Łodzi posiada obecnie środki, które pozwolą zabezpieczyć umowy o refundację dla ok. 210 bezrobotnych.