W książce „Bankowe kredyty waloryzowane do kursu walut obcych w orzecznictwie sądowym” twierdziliśmy, że pozwy tzw. frankowiczów przeciw bankom co do zasady nie nadają się do dochodzenia w postępowaniu grupowym i niezbyt wysoko oceniamy szanse ich powodzenia. Na podstawie ówczesnych doświadczeń procesowych i obowiązującego stanu prawnego uznaliśmy, że sytuacja, w której kilkuset kredytobiorców w jednym postępowaniu formułuje daleko idące żądanie uznania ich umów za bezwzględnie nieważne, nie odpowiada istocie abuzywności, celowi dyrektywy 93/13 oraz europejskiemu standardowi ochrony konsumenta.
Okazuje się, że – mimo ewolucji stanu orzecznictwa, silnej presji ze strony lobby kredytobiorców oraz wątpliwej prawnie postawy automatyzmu orzeczniczego wśród sędziów – nie jesteśmy w tej ocenie odosobnieni.
Na szczególną uwagę w tym kontekście zasługuje zwłaszcza niedawny wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z 9 lutego 2022 r. (sprawa prowadzona pod sygn. I C 1219/20) oddalający powództwo grupy składającej się z ponad 1,7 tys. kredytobiorców przeciw jednemu z banków. Mimo daleko idących żądań powodów (nieważności umów z uwagi na m.in. rzekomą niezgodność z art. 58 kodeksu cywilnego oraz wymogami przewidzianymi przez art. 69 ustawy – Prawo bankowe, w tym zarzutów sprzeczności umowy kredytowej z zasadami współżycia społecznego, naturą stosunku prawnego, przekroczeniem granicy swobody umów, a nawet brakiem określenia kwoty kredytu) trzyosobowy skład sędziowski nie tylko nie przychylił się do oczekiwań kredytobiorców, lecz także frontalnie podważył ich argumentację.
Reklama
Przede wszystkim sąd zwrócił uwagę na faktyczny powód zainicjowania procesu, łącząc go z niekorzystną zmianą kursu franka szwajcarskiego, która uczyniła wykonanie umów kredytowych mniej opłacalnym, niż się pierwotnie wydawało. Wskazał, że rolą systemu prawnego (w tym prawa konsumenckiego) oraz organów państwa nie jest ochrona klientów przed ich wolnymi i niekoniecznie korzystnymi decyzjami. Warto zacytować ten fragment uzasadnienia: „oczywiste jest, że genezą niniejszej sprawy jest to, że członkowie grupy dopiero z perspektywy czasu ocenili, że kredyty nie były tak korzystne, jak się spodziewali, zawierając umowy. Wbrew twierdzeniom powoda nie było to jednak skutkiem zapisów umów dotyczących stosowania kursów CHF z tabel bankowych przy przeliczaniu świadczeń kredytobiorców. Okoliczność, iż w trakcie wykonywania umów okazały się one mniej korzystne dla kredytobiorców, niż przypuszczali oni przy ich zawarciu, była wynikiem niezależnego od pozwanego wzrostu kursu CHF, a nie naruszenia zasad współżycia społecznego przy zawieraniu umów kredytu. Nie daje to więc podstaw do uznania postanowień umownych za naruszające zasady współżycia społecznego. Wskazać należy, że działanie państwa (w tym wymiaru sprawiedliwości) w zakresie ochrony konsumentów winno ograniczać się do ochrony ich przed działaniami podstępnymi bądź nieuczciwymi, nie mogą oni natomiast oczekiwać, iż państwo ochroni ich przed wszelkimi negatywnymi konsekwencjami podejmowanych przez nich decyzji gospodarczych”. Sąd podkreślił też, że celem prawa konsumenckiego nie jest uchylenie dyrektyw rozsądnego oraz rozważnego postępowania ani zwolnienie kontrahenta od konsekwencji finansowych własnej wcześniejszej decyzji.
Ani historyczny stan prawny, ani późniejsze nowelizacje Prawa bankowego nie stały na przeszkodzie oferowaniu i zawieraniu takich kontraktów. Wejście w życie tzw. ustawy antyspreadowej potwierdziło tylko dopuszczalność tych zobowiązań, przyznając wszystkim kredytobiorcom możliwość spłaty kredytu w walucie obcej. Sąd podkreślił, że ocena kwestionowanych umów w kontekście zarzucanych im wad prawnych powinna być dokonana na datę zawarcia umów (zdaniem sądu takich wad nie było), nie zaś okoliczności, które wystąpiły później – na etapie ich wykonywania, czyli zmian na rynku walutowym.
W uzasadnieniu podniesiono też, że sytuacja poszczególnych kredytobiorców z grupy – mimo podobieństwa treści umów kredytowych – nie jest tożsama, a niektórzy spośród nich zawierali aneksy, które pozwalały im spłacać kredyt bezpośrednio w zagranicznej walucie. Co szczególnie interesujące, sąd sprzeciwił się obiegowej tezie o rzekomej dowolności w określaniu przez bank kursu kupna franka szwajcarskiego. Kwota ustalona w tabeli banku stanowiła po prostu odzwierciedlenie aktualnej sytuacji rynkowej, nie zaś arbitralnej decyzji kredytodawcy. W konsekwencji wahanie kursów dotykało równocześnie obu kontrahentów, a rozczarowany proponowanym kursem kredytobiorca mógł spłacać raty bezpośrednio we franku szwajcarskim. Brak jest zatem podstaw do uznania, że przedsiębiorca (bank) był tu szczególnie uprzywilejowany czy tym bardziej jednostronnie kreował prawa i obowiązki konsumenta. Finalnie powództwo uznane zostało za całkowicie niezasadne i oddalone w całości, zarówno w zakresie roszczenia głównego, jak i ewentualnego.
Choć omawiany wyrok jest nieprawomocny, z aprobatą przyjmujemy jego konkluzję oraz przytoczone w uzasadnieniu argumenty. Prawo konsumenckie nie wyłącza zasad obrotu prywatnoprawnego, brak jest wyroków TSUE lub SN negujących generalną konstrukcję kredytu indeksowanego/denominowanego, celem dyrektywy 93/13 nie jest masowe anulowanie długoterminowych umów, a zadaniem organów państwa nie jest zapewnienie „miękkiego lądowania” osobom fizycznym, których optymistyczne założenia z momentu zawierania umowy kredytowej nie sprawdziły się.
Uważamy zatem, że aktualność zachowują nasze wcześniejsze tezy, zgodnie z którymi:
  • ani z orzecznictwa TSUE, ani rozstrzygnięć SN nie wynika, że instytucja kredytu indeksowanego/denominowanego do waluty obcej jest niezgodna z prawem unijnym lub krajowym;
  • brak jest podstaw do uznawania takich umów kredytowych za nieważne/nieistniejące/wadliwe w stopniu, który uzasadniałby brak możliwości ich dalszego wykonywania;
  • istotą umowy kredytu indeksowanego/denominowanego do franka szwajcarskiego jest uzyskanie przez konsumenta niższej ceny pożyczanego kapitału jako ekwiwalentu dla ryzyka kursowego (a zatem ryzyko kursowe jest konieczną, normalną i dopuszczalną cechą tego kredytu, która odpowiada bardziej korzystnemu niż w przypadku tradycyjnych kredytów w złotych oprocentowaniu);
  • przyczyną, dla której kwestionuje się umowy kredytowe, jest zmiana sytuacji ekonomicznej (relacji złotego do franka) i ich mniejsza opłacalność dla kredytobiorców;
  • abuzywność konkretnego postanowienia umownego skutkuje bezskutecznością tylko tego warunku, zasadniczo nie wpływając na istnienie (ważność) całego stosunku prawnego;
  • nawet w przypadku uznania poszczególnych postanowień umownych za niedozwolone i naruszające interes konsumenta (co każdorazowo wymaga badania indywidualnego stosunku kredytowego) skutkiem prawnym nie może być upadek zobowiązania, lecz przywrócenie równowagi kontraktowej i jego dalsze wykonywanie;
  • oczekiwanie darmowego kredytu lub kapitału na zakup nieruchomości od banku jest przykładem nadużycia prawa i przewrotności argumentacyjnej.
Przypominać trzeba o tym szczególnie w kontekście komunikatu Komitetu Stabilności Finansowej z dnia 28 marca, w którym – obok m.in. ryzyk w postaci pandemii oraz agresji zbrojnej Federacji Rosyjskiej na Ukrainę – wskazano najistotniejsze źródło zagrożenia dla stabilności finansowej, którym jest ryzyko prawne związane z kredytami indeksowanymi/denominowanymi, skutkujące rozstrzygnięciami „prowadzącymi do unieważnienia umowy, a tym bardziej godzące w ekonomiczną logikę rozliczeń między stronami po takim unieważnieniu”.
Kancelaria Jabłoński Koźmiński reprezentuje banki w procesach z kredytobiorcami