Zachodzące w ostatnich latach zmiany w obrębie regulacji prawnokarnych pokazały, że coraz mniej istotna staje się spójność tworzonego systemu, a coraz bardziej jego znaczna represyjność. Surowość sankcji ma odstraszać potencjalnego sprawcę, a samo postępowanie karne ma być szybkie. Zdarza się zatem, że w pędzie za „naprawą” wymiaru sprawiedliwości tworzone są projekty, które wypaczają sens określonych instytucji prawnych lub stoją w sprzeczności z obowiązującymi już regulacjami. Złożona w Sejmie propozycja zmiany ustawy wykroczeniowej poszła jeszcze dalej. Jej ewentualne wejście w życie nie tylko wpłynie negatywnie na sprawcę przestępstwa lub wykroczenia, ale też wprost uderzy w pokrzywdzonego. Zamiast niwelować cierpienie ofiar, ustawodawca może się przyczynić do jego zwiększenia.
Co zakłada propozycja
Posłowie partii rządzącej przygotowali projekt nowelizujący art. 57 kodeksu wykroczeń. W obecnym brzmieniu regulacja ta zabrania udzielania sprawcy przestępstwa lub wykroczenia pomocy w uiszczeniu nałożonej na niego grzywny (np. przez organizację zbiórki pieniędzy lub uiszczenie za niego grzywny). W założeniu przepis ten ma zapobiegać temu, że skazany nie odczuje w wystarczającym stopniu wymierzonej wobec niego sankcji. Bez wątpienia rozwiązanie to ma silne uzasadnienie. Skoro grzywna jest karą, to jej konsekwencje i dolegliwość powinien odczuć jedynie sprawca.
W myśl projektu art. 57 k.w. ma jednak znaleźć zastosowanie również do innych niż kara środków represji stosowanych w toku procesu karnego. Zakazane miałoby być udzielanie pomocy w uiszczeniu nie tylko grzywny, ale także świadczenia pieniężnego, równowartości pieniężnej przepadku przedmiotów, równowartości pieniężnej przepadku korzyści majątkowej, nawiązki czy wreszcie naprawienia szkody.
Reklama
I o ile w przypadku większości wymienionych instytucji projektowana zmiana ma głęboki sens, o tyle z pewnością nie w odniesieniu do obowiązku naprawienia szkody. W tym zakresie pozostaje niespójna systemowo, a nadto – znacząco pogarsza pozycję pokrzywdzonego.
Co należy się pokrzywdzonemu…

Reklama
Obowiązku naprawienia szkody nie należy traktować jak formy karnoprawnej represji, lecz jako środek, którego celem jest wyrównanie uszczerbku doznanego przez pokrzywdzonego. Ma on w pełni cywilnoprawny charakter, a możliwość jego stosowania w toku procesu karnego wynika z chęci ułatwienia pokrzywdzonemu dochodzenia przysługujących mu roszczeń. Rozwiązanie to opiera się na założeniu, że rolą dzisiejszego procesu karnego jest nie tylko wymierzenie sankcji karnej za popełnione przestępstwo, lecz także rozładowanie konfliktu wykreowanego przez przestępstwo na linii sprawca – pokrzywdzony.
Różnice między obowiązkiem naprawienia szkody orzeczonym w toku procesu karnego a odszkodowaniem zasądzonym przez sąd cywilny zachodzą wyłącznie w sferze proceduralnej. W ramach procesu karnego pokrzywdzony zwolniony jest z obowiązku złożenia pozwu, ponoszenia kosztów sądowych i brania czynnego udziału w procesie. Jego aktywność może się ograniczać do złożenia odformalizowanego wniosku o orzeczenie obowiązku naprawienia szkody. Na płaszczyźnie materialnej nie ma jednak żadnych różnic. W tym zakresie postępowania te mają charakter substytucyjny.
Wszystko to powoduje, że obowiązek naprawienia szkody – inaczej niż sankcje karne – może zostać wykonany również przez osoby trzecie – zarówno przez osobę fizyczną (np. znajomego), jak i przez osobę prawną (np. ubezpieczyciela). W tym przypadku nie chodzi o to, aby sprawca odczuł dolegliwość finansową związaną z naprawieniem szkody, ale o to, aby interes pokrzywdzonego został zaspokojony. Bez znaczenia pozostaje zatem, kto szkodę naprawi i z jakiego źródła pochodzić będą środki na ten cel.
…i co zgodnie z projektem może stracić
Omawiany projekt poselski stoi do tej instytucji w oczywistej sprzeczności. W myśl projektowanej zmiany jedynie skazany, z własnych środków pieniężnych, będzie mógł zaspokoić pokrzywdzonego. To zaś prowadzi do wniosków ze wszech miar niepożądanych. Warto wskazać te najdonioślejsze.
Po pierwsze naprawienie doznanej przez pokrzywdzonego szkody będzie przebiegać odmiennie w zależności od tego, czy orzekł o niej sąd cywilny, czy sąd karny – i to mimo tego, że w ramach każdego z tych procesów ocenie podlegałoby dokładnie to samo zdarzenie szkodzące, a rozmiary szkody ustalane byłyby na podstawie identycznych instrumentów prawnych. Co wręcz absurdalne, do momentu zapadnięcia wyroku karnego szkodę naprawić będzie mógł każdy, a po jego uprawomocnieniu tylko sprawca.
Po drugie wzmacniana w ostatnich latach pozycja pokrzywdzonego w procesie karnym przejdzie do historii. Nie będzie on dłużej zainteresowany dochodzeniem odszkodowania w postępowaniu karnym. Mimo uproszczonej procedury, dokonując takiego wyboru, zmniejsza swoje szanse na zaspokojenie. Skoro odszkodowanie będzie mógł zapłacić jedynie sprawca z własnych środków, nierzadko pokrzywdzony należnych mu pieniędzy nie otrzyma wcale albo otrzyma je ze znacznym opóźnieniem. Warto przy tym wskazać, że w praktyce sytuacja, w której skazany poszukuje środków na zapłatę odszkodowania u osób trzecich, jest bardzo częsta. Szybka naprawa szkody zapobiega wznowieniu warunkowo umorzonego postępowania lub zarządzeniu do wykonania kary warunkowo zawieszonej.
Po trzecie projektowana zmiana kwestionuje istotę wielu odszkodowań, np. ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej lekarzy za błąd medyczny. Istotą tego ubezpieczenia jest gwarancja pokrycia szkody przez ubezpieczyciela w sytuacji, w której w wyniku błędu medycznego pacjent poniesie szkodę. Znaczna część takich spraw swój finał znajduje w sądzie karnym. Ubezpieczyciele będą zatem odmawiać wypłaty odszkodowania, oczekując na wyrok sądu karnego. Jeżeli orzeknie on o obowiązku naprawienia szkody, będą zwolnieni z obowiązku wypłaty odszkodowania. W konsekwencji ucierpi nie sprawca, ale pokrzywdzony błędem medycznym. Biorąc pod uwagę wysokość zasądzanego odszkodowania, często będzie to nie tylko opóźnienie płatności, ale całkowita niemożliwość wyegzekwowania odszkodowania od sprawcy.
Wreszcie po czwarte, przy skrajnie szerokiej wykładni projektowanego przepisu można by przyjąć, że odpowiedzialność za wykroczenie grozić będzie także samemu pokrzywdzonemu. W art. 57 par. 2 k.w. ustawodawca przewidział karalność za podżeganie lub pomocnictwo do wszystkich opisanych w par. 1 czynów. Przykładowo zatem, jeżeli pokrzywdzony wystąpi o wypłatę odszkodowania do ubezpieczyciela sprawcy, jego zachowanie może być oceniane jako podżeganie do naprawienia szkody za skazanego lub ukaranego. W takim wypadku nie tylko nie otrzyma odszkodowania, ale także narazi się na karę aresztu albo grzywnę.
Wbrew intencjom projektodawcy zmiany w kodeksie wykroczeń uderzą nie w sprawcę przestępstwa, ale w jego ofiarę, jednocześnie zaburzając – już i tak nadszarpniętą – systemową spójność